Program kosmiczny Iranu


Waldemar Zwierzchlejski


 

 

 

 

Program kosmiczny Iranu

 

 

 

W ostatnich tygodniach z Iranu napłynęły doniesienia, mówiące o kontynuacji przygotowań do wysłania przez to państwo człowieka na orbitę, mniej więcej pod koniec bieżącej dekady. Potwierdzone one zostały na najwyższym szczeblu – chęć do zostania astronautą wyraził znany z wielu kontrowersyjnych wypowiedzi prezydent Iranu Mahmud Ahmadineżad.

 

Kilka dni później zapędy te znacznie ostudziła informacja o prawdopodobnej katastrofie rakiety typu Safir (pers. ambasador), mającej wynieść na orbitę niewielkiego satelitę technologicznego. Jeśli wierzyć źródłom uznanym za zwykle dobrze poinformowane – trzecia z rzędu. W jakim miejscu znajduje się więc tak naprawdę irański program kosmiczny?

 

Radzieckie korzenie Shahab-3
Pierwsze informacje dotyczące chęci posiadania przez Iran satelity sięgają jeszcze końca czasów panowania szacha Mohhamada Rezy Pahlawi, 1978 r. Jednak chodziło wówczas nie o stworzenie własnego programu kosmicznego, a jedynie o wyniesienie na orbitę satelity telekomunikacyjnego Zohreh (Wenus), co ciekawe, pomimo mocno prozachodniego nastawienia szacha, za pomocą rosyjskiej rakiety nośnej Proton-K, choć wcześniej był rozważany wahadłowiec Space Shuttle. Wkrótce po podjęciu rozmów na ten temat Reza Pahlawi został zmuszony do abdykacji, a satelita mający przekazywać sygnał TV na teren Iranu był ostatnią rzeczą, jakiej pragnęli ajatollahowie, którzy po rewolucji islamskiej zaczęli niepodzielnie rządzić Iranem i izolować obywateli od informacji z zewnątrz (m.in. nakazali likwidację wszystkich anten telewizji satelitarnej). W takim razie w jaki sposób i w jakim celu po dwudziestu latach Iran zaczął wystrzeliwać rodzimej produkcji rakiety krótkiego zasięgu, w późniejszym czasie przekonstruowane na rakiety nośne?

Odpowiedź jest zadziwiająca. Otóż technologia ta przybyła ze Związku Radzieckiego poprzez Koreę Północną. Podstawą rakiety Shahab-3 (meteor), która, po niewielkiej modyfikacji, posłużyła jako pierwszy stopień rakiety kosmicznej Safir, jest północnokoreańska rakieta Nodong. Rakieta ta w prostej linii wywodzi się z radzieckiej rakiety operacyjno-taktycznej R-17 Elbrus, szerzej znanej na Zachodzie pod kryptonimem Scud- B lub oznaczeniem SS-1c. Co prawda swojego czasu Iran zakupił w ZSRR pewną ilość kompleksów bojowych R-300, opartych w istocie na rakiecie R-17, lecz w Shahab- 3 zastosowane już zostały pewne modyfikacje, poczynione pierwotnie w Korei Północnej, która nie kłopotała się zakupieniem licencji od ZSRR, lecz różnymi sposobami zwiększała jej zasięg i poprawiała celność. Zmiany te w głównej mierze dotyczyły wydłużenia zbiorników materiałów pędnych oraz powiększenia o około 40% rozmiarów silnika. Kwestią sporną jest rodzaj użytej mieszanki paliwowej. Oryginalne R-17 używały mieszanki TM-185/AK-27I (ciekłe węglowodory i mieszanina 73% kwasy azotowego i 27% czterotlenku azotu), natomiast w Nodong prawdopodobnie została użyta mieszanina UDMH (czyli niesymetrycznej dwumetylohydrazyny)/ AK-27S, wydajniejsza o kilkanaście procent.

Na podstawie wyliczeń, gdyż jakichkolwiek oficjalnych danych technicznych jest brak, ustalono, że ciąg silnika Shahab-3 wynosi na poziomie morza około 280 kiloniutonów (310 kN w próżni), a czas ich pracy wynosi 110 s. Masa paliwa oceniana jest na 12,9 t. Długość rakiety (bez głowicy bojowej) wynosi 11,5, a średnica 1,25 m. Historia startów Shahab-3 obejmuje co najmniej 14 udokumentowanych startów przeprowadzonych w latach 1998-2012, z których trzy (pierwszy, trzeci i piąty) zakończyły się niepowodzeniem.

Istnieje też wersja mówiąca, że w 1993 r. grupa rosyjskich ekspertów z biura konstrukcyjnego Makiejewa próbowała wyemigrować do Korei Północnej, jednak operacja ta zastała zablokowana przez rząd Rosji, niemniej jednak nie jest wykluczone, że część z nich dotarła inną drogą do celu. W biurze Makiejewa zaprojektowano m. in. rakietę R-18 (według innej wersji R-19), która co prawda nie weszła do uzbrojenia, ale jej parametry, a zwłaszcza parametry silnika zbudowanego w OKB-2 Isajewa, odpowiadałyby dokładnie parametrom Nodong. Faktem jest, że jeszcze w tym samym roku Korea Północna czterokrotnie wystrzeliła ze swego terytorium rakietę Nodong. Czy napisy na niej były w jeszcze w cyrylicy? Na razie jest to jeszcze okryte tajemnicą.

 

 

Pełna wersja artykułu w magazynie Lotnictwo 3/2013

Wróć

Koszyk
Facebook
Twitter