Prototypowy moździerz kalibru 310 mm

Prototypowy moździerz kalibru 310 mm

Jędrzej Korbal

Kosztowny moździerz kalibru 220 mm wz. 32, który Wojsko Polskie zakupiło w czeskim koncernie Škoda, stał się dla wielu dzisiejszych historyków wojskowych symbolem źle wydatkowanych pieniędzy budżetowych, które z powodzeniem można było przeznaczyć na pilniejsze potrzeby armii. W tym kontekście wypowiadali się jeszcze przed wojną również czynni wojskowi, nierzadko odpowiedzialni za przygotowanie i przebieg prób z przywołaną bronią lub zaangażowani w jej powstanie w ramach prac toczących się w Departamencie Uzbrojenia MSWojsk. (DepUzbr.). Jak się okazuje większość studiów z ciężkim moździerzem jakie wykonano do roku 1936 włącznie, tak w Czechosłowacji (poligon Haluška w Malackach pod Bratysławą), jak i nad Wisłą, była przeprowadzona niewłaściwie lub wręcz błędnie. Najwięksi antagoniści ciężkich moździerzy mogli wymienić jednym tchem kilka najbardziej jaskrawych argumentów przemawiających za słusznością podnoszonych przez nich zarzutów:

– wytrzymałość wykorzystywanego do prób materiału była w ramach poszczególnych budowli-celów bardzo zróżnicowana i często poniżej minimalnej wytrzymałości oczekiwanej od surowców wykorzystywanych dla celów fortecznych; mówiąc wprost stosowany do ich budowy beton nie zawsze był odmianą fortyfikacyjną, co jeszcze przed rozpoczęciem strzelań całkowicie podważało ich wynik;

– założenia co do odporności schronów opierały się na nieaktualnych już wartościach; wytrzymałość umocnień z czasów I wojny światowej wynosiła około 300 kg/cm², a schronów nowoczesnych nawet 400 kg/cm²; tymczasem w trakcie prób ogniowych w Zielonce przeciętna wartość tego parametru wynosiła 195 kg/cm², przy akceptowalnym minimum na poziomie 270–295 kg/cm², miało to oczywisty wpływ na przebieg i ostateczną ocenę studiów;

– prowadzenie ostrzału doświadczalnego wolnostojących ścian żelbetonowych o małej powierzchni miało w sposób zasadniczy wpływ na osiągane wyniki przebijalności; przygotowywane ściany o powierzchni pionowej o wymiarach 3×3 m i objętości 25–40 m³nie miały należytego oparcia od góry i boków; brak właściwej masy i stabilnego usytuowania w terenie potwierdzały szerokie pęknięcia, niespotykane przy ostrzale większych fortyfikacji, wykonanych oczywiście z materiału o dobrej jakości.

Pełna wersja artykułu w magazynie TW Historia 6/2019

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter