Przeciwrakietowy sierpień w USA

Marcin Niedbała
Początek sierpnia był czasem wyjątkowym dla obszaru związanego z amerykańskim programem antyrakietowym czy bardziej ogólnie – z amerykańskimi systemami obrony powietrznej. W tym okresie miały miejsce dwa istotne wydarzenia: 13 sierpnia prezydent Donald Trump podpisał dokument National Defense Authorization Act na rok budżetowy 2019, ponadto w dniach 7-9 sierpnia w Huntsville, stan Alabama, odbyło się kolejne sympozjum SMD (Space and Missile Defense). O ile wymieniony NDAA FY 2019 jest dokumentem mającym istotny wpływ na kształt amerykańskiej polityki zbrojeniowej w następnych latach budżetowych, o tyle sympozjum SMD zawsze jest wydarzeniem, które odkrywa przed nami tajemnice amerykańskiego programu antyrakietowego. Przeanalizowanie najnowszego NDAA oraz niektórych zagadnień przedstawianych podczas sympozjum SMD, pozwoli nam na zapoznanie się z obowiązującymi trendami oraz z przewidywaną ścieżką rozwoju amerykańskiej tarczy antyrakietowej.
Missile Defense Review zmieni wszystko
Dla uzupełnienia należy zaznaczyć, że w chwili obecnej cały amerykański program przeciwrakietowy poddawany jest skrupulatnej analizie, od maja 2017 roku Pentagon przygotowuje ocenę tego programu, znaną jako Missile Defense Review. Dokument ten miał zostać pierwotnie opublikowany do końca 2017 roku, następnie do maja 2018 roku, a w chwili obecnej nie znamy ciągle terminu jego ukończenia. Missile Defense Review 2018 ma zawierać obszerną oraz kompleksową ocenę obecnego stanu amerykańskiej tarczy antyrakietowej oraz pozwolić na ocenę planów jej dalszego rozwoju wskazując kierunki, w których powinien zmierzać Pentagon. Dokument ten jest następcą opracowanego w 2010 roku Ballistic Missile Defense Review. Symptomatyczne w tym przypadku jest pozbycie się z nazwy członu wskazującego na pociski balistyczne. Missile Defense Review 2018. zgodnie z założeniami Pentagonu, ma ocenić całokształt przygotowania amerykańskiego systemu obrony powietrznej, z uwzględnieniem zdolności do zwalczania m.in. pocisków balistycznych, pocisków manewrujących, hipersonicznych głowic szybujących (HGV) oraz hipersonicznych pocisków manewrujących z napędem strumieniowym. Dlaczego zatem opracowanie MDR tak bardzo się przedłuża? Po pierwsze, przygotowanie MDR jest olbrzymim przedsięwzięciem, którego wyniki wpłyną na wydatkowanie kilkuset miliardów USD w ciągu najbliższych kilkunastu, jeśli nie kilkudziesięciu lat. Po drugie, w tym samym czasie w 2017 roku, Pentagon przygotowywał jeszcze dwie duże analizy: National Defense Strategy oraz Nuclear Posture Review. Opracowanie tych dokumentów nadwyrężyło możliwości komórek analitycznych Pentagonu, co niewątpliwie miało swój wpływ na opóźnienie MDR. Pomimo tego, że jeszcze nie znamy wniosków płynących z Missile Defense Review, w ciągu ostatnich miesięcy pojawiało się coraz więcej przecieków wskazujących na kierunek, w którym będzie zmierzać rozbudowa amerykańskiego systemu przeciwrakietowego. Ponadto część zaleceń opublikowanych w NDAA FY 2019. również ma być zbieżna z analizami MDR 2018.
Zalecenia NDAA FY 2019 dla obrony przeciwrakietowej
Na wyjątkowy status programów przeciwrakietowych w amerykańskiej administracji wskazuje fakt, że co roku w NDAA znajdziemy dedykowany podrozdział poświęcony właśnie ich rozwojowi (Missile Defense Programs). Zasadniczo, spory zakres tematów poruszonych w najnowszym NDAA dotyczy dokładnie tych samych punktów, co w zeszłorocznej wersji dokumentu. Nie można jednak dać się zwieść – od strony prawnej wprowadzono znaczące zmiany wymuszające na Pentagonie oraz na Missile Defense Agency (MDA) konkretne działania, z których nastąpi rozliczenie przed Kongresem, nawet w ciągu kilkudziesięciu dni od opublikowania NDAA FY 2019. W przeciwieństwie do zapisów NDAA FY 2018, w którym to dokumencie uzależniano wprowadzanie jego zaleceń od wyników prowadzonego w tym samym czasie MDR (jeszcze wówczas 2017), tym razem zadecydowano o usunięciu takiej zależności. Wszystkie nowe zalecenie w NDAA FY 2019 są niezależne od wyników MDR – wskazuje to prawdopodobnie na ich zbieżność z niejawnymi jeszcze wnioskami płynącymi z opracowywanego raportu dotyczącego obrony przeciwrakietowej.
Pierwszym zaleceniem wprowadzonym w życie przez ten dokument jest wymóg opracowania oraz wdrożenia sieci sensorów kosmicznych, będących w stanie realizować takie zadania jak (wymagane pełnienie co najmniej jednej z wymienionych funkcji):
- nadzorowanie wrogich pocisków wystrzelonych w większej salwie;
- precyzyjne śledzenie pocisków w locie;
- śledzenie pocisków w locie z dokładnością pozwalającą na kierowanie ogniem antyrakietowym;
- umożliwienie strzelania w trybie launch-on-remote oraz engage-on-remote;
- odróżnianie prawdziwych głowic od wabiów;
- ocena skuteczności przechwycenia celu przez antyrakiety;
- wspomaganie efektywnego reżimu strzelania antyrakietami (doktryna strzelania);
- integracja z systemami dowodzenia oraz łączności całej obrony przeciwbalistycznej,
- integracja z takimi systemami jak: THAAD, Aegis BMD, Aegis Ashore, Patriot.
Jak można zauważyć, historia zatacza koło i pomysł oparcia parasola antyrakietowego na sensorach kosmicznych wraca do łask. Nie jest to jednak zaskakujące. Wykorzystanie naziemnych sensorów takich jak stacjonarne radary, wiąże się z wieloma ograniczeniami. Najbardziej oczywistym jest istnienie horyzontu radiolokacyjnego, który zmniejsza możliwość wykrycia celów znajdujących się na relatywnie niskich pułapach dla systemów antyrakietowych. Za przykład może posłużyć rozwijanie hipersonicznych głowic szybujących (Hypersonic Glide Vehicle), których apogeum trajektorii prawdopodobnie nie przekracza 100 km i to w niedalekiej odległości od miejsca wystrzelenia. Dla porównania, apogeum trajektorii pocisków międzykontynentalnych (ICBM) znajduje się nawet 1500 km nad powierzchnią Ziemi i jest dużo dalej od miejsca odpalenia niż w przypadku HGV.
Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 9/2018