Przełom w Bitwie o Atlantyk
Andrzej Perepeczko
Przełom w Bitwie o Atlantyk
Zmiana na stanowisku dowódcy Kriegsmarine, którym został Grossadmiral Karl Dönitz, dotychczasowy dowódca U-bootwaffe, spowodowała intensyfikację ataków niemieckiej floty okrętów podwodnych na atlantyckie konwoje Sprzymierzonych. Praktyczne zaprzestanie działań ciężkich okrętów nawodnych i odstawienie części z nich do rezerwy, umożliwiło skierowanie większego wysiłku w kierunku rozbudowy U-bootwaffe i przyspieszonego szkolenia załóg.

W Niemczech minister propagandy Joseph Goebbels proklamował „totalną wojnę” aż do ostatecznego zwycięstwa, a Wódz i Kanclerz Rzeszy Adolf Hitler, „totalną mobilizację” całego społeczeństwa, co oznaczać mogło jedynie, że siły państw Osi zaczynają się wyczerpywać. Na froncie wschodnim efektem sowieckiej ofensywy było zamknięcie niemieckiej 6. Armii w kotle stalingradzkim. W Afryce Północnej operacja „Torch” i dość szybkie zajęcie Maroka i Algierii z jednej strony, a sukcesy brytyjskiej ofensywy w Libii z drugiej strony, wyklarowały na tyle sytuację na tym odcinku frontu, że zostało odsunięte bezpośrednie zagrożenie Egiptu i Kanału Sueskiego. Zajęcie francuskiej strefy nieokupowanej przez Niemców, a w szczególności opanowanie Tulonu, spowodowało samozatopienie prawie całej, dużej i nowoczesnej, floty francuskiej. Usunęło to w sposób drastyczny obawy brytyjskie, a głównie premiera Winstona Churchilla, co do możliwości przejęcia francuskich okrętów przez Kriegsmarine. Na froncie azjatyckim Amerykanie z wielkim trudem i nakładem olbrzymich wysiłków usiłowali powoli uzyskiwać punkty oparcia w rejonie Wysp Salomona i powstrzymali błyskawiczną początkowo ekspansję Japonii na archipelagach Oceanu Spokojnego. Mimo jednak zarysowującej się z wolna poprawy nad Sprzymierzonymi, a głównie Wielką Brytanią, wciąż wisiało widmo klęski. Mimo bowiem odniesionego w ostatnich dniach grudnia 1942 roku zwycięstwa w bitwie na Morzu Barentsa oraz mimo ciągłego wzmacniania sił eskortujących atlantyckie konwoje, U-bootwaffe wciąż stanowiła śmiertelne zagrożenie. Stałe zwycięstwa „wilczych stad” niemieckich okrętów podwodnych mogły doprowadzić – i to właśnie miały na celu – do przerwania linii żeglugowych, przede wszystkim na trasie Stany Zjednoczone-Wielka Brytania, która nie wytrzymałaby długo olbrzymiego ciężaru wojny bez ciągłego strumienia różnego rodzaju dostaw z za oceanu. Mimo zatem ponoszonych klęsk na frontach lądowych, Niemcy stanowili jeszcze znaczną potęgę militarną, a w Bitwie o Atlantyk, o utrzymanie żywotnych morskich linii komunikacyjnych toczyła się bezpardonowa walka, której szala nie przechylała się na żadną ze stron. W marcu 1943 roku U-bootwaffe, dysponująca największą – jak dotychczas – ilością okrętów podwodnych w akcji rozpoczęła generalny szturm na atlantyckie konwoje.
Największa bitwa konwojowa na Atlantyku
Zarówno brytyjscy (S. W. Roskill) jak i niemieccy (H. Bodo) historycy zmagań na morzu w czasie drugiej wojny światowej określają bitwy o konwoje SC-122 i HX-229 jako największą bitwę konwojową całej wojny 1939–1945. Po stronie Sprzymierzonych w obu konwojach płynęło łącznie 91 statków, a po stronie niemieckiej w bitwie zostały zaangażowane łącznie aż 44 okręty podwodne. Konwój SC-122 opuścił Nowy Jork 5 marca. Część statków dołączyła dopiero w kilka dni później. Co do ilości jednostek w tym konwoju istnieją w dostępnych źródłach pewne rozbieżności. S. W. Roskilll, który opierał się na dokumentach Admiralicji brytyjskiej podaje, że z Nowego Jorku wypłynęło 60 statków, z których dwa wróciły w południe 6 marca do Nowego Jorku, a sześć dalszych skierowało się do Halifaksu około południa 8 marca, z powodu uszkodzeń, doznanych podczas silnego sztormu. Tak więc pozostały 52 statki. Natomiast J. Winton podaje, że w konwoju SC-122 płynęło od 12 marca 50 statków, natomiast jeden od początku rejsu wlókł się za konwojem jako maruder. Strona niemiecka (H. Bodo) podaje 51 statków, płynących w trzynastu kolumnach. Oceaniczną eskortę stanowiła Grupa Eskortowa B.5. Jej dowódcą był komandor R. C. Boyle, który podniósł swą flagę na niszczycielu Havelock. W skład Grupy Eskortowej wchodziły: fregata Swale, korwety Buttercup, Godetia, Lavender, Primpernel i Saxifrage. Dodatkowo dołączono amerykański niszczyciel Upshur, brytyjski Leamington oraz trawler Campobello. Konwój HX-229 opuścił Nowy Jork 8 marca. Składał się on z 40 statków, które płynęły w jedenastu kolumnach (J. Rower i G. Hummelechen podają, że w konwoju tym płynęło 38 statków, H. Bodo – 40 statków). Eskorta oceaniczna dołączyła do konwoju dopiero 13 marca. Stanowiła ją Grupa Eskortowa B.4, jednakże w niepełnym składzie i – co gorzej – nie pod swoim stałym dowódcą. Dowódcą Grupy Eskortowej B.4 był komandor porucznik E. C. L. Day na niszczycielu Highlander, jednakże aktualnie znajdował się on w stoczni w St. John’s na Nowej Funlandii., gdzie przeprowadzano remont echosondy, bez sprawnego działania której niszczyciel był praktycznie bezużyteczny w walce z U-bootami. Day przekazał zatem dowództwo grupy kapitanowi G. J. Lutherowi na niszczycielu Volunteer. Okręt ten należał dotychczas do Grupy Eskortowej B.5., a kapitan Luther miał stosunkowo niewielkie doświadczenie w eskortowaniu konwojów (był to jego dopiero drugi rejs na szlaku konwojowym) jak i w dowodzeniu Grupą Eskortową. Oprócz Volunteera w skład oceanicznej eskorty wchodziły niszczyciele Beverley, Witherington i Mansfield oraz duże korwety: Anemone i Pennywort. Niemiecka radiowa służba wywiadowcza namierzyła szybszy konwój HX-229 13 marca wieczorem, gdy ten znajdował się mniej więcej na wysokości St. John’s na Nowej Funlandii. W krótkim czasie dowódca U-bootwaffe wydał rozkaz utworzenia nowej grupy okrętów podwodnych, o kryptonimie „Raubgraff”, co oznacza w wolnym tłumaczeniu „drapieżny hrabia” i doskonale oddaje charakter „wilczego stada” U-bootów. Grupa ta składała się początkowo z ośmiu U-bootów (U-84, U-91, U-435, U-600, U-603, U-615, U-664, U-758) i otrzymała rozkaz utworzenia ugrupowania typu wachlarz i oczekiwania w poprzek przewidywanej trasy wykrytego konwoju. We wschodniej części Północnego Atlantyku w pozycji 52°–58° N i 25°–30° W gromadziła się – począwszy od 14 marca – druga, bardzo silna grupa „Sturmer” złożona z osiemnastu U-bootów. Jako trzecią zorganizowano grupę „Dranger”, na którą składało się początkowo jedenaście U-bootów. Jak więc widać Dönitz szykował przeciwko obu konwojom, niespotykaną dotychczas armadę aż 37 okrętów podwodnych. Tak więc wypadało tym razem na każdy U-boot niespełna 2,5 statku handlowego, a stosunek sił napastników do okrętów eskorty przedstawiał się jak 37:16. Wskutek panującego silnego sztormu konwój SC-122 minął bez wykrycia przez niemieckie okręty podwodne pierwszy wachlarz, złożony z okrętów grupy „Raubgraf”. Dopiero 15 marca okręt podwodny U-91 z tej samej grupy dostrzegł statki konwoju, jednakże próba jego zaatakowania wspólnie z przywołanymi U-84, U-664 i U-758 nie doszła do skutku, ponieważ nad ranem 16 marca konwój zmienił kurs radykalnie na północno-wschodni. Przed południem 16 marca U-653, samodzielnie przedzierający się przez burzliwy ocean, przypadkowo natknął się na konwój HX-229, jednakże został odgoniony przez niszczyciel Mansfield. Niestety dowódca niszczyciela nie mógł kontynuować polowania na U-653 z powodu niedostatku paliwa w zbiornikach. W tej sytuacji dowództwo U-bootwaffe skierowało przeciwko obu konwojom jeszcze dodatkowo okręty podwodne U-228 i U-616, które uzupełniły paliwo z U-463.
Największa bitwa konwojowa na Atlantyku
Zarówno brytyjscy (S. W. Roskill) jak i niemieccy (H. Bodo) historycy zmagań na morzu w czasie drugiej wojny światowej określają bitwy o konwoje SC-122 i HX-229 jako największą bitwę konwojową całej wojny 1939–1945. Po stronie Sprzymierzonych w obu konwojach płynęło łącznie 91 statków, a po stronie niemieckiej w bitwie zostały zaangażowane łącznie aż 44 okręty podwodne. Konwój SC-122 opuścił Nowy Jork 5 marca. Część statków dołączyła dopiero w kilka dni później. Co do ilości jednostek w tym konwoju istnieją w dostępnych źródłach pewne rozbieżności. S. W. Roskilll, który opierał się na dokumentach Admiralicji brytyjskiej podaje, że z Nowego Jorku wypłynęło 60 statków, z których dwa wróciły w południe 6 marca do Nowego Jorku, a sześć dalszych skierowało się do Halifaksu około południa 8 marca, z powodu uszkodzeń, doznanych podczas silnego sztormu. Tak więc pozostały 52 statki. Natomiast J. Winton podaje, że w konwoju SC-122 płynęło od 12 marca 50 statków, natomiast jeden od początku rejsu wlókł się za konwojem jako maruder. Strona niemiecka (H. Bodo) podaje 51 statków, płynących w trzynastu kolumnach. Oceaniczną eskortę stanowiła Grupa Eskortowa B.5. Jej dowódcą był komandor R. C. Boyle, który podniósł swą flagę na niszczycielu Havelock. W skład Grupy Eskortowej wchodziły: fregata Swale, korwety Buttercup, Godetia, Lavender, Primpernel i Saxifrage. Dodatkowo dołączono amerykański niszczyciel Upshur, brytyjski Leamington oraz trawler Campobello. Konwój HX-229 opuścił Nowy Jork 8 marca. Składał się on z 40 statków, które płynęły w jedenastu kolumnach (J. Rower i G. Hummelechen podają, że w konwoju tym płynęło 38 statków, H. Bodo – 40 statków). Eskorta oceaniczna dołączyła do konwoju dopiero 13 marca. Stanowiła ją Grupa Eskortowa B.4, jednakże w niepełnym składzie i – co gorzej – nie pod swoim stałym dowódcą. Dowódcą Grupy Eskortowej B.4 był komandor porucznik E. C. L. Day na niszczycielu Highlander, jednakże aktualnie znajdował się on w stoczni w St. John’s na Nowej Funlandii., gdzie przeprowadzano remont echosondy, bez sprawnego działania której niszczyciel był praktycznie bezużyteczny w walce z U-bootami. Day przekazał zatem dowództwo grupy kapitanowi G. J. Lutherowi na niszczycielu Volunteer. Okręt ten należał dotychczas do Grupy Eskortowej B.5., a kapitan Luther miał stosunkowo niewielkie doświadczenie w eskortowaniu konwojów (był to jego dopiero drugi rejs na szlaku konwojowym) jak i w dowodzeniu Grupą Eskortową. Oprócz Volunteera w skład oceanicznej eskorty wchodziły niszczyciele Beverley, Witherington i Mansfield oraz duże korwety: Anemone i Pennywort. Niemiecka radiowa służba wywiadowcza namierzyła szybszy konwój HX-229 13 marca wieczorem, gdy ten znajdował się mniej więcej na wysokości St. John’s na Nowej Funlandii. W krótkim czasie dowódca U-bootwaffe wydał rozkaz utworzenia nowej grupy okrętów podwodnych, o kryptonimie „Raubgraff”, co oznacza w wolnym tłumaczeniu „drapieżny hrabia” i doskonale oddaje charakter „wilczego stada” U-bootów. Grupa ta składała się początkowo z ośmiu U-bootów (U-84, U-91, U-435, U-600, U-603, U-615, U-664, U-758) i otrzymała rozkaz utworzenia ugrupowania typu wachlarz i oczekiwania w poprzek przewidywanej trasy wykrytego konwoju. We wschodniej części Północnego Atlantyku w pozycji 52°–58° N i 25°–30° W gromadziła się – począwszy od 14 marca – druga, bardzo silna grupa „Sturmer” złożona z osiemnastu U-bootów. Jako trzecią zorganizowano grupę „Dranger”, na którą składało się początkowo jedenaście U-bootów. Jak więc widać Dönitz szykował przeciwko obu konwojom, niespotykaną dotychczas armadę aż 37 okrętów podwodnych. Tak więc wypadało tym razem na każdy U-boot niespełna 2,5 statku handlowego, a stosunek sił napastników do okrętów eskorty przedstawiał się jak 37:16. Wskutek panującego silnego sztormu konwój SC-122 minął bez wykrycia przez niemieckie okręty podwodne pierwszy wachlarz, złożony z okrętów grupy „Raubgraf”. Dopiero 15 marca okręt podwodny U-91 z tej samej grupy dostrzegł statki konwoju, jednakże próba jego zaatakowania wspólnie z przywołanymi U-84, U-664 i U-758 nie doszła do skutku, ponieważ nad ranem 16 marca konwój zmienił kurs radykalnie na północno-wschodni. Przed południem 16 marca U-653, samodzielnie przedzierający się przez burzliwy ocean, przypadkowo natknął się na konwój HX-229, jednakże został odgoniony przez niszczyciel Mansfield. Niestety dowódca niszczyciela nie mógł kontynuować polowania na U-653 z powodu niedostatku paliwa w zbiornikach. W tej sytuacji dowództwo U-bootwaffe skierowało przeciwko obu konwojom jeszcze dodatkowo okręty podwodne U-228 i U-616, które uzupełniły paliwo z U-463.
Pełna wersja artykułu w magazynie TW Historia 4/2011