Przyszłość polskiej naziemnej obrony powietrznej – rozmowa z płk. Michałem Marciniakiem

Tomasz Dmitruk
Z chwilą podpisania 28 marca 2018 roku umowy na dostawę dwóch baterii systemu Patriot/IBCS w ramach I fazy programu Wisła rozpoczęło się tworzenie praktycznie całkowicie nowego polskiego systemu zintegrowanej obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. O tym jak przebiega ten proces Tomasz Dmitruk rozmawiał z pełnomocnikiem Ministra Obrony Narodowej do spraw budowy takiego systemu, a jednocześnie Zastępcą Szefa Agencji Uzbrojenia, płk dr inż. Michałem Marciniakiem
Tomasz Dmitruk: Panie Pułkowniku, od 1 stycznia br. zajmuje Pan bardzo ważne stanowisko Zastępcy Szefa Agencji Uzbrojenia a jednocześnie pełni funkcję Pełnomocnika Ministra ON do spraw Budowy Systemu Zintegrowanej Obrony Przeciwlotniczej i Przeciwrakietowej. Które programy modernizacji technicznej Pan nadzoruje?
Płk Michał Marciniak: Pod moim nadzorem jest obecnie system zintegrowanej obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, obejmujący programy Wisła i Narew, a w najbliższych planach jest włączenie do tego systemu nie tylko funkcjonalnie, ale także organizacyjnie oddziału, który w Agencji Uzbrojenia zajmuje się pozostałymi systemami obrony przeciwlotniczej. Mamy taki pomysł, aby od przyszłego roku powstała jedna komórka w Agencji Uzbrojenia, która będzie mi podlegała i odpowiadała za całość obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej [dalej OPL – przyp. redakcji].
Do zadań, które otrzymałem jako Zastępca Szefa Agencji Uzbrojenia, należy sprawowanie nadzoru nad Zespołem Programu Zintegrowanej Obrony Przeciwlotniczej i Przeciwrakietowej, ale także zespołami projektowymi powoływanymi do realizacji poszczególnych projektów modernizacyjnych. Pierwszy taki zespół ma odpowiadać za realizację programu Homar. Oprócz tego wspomagam realizację innych kluczowych programów, w tym np. Gladius. Wkrótce mam również nadzorować przebieg wykonania programu Ottokar-Brzoza. Ogólnie zatem mój profil jako Zastępcy Szefa Agencji Uzbrojenia jest ukierunkowany na realizację konkretnych projektów, w sposób zgodny z uznanymi metodykami zarządzania projektami.
Ilu pracowników liczy obecnie Zespół Programu Zintegrowanej Obrony Przeciwlotniczej i Przeciwrakietowej. Czy widzi Pan potrzebę dalszego zwiększenia jego składu? Wynagrodzenia tych najlepszych specjalistów są satysfakcjonujące, aby ich utrzymać?
Obecnie etatowo zespół liczy w sumie 23 pracowników wojska i oficerów. To nie jest liczebnie zbyt wiele biorąc pod uwagę liczbę realizowanych projektów i zadań. Oprócz tego, że mamy do zakontraktowania programy Narew i II fazę Wisły, to ci sami ludzie nadzorują wykonanie I fazy Wisły, czyli obecnie już dostawy i odbiory. Patrząc z perspektywy, że zakontraktowanie umowy to dopiero początek drogi, jak rośnie liczba zadań na etapie jej realizacji, to już teraz widzimy potrzebę zwiększenia składu osobowego. Pozwoli to lepiej rozdzielić zadania, szczególnie w sytuacji, gdy komórka będzie odpowiadała już za cały obszar naziemnej obrony powietrznej. Co ważne, członkami zespołu są pasjonaci i ludzie, którzy chcą coś po sobie zostawić, a nie zwykli urzędnicy i takich właśnie osób będziemy potrzebować w przyszłości.
Jak bardzo zmienił się zakres wykonywanych przez Pana obowiązków od kiedy objął Pan stanowisko Zastępcy Szefa Agencji Uzbrojenia?
Z trybu pracy 12-godzinnego zrobił mi się tryb pracy 14-godzinny, bo do tej pory jako pełnomocnik ministra koncentrowałem się głównie na zagadnieniach związanych z modernizacją wojsk OPL, a teraz doszło mi dużo zadań typowych dla zastępców Szefa Agencji Uzbrojenia, czyli np. uczestnictwo w różnego rodzaju spotkaniach i odprawach, reprezentowania Szefa Agencji, a także nadzór nad wymienionymi już programami.
Czy widzi Pan różnice pomiędzy Agencją Uzbrojenia a Inspektoratem Uzbrojenia?
W mojej ocenie, zmiany jakie zaszły w systemie pozyskiwania sprzętu wojskowego, w tym w szczególności powołanie Agencji Uzbrojenia w wyraźny sposób przełożyły się na efektywność, przede wszystkim ze względu na to, że został radykalnie skrócony proces decyzyjny. Zniknęła bolączka związana z przerostem form administracyjnych związanych z każdorazowym uzgadnianiem szeregu dokumentów ze zbyt licznymi uczestnikami procesu pozyskiwania sprzętu. Nowe przepisy wskazały Szefa Agencji Uzbrojenia jako osobę odpowiedzialną za przygotowanie wymagań sprzętowych i to w jego rękach leży teraz podejmowanie decyzji i rekomendowanie Radzie Modernizacji Technicznej sposobu pozyskania. Aspektem, o którym nie można nie wspomnieć jest również inwazja Federacji Rosyjskiej na Ukrainę, która w sposób oczywisty stanowi dodatkowy impuls przekładający się na intensyfikację zadań realizowanych przez Agencję Uzbrojenia.
Przejdźmy do procesu budowy zintegrowanej OPL. Zacznijmy od tego co jest głównym celem budowy takiego systemu, czym ma się on charakteryzować i jakie będą jego główne elementy?
Celem budowy zintegrowanej OPL jest ochrona wojsk własnych i infrastruktury krytycznej przed całym spektrum środków napadu powietrznego, rozpoczynając od bezzałogowych statków powietrznych (BSP), poprzez klasyczne załogowe statki powietrzne, a kończąc na pociskach balistycznych, czy rakietach manewrujących. Efekt końcowy do jakiego dążymy to stworzenie polskiego A2/AD (Anti-Access/Area Denial), czyli strefy antydostępowej. System budowany będzie w oparciu o wielowarstwową, zintegrowaną i sieciocentryczną obronę, tzn. na każdym piętrze w zależności od zasięgu efektora i ekonomii walki będziemy w stanie zwalczać różne cele, korzystając ze wspólnej świadomości sytuacyjnej tworzonej przez systemy radiolokacyjne OPL, ale także radary wojsk radiotechnicznych i inne źródła informacji, w tym pochodzące od wojsk sojuszniczych.
System będzie składał się z kilku warstw. Zaczynając od tej najwyższej, czyli systemu średniego zasięgu Wisła, poprzez warstwę pośrednią, którą będzie tworzył system krótkiego zasięgu Narew, co warto podkreślić z różnymi rakietami i kończąc na warstwie najniższej, złożonej z systemów bardzo krótkiego zasięgu, w tym artyleryjsko-rakietowych systemów Pilica, zestawów Poprad i planowanych do pozyskania systemów Sona.
Chciałbym przy tym zaznaczyć, że trzeba rozgraniczyć obronę polskiego nieba na dwie kategorie. Pierwszą jest tzw. organic air defence, czyli systemy przeciwlotnicze bardzo krótkiego zasięgu, które będą towarzyszyły wojskom operacyjnym, takie właśnie jak Poprad czy Sona. Zestawy te podążają razem ze związkami taktycznymi Wojsk Lądowych. Drugą kategorią jest właściwy system OPL, oparty głównie na rakietach, zaczynając od Pilicy, poprzez Narew i kończąc na Wiśle, którego głównym celem jest zapewnienie obrony strefowej, czy też obszarowej. Pod parasolem tego systemu będą zarówno związki taktyczne Wojsk Lądowych prowadzące operacje, ale także infrastruktura krytyczna.
Jeszcze w tym roku mają się rozpocząć dostawy pierwszego dywizjonu, czyli dwóch pierwszych baterii systemu Patriot/IBCS. Jak wygląda harmonogram tych dostaw i kiedy te baterie uzyskają gotowość operacyjną?
Dostawy sprzętu w ramach I fazy programu Wisła już się rozpoczynają. Kumulacji tych dostaw spodziewamy się w drugiej połowie tego roku, aby od października rozpocząć integrację całego systemu w ramach SICO (System Integration & Check Out), który potrwa kilka miesięcy. Jest to etap w którym następuje montaż kompletnych urządzeń, czyli np. radar zostanie dostarczony do Polski w kilku elementach i trzeba te elementy zmontować w całość i sprawdzić poprawność działania. Następnym krokiem będzie integracja kompletnych elementów z innymi, czyli np. z wyrzutniami, stanowiskami dowodzenia, elektrowniami itd. Zgodnie z harmonogramem elementy pierwszej baterii zostaną dostarczone w tym roku, a drugiej na początku 2023 roku. W skład dywizjonu wchodzi kilkadziesiąt, jak nie kilkaset jednostek sprzętowych różnego rodzaju oraz tysiące części zapasowych. Integracja całości to proces, który musi trochę trwać. Dla nas ważny jest jego początek przypadający na początek października oraz jego finał, którym będzie osiągnięcie tzw. podstawowej gotowości operacyjnej (Basic Operational Capability, BOC) w III kwartale 2023 roku. Kolejnymi krokami będzie osiągnięcie wstępnej gotowości operacyjnej (Initial Operational Capability, IOC), a następnie pełnej gotowości operacyjnej (Full Operational Capability, FOC) w 2024 roku, tak jak było to od początku planowane. Elementem osiągnięcia gotowości BOC będą ćwiczenia z wojskami prowadzone w oparciu o scenariusz realnego zagrożenia.
Pierwszy dywizjon systemu Patriot/IBCS pozyskaliśmy w konfiguracji US Army. Polska docelowa konfiguracja tego dywizjonu ma być jednak odmienna. Czym mają się różnić te konfiguracje i kiedy planuje się przejście na polską?
Pierwszy dywizjon będzie odbierany i sprawdzany, w oparciu o amerykańską konfigurację systemu Patriot/IBCS, obejmującą serwerownie S280, radiolinie IFCN Relay oraz stanowiska dowodzenia w namiotach ICE (Interactive Collaborative Environment). W takiej konfiguracji będzie przechodził on testy SICO w Toruniu i w momencie kiedy ten proces zostanie zakończony, przystąpimy do zmiany konfiguracji pierwszego dywizjonu na bardziej polską. Powinno to nastąpić w 2024 roku, kiedy planujemy rozpocząć testy na prototypowych kontenerowych kabinach dowodzenia i prototypowych mobilnych węzłach łączności MCC1, choć jeszcze w komunikacji IBCS z użyciem radiolinii IFCN Relay. Natomiast konfiguracja kolejnych trzech dywizjonów będzie już jednolita i spolonizowana, czyli bez serwerowni S280, radiolinii IFCN Relay i stanowisk dowodzenia w namiotach, tylko oparta na kontenerowych kabinach dowodzenia i mobilnych węzłach łączności MCC2, których będzie więcej niż w pierwszym dywizjonie.
Czy w węzłach MCC2 łączność systemu IBCS będzie oparta już na polskich radiostacjach?
Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 6/2022