System zakłócania łączności R-330
Tomasz Szulc
System zakłócania łączności
R-330
Ostatnie lata to okres sukcesywnego wycofywania ze służby w Siłach Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej wielu typów nietypowego, występującego w niewielkich ilościach uzbrojenia, a szczególnie wyspecjalizowanego sprzętu wojskowego pochodzącego jeszcze z czasów Układu Warszawskiego. Właśnie ze względu na „specjalny” charakter, dostęp do tych systemów i urządzeń był wcześniej utrudniony i nie było mowy o przytaczaniu ich szczegółowych charakterystyk technicznych. Dziś tajemnica już nie obowiązuje i dzięki temu możemy bliżej zaprezentować czytelnikom „Poligonu” system zakłócania łączności R-330P Piramida, który w cieniu bardziej spektakularnych rodzajów uzbrojenia i sprzętu wojskowego służył w Wojsku Polskim niemal przez ćwierć wieku.

Zakłócanie łączności nieprzyjaciela stanowiło od zamierzchłych czasów skuteczny oręż w ręku inteligentnych dowódców. Blokowano szlaki komunikacyjne, zabijano gońców, przechwytywano kurierów i ich przesyłki. Gdy standardem stała się łączność radiowa, zaczęto podsłuchiwać komunikaty przeciwnika, a także zakłócać przekazy. Początkowo stosowano w tym celu niezbyt wysublimowane techniki, ale też potrzeby nie były duże. Liczba pracujących równocześnie nadajników radiowych była niewielka, zasięg ograniczony, prawdopodobieństwo równoczesnego zakłócenia własnych radiostacji – minimalne. Z czasem sytuacja bardzo się skomplikowała: skuteczne zakłócanie wymagało szybkiego i precyzyjnego określenia charakterystyki źródła emisji oraz jego lokalizacji. Aparatura zakłócająca musi błyskawicznie dostosowywać się do zmian parametrów emisji i inaczej reagować na komunikaty głosowe, transmisję danych, czy sygnały Morse’a. Odrębne zagadnienie stanowi zakłócanie pracy radiolokatorów różnych typów, systemów nawigacyjnych, Równocześnie środki rozpoznania i zakłócania stanowią jedną z najpilniej strzeżonych tajemnic każdych sił zbrojnych. Nic w tym dziwnego – analiza i zakłócanie aparatury elektronicznej wiąże się ściśle z możliwościami i stanem własnych systemów łączności oraz wojskowej elektroniki w ogóle. Zaskoczenie nieprzyjaciela skutecznym śledzeniem i selektywnym zakłócaniem jego urządzeń może zadecydować o efektywności obrony i ataku. To prawdziwy „zwielokratniacz siły” armii.
R-330P Piramida
Jednym ze środków taktycznego zakłócania łączności radiowej nieprzyjaciela w krajach Układu Warszawskiego był system R-330P Piramida. Jego podstawowym zadaniem było selektywne zakłócanie źródeł emisji mikrofalowej w zakresie 30-100 MHz – typowym dla radiostacji wojskowych. Systemy tego typu były używane podczas wojny w Afganistanie oraz wojen w Czeczenii, a ich wersje rozwojowe także w Osetii Południowej. Piramida może zakłócać emisje radiotelefoniczne prowadzone z modulacją częstotliwościową i jednowstęgową oraz radiotelegraficzne z kluczowaniem częstotliwości. Dokładniej są to sygnały typu: AM, FM, CW, SSB, ISB, FSK PSK i PFT. Jej urządzenia mogą emitować zakłócenia szumowe, mowopodobne, impulsowe bądź telegraficzne. Emisja sygnałów zakłócających o mocy do 1 kW może odbywać się za pomocą anten trzech różnych rodzajów: logoperiodycznej typu AN-442, lambda typu AN-441 oraz dachowej AN-440, nazywanej często harfą. Oznaczenia „AN” są stosowane wobec całego wyposażenia Piramidy, np. sam pojazd nosi oznaczenie AN-100. Podstawowa jest antena logoperiodyczna, czyli pozioma belka z prętowymi dipolami, umocowanymi „od najkrótszego do najdłuższego” – właśnie w piramidę bądź trójkąt. Długość belki wynosi ok. 4,7 m a rozpiętość najdłuższych dipoli – ok. 5,5 m. Antena jest unoszona na teleskopowym maszcie o wysokości 12,5 m, który dla bezpiecznej pracy jest usztywniany odciągami linowymi. Antena zapewnia emisję kierunkową w zakresie kąta 100°. Antena lambda może być mocowana na tym samym maszcie, ma kąt emisji do 60°, ale moc sygnału emitowanego z tej anteny jest ograniczona o połowę. Takie samo ograniczenie jest nakładane na emisję z użyciem anteny dachowej o wymiarach 1,5x1,6 m, która z racji swych rozmiarów umożliwia także pracę urządzeń podczas ruchu pojazdu (antena jest unoszona i składana z wnętrza wozu). Do testowania aparatury bez promieniowania anten jest używany tzw. ekwiwalent o oporności 75 omów – chłodzone zamkniętym obiegiem powietrza urządzenie zamontowane zostało w przedniej części przedziału bojowego. Sygnały zakłócające są formowane przez generator zakłóceń AN-404 i przekazywane do czterech wzbudników anteny Lazur, zasilanych przez prostowniki WS-2,5M. Sygnały ze wzbudników przechodzą przez komutator, wzmacniacz i trafiają do anteny, zasilanej przez transformator dopasowania AN-450. Rozpoznanie źródeł emisji odbywa się za pomocą układu: antena odbiorcza – wzmacniacz wejściowy szerokopasmowy – dwa odbiorniki R-323 (trzeci tego samego typu znajduje się przy stanowisku pracy dowódcy, w prawej, przedniej części kadłuba). Nad odbiornikami znajduje się wskaźnik panoramiczny AN-403 (R-381T1), umożliwiający precyzyjne określenie charakteru i parametrów emisji. Dane o źródłach są porównywane z pamięcią urządzenia i jeśli nie są w niej zawarte – zostają zarejestrowane w blokach BO-1 i BO-3. Gdy pracuje aparatura wykrywania i analizy sygnałów, automatycznie jest wyłączana aparatura zakłócająca, tak samo dzieje się, gdy zostaje uruchomiona radiostacja pokładowa R-159. Zasilanie urządzeń jest możliwe z sieci zewnętrznej prądem trójfazowym (380 V, 50 Hz) lub z agregatu ED-T-8/400WSS, zamontowanego w zasobniku przymocowanym do tylnego pancerza wozu. Maksymalne zapotrzebowanie na energię wynosi 12 kW, z tego 4 kW zużywa aparatura grzewczo-wentylacyjna.
Pełna wersja artykułu w magazynie Poligon 4/2010