Rodzi się Kryl...


Andrzej Kiński


 

 

 

 

Rodzi się Kryl...

 

 

W ciągu kilku najbliższych tygodni do Stalowej Woli z Jelcza-Laskowic dotrze specjalnie opracowane podwozie samochodowe, a od izraelskiego poddostawcy - część artyleryjska (platforma z zespołem działa). To umożliwi rozpoczęcie integracji prototypu i jego badań zakładowych. Przedstawiciele realizującego projekt konsorcjum mają nadzieję, że prototyp armatohaubicy Kryl zostanie po raz pierwszy zaprezentowany publicznie na tegorocznym kieleckim MSPO.

 

 

Początki
Doskonałe doświadczenia z eksploatacji czechosłowackich 152 mm haubicoarmat samobieżnych na podwoziu kołowym vz. 1977 Dana (w latach 1983-1989 zakupiono na potrzeby Wojska Polskiego 111 sztuk), których Polska była jednym z nielicznych użytkowników spośród państw Układu Warszawskiego (dysponowały nimi Czechosłowacja, Polska i – bardzo krótko - ZSRS), dobitnie pokazały wysoką wartość systemów artyleryjskich na podwoziu kołowym na współczesnym polu walki, szczególnie na środkowo- i zachodnioeuropejskim teatrze działań. Dzieje się tak przede wszystkim z racji ich znacznie wyższej zdolności do wykonania manewru w skali operacyjnej od systemów na nośnikach gąsienicowych w obszarach, gdzie istnieje rozwinięta sieć drogowa. Warto podkreślić, że połowie lat 90., gdy rozpoczęto przygotowania do zakupu systemu artyleryjskiego NATO-wskiego kalibru 155 mm, „pewniakiem” wydawała się się początkowo słowacka Zuzana z lufą długości 45 kalibrów, stanowiąca kolejne ogniwo w rozwoju Dany. Ostatecznie jednak program ten zakończył się, po kolejnych zmianach wymagań, opracowaniem i zakupem 155 mm armatohaubic samobieżnych Krab na podwoziu gąsienicowym.

Do koncepcji pozyskania systemu artyleryjskiego kalibru 155 mm o wysokiej mobilności, mogącego być transportowanego także drogą lotniczą, powrócono w Szefostwie Wojsk Rakietowych i Artylerii Dowództwa Wojsk Lądowych w połowie pierwszej dekady XXI wieku. Inspiracją tych planów była, wchodząca właśnie do uzbrojenia w US Army i USMC, 155 mm lekka haubicoarmata holowana BAE Systems M777, którą rozwijano wówczas także w odmianie samobieżnej na nośniku kołowym (Portee). Opracowano wówczas wymagania operacyjne „Lekka armatohaubica ciągniona lub przewoźna na podwoziu platformy kołowej”. W odróżnieniu od działa M777, które ma lufę o długości 39 kalibrów, system miał mieć lufę 52-kalibrową, balistykę zgodną z JBMoU i donośność ponad 40 km. Z planów zakupu działa holowanego szybko zrezygnowano, mają one bowiem liczne zalety, ale także i wady, do których zaliczyć należy choćby: liczną obsługę, trudności z wykorzystaniem w warunkach zimowych i górskich, długi czas zmiany stanowiska ogniowego, uzależnienie od pojazdu-holownika, a także wrażliwość na ostrzał. Skoncentrowano się za to na armatohaubicy na podwoziu kołowym, ale nie około 30-tonowej, typu słowackiej Zuzany, czy południowoafrykańskiej G6, tylko lekkim systemie bazującym na podwoziu samochodu ciężarowego, w typie francuskiego CAESAR-a (CAmion Equipé d'un Systeme d'ARtillerie), który kilka lat wcześniej wszedł do uzbrojenia francuskich Armée de terre. Okres prowadzenia tych studiów przypadł na okres „wstrzemięźliwości” wobec artylerii na podwoziach gąsienicowych, a jednocześnie „mody” na kołowe wozy bojowe, czego przejawem w naszym kraju był m.in. program Rosomak. Planowany system wydawał się być optymalny właśnie do wsparcia artyleryjskiego brygad lekkich, wyposażonych w nowe KTO i bojowe wozy piechoty (dywizjon na szczeblu brygady), a także pułków artylerii (1-2 dywizjony, obok dywizjonów artylerii rakietowej z systemami Homar i Langusta) na szczeblu dywizji zmechanizowanej. W tej roli miałby docelowo zastąpić Dany, które mają zostać wycofane do ok. 2025 roku.

System artyleryjski kalibru 155 mm na lekkim nośniku kołowym miałaby cechować duża elastyczność użycia, dzięki wysokiej mobilności strategicznej (możliwość transportowania drogą lotniczą samolotami klasy C-130 i większymi) i operacyjnej (zdolność do wykonania przemarszu na trasie nawet 500 km w ciągu jednej nocy).

Wcześniejsza realizacja programu 155 mm armatohaubicy samobieżnej na podwoziu gąsienicowym Krab dawała szanse na unifikacje wielu elementów systemu uzbrojenia, jak choćby: systemu kierowania ogniem, podsystemu rozpoznania, systemu logistycznego i wsparcia technicznego, o amunicji nie wspominając.

 

Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 3/2014

Wróć

Koszyk
Facebook
Twitter