Rozgromienie frontu generała Dmitrija Pawłowa
Michał Fiszer, Jerzy Gruszczyński
Rozgromienie frontu
generała Dmitrija Pawłowa
W czasie II wojny światowej Białoruś dwukrotnie była świadkiem rozgromienia potężnego związku operacyjnego, w czerwcu– –lipcu 1941 r. był to Front Zachodni Robotniczo-Chłopskiej Armii Czerwonej, a dokładnie trzy lata później został rozgromiony wcześniejszy zwycięzca, niemiecka Grupa Armii „Środek”. Niemieckie zwycięstwo z 1941 r. było dla Związku Radzieckiego ciosem silnym, ale nie śmiertelnym i ostatecznie nie zostało przekute na całkowite pokonanie ZSRR. Jest jednak interesujące z wojskowego punktu widzenia – jak to się stało, że słabszy liczebnie i dysponujący gorszym sprzętem przeciwnik zadał tak druzgocący cios? Zwolennicy teorii, że na polu walki decydują wyłącznie liczby i wskaźniki powinni starannie poznać historię pogromu specjalnego frontu gen. armii Dmitrija Pawłowa, który wszak nie był wojskowym dyletantem.

Radziecki dowódca to niewątpliwie postać bardzo tragiczna. Jego klęska kosztowała go egzekucję i śmierć,z czym był jedynym dowódcą frontu, którego spotkał taki los tego tragicznego lata 1941 r. Dmitrij Grigoriewicz Pawłow, jak większość radzieckich dowódców wysokich szczebli pochodził z rodziny chłopskiej. Urodzony w 1897 r. w okolicach Kostromy, odebrał jedynie podstawowe wykształcenie, gdy wybuchła I wojna światowa. Jako 17-letni ochotnik D. Pawłow wstąpił do wojska i wyruszył na front. Ranny, w 1916 r. dostał się do niemieckiej niewoli, w której przebywał do końca wojny. Po powrocie w 1919 r. wstąpił do partii komunistycznej WKP(b) i walczył na frontach wojny domowej. W 1922 r. ukończył Wyższą Szkołę Kawalerii w Omsku i było to jego pierwsze wojskowe wykształcenie, trwające ledwie kilkanaście miesięcy. Rok później Pawłow dowodził już pułkiem kawalerii, biorąc udział w tłumieniu powstania Basmaczów w Turkmenistanie. W kolejnych latach nadrobił jednak braki w edukacji – od października 1925 r. do czerwca 1928 r. studiował w Akademii Sztabu Generalnego im. Frunzego, a na przełomie 1930 i 1931 r. ukończył kurs doskonalący w Wojskowej Akademii Technicznej. Dowodził pułkiem zmechanizowanym, a od 1934 r. – 4. Brygadą Pancerną. Miał też doświadczenie bojowe. W latach 1936–1937 był doradcą wojskowym w Hiszpanii, gdzie jednocześnie dowodził brygadą pancerną Republikanów, a później uczestniczył w Wojnie Zimowej z Finlandią w latach 1939-1940 r. Prowadził prace teoretyczne nad rozwojem broni pancernej i to on właśnie jest uważany za twórcę koncepcji takich czołgów, jak T-34 czy KW, kiedy pracował na stanowisku szefa Zarządu Czołgowo- Samochodowego RKKA, od listopada 1937 r. do czerwca 1940 r. Później został dowódcą Zachodniego Specjalnego Okręgu Wojskowego, z jednoczesnym awansem do stopnia generała pułkownika, a w lutym 1941 r. otrzymał awans na stopień generała armii. Był uznawany za wykształconego (jak na radzieckie standardy) i mądrego dowódcę, z doświadczeniem bojowym. Następnie objął stanowisko dowódcy Zachodniego Specjalnego Okręgu Wojskowego (ZSOW), drugiego najsilniejszego okręgu po Kijowskim Specjalnym Okręgu Wojskowym. Wojska Zachodniego SOW stacjonowały na terenie dzisiejszej Białorusi, rosyjskiego obwodu smoleńskiego i częściowo przyległych terenów wschodniej Polski, zagarniętych przez ZSRR dwa lata wcześniej. Zastępcą dowódcy Zachodniego SOW był pięć lat starszy od Pawłowa, gen. por. Iwan Wasilewicz Bołdin, były carski podoficer, przez trzy lata walczący na frontach I wojny światowej. Działacz komunistyczny od 1917 r., walczył po stronie czerwonych w czasie wojny domowej, w 1923 r. dowodząc już pułkiem piechoty. Dopiero w 1936 r. ukończył Akademię Sztabu Generalnego im. Frunzego, wcześniej przeszedł jedynie kilkumiesięczne kursy doskonalące. Niczym się specjalnie nie wyróżniał, skoro przez dziesięć lat, od 1928 r. do 1938 r., dowodził różnymi dywizjami piechoty. Awansował dopiero w wyniku stalinowskich czystek wśród wojskowych dowódców, zostając najpierw dowódcą korpusu piechoty, a następnie dowódcą Kalinińskiego OW. 17 września 1939 r. ruszył na Polskę na czele Grupy Konno-Zmechanizowanej, działającej w okolicach Wołkowyska, Grodna i Białegostoku. Później dowodził Odeskim OW, ale w czerwcu 1940 r. czekała go pewna degradacja – trafił na stanowisko zastępcy dowódcy Zachodniego SOW. Był wyjątkowo bezbarwnym, mało błyskotliwym, ale oddanym partii generałem, który o dziwo przetrwał pogrom Frontu Zachodniego i służył w Armii Radzieckiej aż do 1960 r., w tym czasie awansując tylko o jeden stopień – do generała pułkownika. Szefem sztabu Zachodniego SOW był najstarszy z trzech wymienionych generałów, urodzony w 1885 r. w Uzbekistanie, były carski oficer, gen. mjr Władimir Efrimowicz Klimowskich. Służył w wojsku od 1913 r., w czasie I wojny światowej doszedł do stopnia kapitana, dowodząc kompanią. Wstąpił do Armii Czerwonej w 1918 r. i przez wiele kolejnych lat zajmował różne stanowiska sztabowe, najczęściej szefa sztabu różnych formacji. Przez ponad trzy lata, od grudnia 1932 r. do czerwca 1936 r. wykładał w Akademii Sztabu Generalnego im. Frunzego, a pod koniec pracy dydaktycznej otrzymał awans generalski, na stopień kombryga. Później znów wrócił do pracy sztabowej, aż w lipcu 1940 r. został szefem sztabu Zachodniego SOW, awansując na stopień generała majora. Był niewątpliwie dobrym dobrym organizatorem i znał się na planowaniu działań, choć nie miał najmniejszego doświadczenia w dowodzeniu większymi formacjami. To właśnie oni stali na czele Frontu Zachodniego w czerwcu 1941 r., gdy doszło do jednej z największych i najbardziej sromotnych klęsk w historii radzieckiego oręża. Czy odpowiadali za to co się stało? Według Józefa Stalina – tak. Z pogromu kierowniczego personelu frontu ocalał tylko gen. por. Bołdin, najmniej uzdolniony z nich i jak na ironię akurat ten, który się tej klęsce najbardziej przysłużył. W istocie jednak przyczyny klęski były bardziej złożone. Trudno dziś powiedzieć, czy generałowie Pawłow, Bołdin i Klimowskich byli w stanie zrobić wiele więcej.