Sd.Kfz. 252 i 253

 


Mariusz Skotnicki


 

 

 

Półgąsienicowe pojazdy

 

Sd.Kfz. 252 i 253


 


W 1935 roku generał major Erich von Manstein napisał memoriał postulujący rozpoczęcie prac nad opancerzonymi działami, montowanymi na samobieżnych, gąsienicowych podwoziach. Miały one stać się w przyszłości uzbrojeniem jednostek artylerii szturmowej, przeznaczonych do bezpośredniego wspierania działań piechoty. Projekt Mansteina, mimo początkowych oporów, został ostatecznie zaakceptowany przez dowódcę Wojsk Lądowych generała pułkownika Wernera von Fritscha. Doprowadziło to nie tylko do skonstruowania udanych dział szturmowych Sturmgeschütz III, ale także dwóch innych typów opancerzonych wozów – transportera amunicyjnego Sd.Kfz. 252 i pojazdu obserwacyjnego artylerii Sd.Kfz. 253. Mimo że spełniały zasadniczo zadania pomocnicze, wydają się być interesującym przykładem niemieckiej techniki pancernej z początkowego okresu II wojny światowej.


 
Historia powstania konstrukcji
W czerwcu 1936 roku podjęto w Niemczech decyzję o rozpoczęciu prac konstrukcyjnych nad opancerzonymi, samobieżnymi działami szturmowymi kal. 75 mm (standardowy kaliber dla lekkich dział piechoty). 15 grudnia tego samego roku Sztab Generalny Wojsk Lądowych zażądał, by pierwsze wozy tego typu zbudowano już w 1937 roku. Miały one umożliwić sformowanie jednej doświadczalnej baterii. Przewidywano, że intensywne testy na jednym z poligonów pozwolą na sprawdzenie w praktyce teoretycznych założeń taktyki artylerii szturmowej. We wspomnianym piśmie wyraźnie podkreślono, że dla przeprowadzenia kompletnego programu prób niezbędne jest wyposażenie doświadczalnej baterii także w specjalne pojazdy pomocnicze. Głównym zadaniem dział szturmowych miało być niszczenie wszelkich umocnionych punktów oporu przeciwnika, hamujących natarcie własnej piechoty. W działach Sturmgeschütz III miano przewozić tylko 44 naboje kal. 75 mm. Trudno mówić w tej sytuacji o ich nadmiarze. W trakcie długotrwałej akcji bojowej mogła wystąpić potrzeba uzupełnienia zapasu amunicji przez załogę działa szturmowego. Rozumiano doskonale, że bezpośrednio w rejonie walk nie można będzie korzystać z transportu samochodowego. Duże, łatwe do wykrycia i nieopancerzone samochody ciężarowe zawsze stanowiły łatwy cel dla przeciwnika. Dlatego zdecydowano się na skonstruowanie opancerzonego pojazdu amunicyjnego. Określano go początkowo w dokumentach jako Munitionswagen (pojazd amunicyjny), a później jako leichter gepanzerter Munitionstransportwagen (lekki, opancerzony pojazd amunicyjny; przyznany numer wojskowy Sd.Kfz. 252). Miał to być pojazd dostarczający amunicję dla dział Stug III bezpośrednio na pole walki, tj. dowożący amunicję do działa od samochodu ciężarowego. Należy jednak wyraźnie podkreślić, że zasadą miało być wycofywanie się Stug-ów za najbliższą osłonę terenową, np. wzniesienie, i dopiero tam uzupełnianie zapasu amunicji. Tylko w wyjątkowych sytuacjach dopuszczano podjeżdżanie opancerzonych wozów amunicyjnych do dział Stug III, stojących na nieosłoniętych stanowiskach ogniowych.

Pierwotne wymagania taktyczno-techniczne, opracowane dla przyszłego Sd.Kfz. 252, zakładały pojazd całkowicie opancerzony, z zamkniętym od góry przedziałem bojowym. Pancerz miał chronić tylko przed ogniem broni strzeleckiej (w tym pociskami z rdzeniem stalowym) i odłamkami pocisków artyleryjskich. Uznano, że optymalna dla tego wozu będzie dwuosobowa załoga, w składzie: kierowca i amunicyjny. Pojazd miał być dostosowany do jazdy terenowej, rozwijać prędkość od 4 do 60 km/h oraz być w stanie holować przyczepę o masie całkowitej do 2 t. Masa użyteczna, uwzględniając zarówno ładunek przewożony w pojeździe, jak i w przyczepie, powinna była wynieść 1000 kg. Odpowiadało to masie 200 nabojów kal. 75 mm (razem z zasobnikami, w których je transportowano). Dla obrony własnej zamierzano uzbroić każdy wóz amunicyjny w 1 km MG 34 kal. 7,92 mm. Broń ta montowana na specjalnym uchwycie miała umożliwić także prowadzenie ognia do celów powietrznych. Od samego początku przewidywano, że pojazd amunicyjny zostanie zbudowany na podwoziu szybkobieżnego ciągnika półgąsienicowego. Drugim typem pojazdu pomocniczego w jednostkach artylerii szturmowej miał być opancerzony wóz obserwacyjny. Określano go początkowo krótkim mianem Beobachtungswagen (wóz obserwacyjny), później stosowano jednak nazwę leichter gepanzerter Beobachtungswagen (lekki, opancerzony wóz obserwacyjny; oznaczenie Sd.Kfz. 253). Pojazd, przeznaczony zasadniczo dla dowódców plutonów i baterii dział szturmowych, miał być stosowany do rozpoznawania celów, kierowania ogniem małych pododdziałów w trakcie strzelania na wprost, a także do kierowania ogniem pośrednim z wysuniętego stanowiska obserwacyjnego. Zakładano, że wóz obserwacyjny będzie miał identyczną jak działa szturmowe zdolność pokonywania przeszkód terenowych. Dlatego początkowo chciano, by był to pojazd w pełni gąsienicowy. W związku z tym rozważano możliwość wykorzystania do budowy nowego pojazdu podwozia czołgu lekkiego Pz.Kpfw. I. Prędkość jazdy miała zawierać się w przedziale od 4 do 40 km/h. Podobnie jak w przypadku wozu amunicyjnego, pojazd obserwacyjny miał być całkowicie opancerzony, z zamkniętym od góry przedziałem bojowym. Pancerz przedni miał zapewniać ochronę przed pociskami kal. 20 mm, boczny i tylny miał chronić już tylko przed ogniem broni strzeleckiej i odłamkami pocisków artyleryjskich. Załoga przyszłego Sd.Kfz. 253 miała składać się z trzech osób: dowódcy, podoficera obserwacyjnego i kierowcy. Pojazd miał być wyposażony w artyleryjską lornetę nożycową, przystosowaną do szybkiego wymontowania dla ewentualnego ustawienia jej w naziemnym stanowisku obserwacyjnym. Wóz obserwacyjny miał być wyposażony w radiostację nadawczo-odbiorczą UKF o zasięgu 3-4 km, niezbędną do utrzymywania łączności pomiędzy poszczególnymi pododdziałami w przypadku zajmowania przez działa szturmowe zamaskowanych stanowisk. Warto w tym miejscu wspomnieć, że Stug III miały być wyposażane tylko w odbiorniki UKF. W sytuacji, gdy działa szturmowe strzelałyby z odkrytych stanowisk, miano wykorzystywać także flagi sygnałowe. Zastanawiający wydaje się fakt, że w przeciwieństwie do wozu amunicyjnego, nie przewidywano początkowo potrzeby uzbrojenia pojazdu obserwacyjnego w karabin maszynowy MG 34. Dla ochrony bliskiej trzyosobowa załoga miała dysponować, poza bronią krótką, tylko 1 pistoletem maszynowym. Uzbrojenie uzupełnić miał pistolet sygnałowy i 4 świece dymne. Te ostatnie mogły okazać się przydatne w trakcie wycofywania się z wykrytego i ostrzeliwanego przez przeciwnika stanowiska obserwacyjnego.

 

Pełna wersja artykułu w magazynie Poligon 3/2011

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter