Spitfire w ZSRR

Dariusz Paduch
Chociaż Supermarine Spitfire, efektywnie broniący brytyjskiego nieba, nie zyskał w ZSRR takiej sławy jak choćby Bell P-39 Airacobra, wykazał jednak swoje zalety i cieszył się dobrą opinią pilotów latających na nim (w tym dwukrotnego Bohatera Związku Radzieckiego, Aleksandra T. Karpowa, który właśnie na tym samolocie zakończył swój szlak bojowy). Rosjanie mieli okazję oficjalnie zapoznać się ze Spitfire’em w sierpniu 1941 roku, kiedy to Brytyjczycy zaprezentowali ten samolot sowieckim przedstawicielom w jednej ze swoich baz. Zaowocowało to tym, że już we wrześniu, podczas oficjalnych rozmów w Moskwie, Rosjanie wysunęli propozycję, aby zamiast części Hurricane’ów i P-40 mających trafić do ZSRR z Wielkiej Brytanii w ramach Lend-Lease wysłano właśnie Spitfire’a. Spotkało się to jednak ze zdecydowanym sprzeciwem Brytyjczyków, którzy tłumaczyli się tym, że samolot nie jest przeznaczony do eksportu, ponieważ jego produkcja nie pokrywa nawet potrzeb RAF.
Pierwsze Spitfire’y, pilotowane przez angielskich pilotów, pojawiły się na lotnisku pod Murmańskiem we wrześniu 1942 roku. Była to grupa trzech samolotów w wersji rozpoznawczej P.R. Mk.IV, której zadaniem było wykonywanie zadań związanych z eskortą konwoju PQ-18 (operacja „Orator”). Maszyny te nie były uzbrojone, za to wyposażone w sprzęt fotograficzny pozwalający na wykonywanie zdjęć z dużej wysokości i dodatkowe zbiorniki paliwa w skrzydłach o zmienionej konstrukcji, pozwalające na znaczne zwiększenie zasięgu (29 października 1940 roku, podobna maszyna wykonała trwający pond 5 godzin lot na fotorozpoznanie Szczecina). Po zakończeniu operacji Anglicy zrezygnowali z ewakuowania tych maszyn i przekazali je lotnictwu ZSRR (jeden samolot był uszkodzony). Tak pozyskane Spitfire’y P.R. IV przekazano do 118 Samodzielnego Pułku Rozpoznawczego Floty Północnej.
Sowieccy piloci wysoko ocenili zwrotność, szybkość i prostotę pilotażu Spitfire’a. Na wysokości, maszyna ta mogła lekko uciec zarówno niemieckim, jak i sowieckim myśliwcom. Szybkość i pułap, rekompensowały temu samolotowi brak uzbrojenia, bo trudno do niego zaliczyć pistolet maszynowy PPSz, kładziony za fotel pilota na wypadek przymusowego lądowania! Bardzo duży zasięg pozwalał natomiast na prowadzenie rozpoznania na szczeblu strategicznym.
Pełna wersja artykułu w magazynie TW Historia nr specjalny 4/2018