Steyr Mannlicher SM12: robi robotę

Steyr Mannlicher SM12: robi robotę

Martin Helebrant

 

Sztucery są dla firmy Steyr Mannlicher chlebem powszednim już od półtora wieku – dość czasu, by ich renoma wykroczyła poza środkową Europę. Ale sława, choć napędza sprzedaż, dla konstruktorów jest brzemieniem, z którym trzeba się mierzyć każdym nowym modelem. Czy znów udało im się je unieść ?

Premiera SM12 na targach IWA w 2013 roku utonęła trochę w rozgłosie innych ówczesnych nowości. Wszyscy liczący się producenci Starego Kontynentu nagle doszli bowiem w tym samym okresie do bardzo podobnych wniosków i w rezultacie rynek zalała seria w założeniu ekonomicznych (słowo „tani” w języku marketingu jest objęte najgłębszą anatemą) sztucerów dla nowoczesnych myśliwych: od Bergary BX-11 i Browninga AB3, przez Mausera M12, Rösslera Titana alpha, CZ 557, Sauera S101 po Merkla Helixa i nowego Steyra. Mimo konkurencji ze strony całej Nowej Fali Sztucerów Popularnych i mimo zachęcających zapowiedzi, w rzeczywistości cena SM 12 okazała się być „ekonomiczna” jedynie na tle innych propozycji Steyra, co nie pomogło mu specjalnie w starciu z rynkowymi konkurentami.

Do testu wybrałem sztucer grupy Standard w wersji na nabój 8 mm × 57 JS. Jak Czytelnicy być może pamiętają, moje gusta są dość konserwatywne i jestem miłośnikiem wojskowych nabojów przełomu XIX i XX wieku – właśnie Patrone 88, który wtedy nazywał się jeszcze 7,9 mm × 57, mosinowskiego 7,62 mm × 54R, .303-in., czy .30-06 Sprg. Te wszystkie rodzaje amunicji mają jedną wspólną cechę, którą cenię – charakteryzują się sporym „zapasem mocy”, by zapożyczyć termin z prasy samochodowej. Wszystkie one powstawały jako amunicja do karabinu wojskowego w czasach, gdy szara piechota regularnie stawała naprzeciw różnej maści chłopców malowanych szarżujących na koniach, więc pocisk musiał mieć dość energii, by powalić kilkusetkilogramowego rumaka, a nie tylko jego dwunożnego pasażera. Nabój skuteczny na konia jest w stanie humanitarnie zabić każde inne zwierzę, jakie można spotkać w europejskim lesie. Steyr ma więc u mnie punkt już na wstępie za to, że oferuje swoją nowoczesną broń w tej archaicznej, zdawałoby się, wersji nabojowej.

Steyr Mannlicher SM12 to powtarzalny sztucer myśliwski z zamkiem ślizgowo-obrotowym, zasilany z dwurzędowego wymiennego magazynka pudełkowego. Zamek ryglowany jest czterema ryglami w dwóch rzędach, umieszczonymi na tłoku zaporowym o wyraźnie mniejszej średnicy od trzonu. Dzięki tej coraz bardziej popularnej konfiguracji, zamek jest w komorze zamkowej prowadzony przez trzon, co zmniejsza ryzyko utykania. Jak większość nowoczesnych sztucerów, nowy Steyr ma wyciąg i wyrzutnik systemu Remingtona – to znaczy krótki pazur wyciągu o poprzecznej osi obrotu i prętowy wyrzutnik w czole zamka. W porównaniu z koncepcją Mausera z długim sprężystym wyciągiem i wyrzutnikiem zewnętrznym, system Remingtona jest znacznie tańszy w produkcji – a przy tym wcale mu nie ustępuje skutecznością, trwałością i niezawodnością

Pełna wersja artykułu w magazynie Strzał 7-8/2016

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter