Steyr z kurkiem

 


Leszek Erenfeicht


 

 

 

Steyr z kurkiem:

 

ten drugi pistolet z 1911 roku

 



Rocznik 1911 większości miłośników broni krótkiej kojarzy się jednoznacznie – z browningowskim Coltem. Jednak w tym samym roku pojawił się jeszcze inny pistolet, zwykle ginący w cieniu swego słynnego konkurenta, dziś budzący zainteresowanie już jedynie koneserów, a przecież równie ciekawy: Steyr-Hahn, czyli Steyr z kurkiem.



 

 


Przyjęcie do uzbrojenia armii austro-węgierskiej pistoletu samopowtarzalnego M.7 pochodzącego ze stajni Georga Rotha (STRZAŁ 1/10), znienawidzonego konkurenta naczelnego konstruktora Österreichische Waffenfabrik Geselleschaft (OEWG), Ferdinanda Ritter von Mannlichera, było dla firmy ostrogą, która zintensyfikowała prowadzone w niej prace nad własnym pistoletem samopowtarzalnym i rozszerzyła ich zakres. Dotychczasowe pistolety samego Mannlichera nie budziły zachwytu komisji wojskowych, pragnących jak największej siły rażenia pocisku, czego pistolet z zamkiem swobodnym przy sensownych rozmiarach i masie nie był w stanie zapewnić. Nie cieszyły się też zbyt wielkim zainteresowaniem cywilnych nabywców, którzy poszukiwali broni mniejszej, bardziej poręcznej niż Mannlicher Mod.1905. By więc zaspokoić te sprzeczne potrzeby, w roku 1908 OEWG uruchomiła dwa oddzielne programy pistoletowe, zrywające radykalnie z dotychczasowymi produktami firmy w tym zakresie. W roku 1908 zakupiono licencję na produkcję kieszonkowych pistoletów konstrukcji belgijskiej firmy Pieper, z charakterystycznym rozwiązaniem w postaci uchylnej lufy, które zyskało im nazwę Kipplaufpistole – do dziś obecne w pochodnych Beretty Mod.950 STRZAŁ 12/07). Pistolet Steyra-Piepera miał mieć dwie wersje: cywilną kalibru 6,35 mm i policyjno-wojskową kalibru 7,65 mm. Licząc się – i słusznie – z tym że wojsko, które wreszcie po tylu latach procedury konkursowej wybrało Rotha, nie będzie zainteresowane przyjmowaniem zaraz po nim drugiego modelu, w dodatku z zamkiem swobodnym, a więc strzelającego słabszym nabojem, Steyr uruchomił drugi program pistoletu, tym razem typowo wojskowego, na silny nabój kalibru 9 mm, coraz popularniejszego w Europie (Niemcy, Belgia, Szwecja i Dania wprowadziły już pistolety tego kalibru, trwały prace nad włoskim Glisenti). Broń ta miała zamek ryglowany przez obrót lufy, podobnie jak M.7, ale całkiem odmienny mechanizm spustowy SA i kurkowy mechanizm uderzeniowy, który stał się źródłem przydomka Steyr-Hahn, czyli Steyr z kurkiem.

Sukces też bywa sierotą
W odróżnieniu od M.7, w którego historii przewija się cała plejada austro-węgierskich konstruktorów i przemysłowców, Steyr-Hahn jest niemalże sierotą. I bynajmniej nie tylko dlatego, że w OEWG tylko konstrukcje dyrektora Mannlichera lub licencyjne (Mauser, Schwarzlose) nosiły nazwiska swych twórców, zaś modele stworzone przez własne biuro konstrukcyjne pozostawały anonimowe. Bez skonstruowania przez Krnkę M.7 i bez opanowania jego produkcji przez OEWG, Steyr-Hahn zapewne nigdy by nie powstał. Konieczność wytwarzania konkurencyjnej broni bez możliwości przeciwstawienia jej choćby porównywalnej własnej, była potężnym ciosem dla renomy firmy – a że, jak napisał Słonimski, „tonący brzydko się chwyta”, konstruktorzy ze Styrii twórczo zaadaptowali kluczowe rozwiązania systemu ryglowania rodem z M.7 – ale do specjalnej dumy się z tego powodu jakoś nie poczuwali. Na rysunkach Steyr-Hahna przewijają się podpisy „K. Murgthaler”, „K. Bachner” i „A. Jungmair”. Ten pierwszy to bez wątpienia Konrad Murgthaler, naczelny inżynier OEWG w tym okresie, o pozostałych dwóch nie wiadomo jakie funkcje pełnili. W zakładach w Steyr, podobnie jak w innych fabrykach, rysunki nosiły zazwyczaj podpis konstruktora uwidocznionego detalu – ale bywały od tej reguły całkiem częste odstępstwa, gdy podpisywał je po prostu kreślarz. Niezależnie od tego kto i jak stworzył ten pistolet, należy bardzo jasno stwierdzić, że w każdym razie sam Karel Krnka z pewnością nie miał w tym czasie nic wspólnego z OEWG i przypisywanie mu przez niektórych autorów konstrukcji tego pistoletu na pewno nie jest prawdą. Po odejściu od Rotha Krnka pracował w zakładach amunicyjnych w Hirtenbergu, z którymi OEWG była równie skonfliktowana, jak z jego poprzednim pracodawcą. Nie miał nawet nic wspólnego z tworzeniem naboju 9 mm x 23, będącego dziełem jeszcze innej z austriackich fabryk amunicji, zakładów Sellier & Bellot w Pradze – zależnych wówczas od OEWG, a wkrótce całkowicie przez nie przejętych. Z konstrukcji Krnki zapożyczono jedynie sam sposób ryglowania przez obrót lufy i do pewnego stopnia konstrukcję ładowanego z łódki magazynka wewnętrznego ze zwalniaczem nabojów – reszta jest całkowicie odmienna. Zamek nie stanowi oddzielnego zespołu, poruszającego się wewnątrz nieruchomej „komory zamkowej” jak w M.7, lufa obracana jest niesymetrycznie, tylko jednym – pionowym – występem sterującym, a nie dwo - ma poziomymi. Mechanizm spustowy nie ma samonapinania, mechanizm uderzeniowy jest typu kurkowego, nie iglicznego, a sprężyny w broni są w większości płaskie, zamiast śrubowych jak w M.7.


Pełna wersja artykułu w magazynie Strzał 9/2010

Wróć

Koszyk
Facebook
Twitter