Stoeger STR9 – turecki Glock

Stoeger STR9 – turecki Glock

Borys Kulka

Myślisz „Stoeger” i oczyma wyobraźni widzisz niezłą, tanią turecką strzelbę. Jak zamyślisz się głębiej, to zobaczysz gdzieś w tle firmę Benelli, będącą właścicielem marki Stoeger, a przy jeszcze głębszym zamyśleniu w oddali zamajaczy Beretta, bo w skład tego holdingu wchodzi Benelli. I takie właśnie, trochę pokręcone korzenie ma turecki Glock III generacji, czyli Stoeger STR9.

Stoeger STR9 premierę miał na początku ubiegłego roku, potem nastąpił COVID i wszystko się... skomplikowało. Mimo pandemii, obostrzeń, wszelakich utrudnień transportowo-komunikacyjnych pod koniec 2019 roku pistolety STR9 zawitały w końcu do polski za sprawą firmy Besthunters, która dystrybuuje tę broń.

Nowy pistolet, choć zewnętrznie niepodobny, pod względem mechanicznym jest niemal idealną kopią pistoletów Glock III generacji – w skrócie i w pewnym uproszczeniu można powiedzieć, że STR9 to taka „dziewiętnastka” III generacji po turecku. Żeby było jasne – to nie jest „zrzyna” czy „bezlicencyjna kopia”, tylko pistolet stworzony przez Stoegera na podstawie planów Glocka 19 III Gen, których zastrzeżenia patentowe już wygasły i każdy może zrobić sobie „swojego Glocka”.

Mamy więc tutaj samopowtarzalny pistolet strzelający amunicją kalibru 9 mm x 19, działający na zasadzie krótkiego odrzutu lufy, ryglowanego przez jej przekoszenie. Szkielet broni wykonano z polimeru, w którym zatopiono stalowe prowadnice zamka, prawie identycznie jak w pierwowzorze z Austrii.

Zewnętrznie, pomimo zbliżonych wymiarów, STR9 różni się od Glocka diametralnie – przede wszystkim, co widać na pierwszy rzut oka, ma zupełnie inny szkielet. W przeciwieństwie do pierwowzoru jest on bowiem ergonomicznie ukształtowany oraz pokryty bardzo przyjemną w dotyku i skutecznie działającą fakturą antypoślizgową. W pewnym uproszczeniu można powiedzieć, ze w STR9 „na dzień dobry” dostajemy w pistolecie z pudełka to, za co w Glocku trzeba zapłacić jakieś 400 – 500 PLN, a dodając do tego zamek z agresywnymi, wyraźnymi nacięciami w przedniej i tylnej części, porządne, metalowe przyrządy celownicze z normalnymi oznaczeniami (trzy kropki) oraz wymienne nakładki chwytu i mamy komplet. I ten komplet wizualnie bardziej przypomina skrzyżowanie Beretty APX z S&W M&P 2.0 niż Glocka.

Pełna wersja artykułu w magazynie Strzał 9-10/2020

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter