Strzeleckie wyposażenie od Ginger's Tactical Gear

Strzeleckie wyposażenie od Ginger's Tactical Gear

 

Parę miesięcy temu dzięki redakcji „Strzału” – Magazynu o Broni, otrzymałem do testów zestaw wyposażenia strzeleckiego firmy Ginger's Tactical Gear. Przez ten czas używałem go podczas szkoleń i treningów naszej firmy Streetsmart (oczywiście tych, które charakterem odpowiadały temu sprzętowi) i dziś jestem już gotów napisać o nim parę słów.

Szkoleniami strzeleckimi i samym strzelaniem zajmuję się od ponad 20 lat – przez cały ten czas przeszło przez moje ręce naprawdę sporo strzeleckiego szpeju. Mogłem prześledzić zarówno zmiany w trendach wykonywania poszczególnych jego elementów, ewolucję materiałową, jak i porównać produkty wielu różnych firm oraz to, jak zmieniały się one na przestrzeni lat.

Ostatnio w wyposażeniu strzeleckim, tzw. pierwszej linii, dominują pasy dwuczęściowe, niskoprofilowe oraz jak najprostsze, nieprzekombinowane ładownice, apteczki i różnego rodzaju kieszenie. Widoczny jest także trend do zbijania masy, ale bez utraty wytrzymałości, stąd powszechne cięcie laserem w laminacie czy stosowanie bardzo lekkich, ale wytrzymałych mechanicznie materiałów.

Szycie porządnego wyposażenia przestało być także domeną dużych firm, a mali wykonawcy (często nawet jednoosobowe firmy) przestali być kojarzeni z wyrobami „taktycznego Szymka”, czyli bardzo nieudolnymi próbami czegoś, co miało przypominać wyposażenie strzeleckie czy „taktyczne”. Obecnie produkty powstające w niewielkich firmach nie ustępują w niczym tym pochodzącym od potentatów (oczywiście nie mówimy o skali produkcji), a bywa tak, że czasem przewyższają je zarówno pod względem wykonania, jak i projektu – cóż, potentaci też tną koszty w ten sposób, że przenoszą np. produkcję coraz dalej na wschód albo zmieniają materiały...

W Polsce „taktycznych krawców” mamy całkiem sporo, a do najlepszych bez wątpienia zaliczyć można firmę Ginger's Tactical Gear. Dawno temu chłopaki zaczynali od kopiowania szpeju znanych firm, ale to już prehistoria i obecnie mają w ofercie własne rozwiązania. Tak, one często też stanowią wariację na temat tego, co kiedyś, gdzieś już było, ale nie jest to tak, że stanowią bezmyślną kopię – jeśli już, to nazwałbym to twórczą kompilacją rozwiązań. Oferta GTG stale się poszerza, zarówno pod względem dostępnych kolorów i kamuflaży, w jakich można zamówić ich sprzęt, ale także pod kątem samego sprzętu. Może nie jest to lawinowy przyrost, ale co jakiś czas pokazują się nowe elementy, a chłopaki są w stanie wykonać także customowe zamówienia. Oczywiście za odpowiednią opłatą.

Zestaw, który dostałem do testów nazwałbym „podstawowym” – w jego skład wchodzą: dwuczęściowy pas główny (z angielska zwany „pistol belt”), dwie ładownice szybkie do karabinka i dwie do pistoletu, worek na odzysk, apteczka typu koperta oraz uchwyt na stazę i hak do rękawiczek (albo czegoś innego ;) ). Ten szpej wykorzystuję przede wszystkim na treningach i szkoleniach „taktycznych”, przy czym nie są to zajęcia stricte „wojskowe” czy nawet o takim zacięciu. Raczej zaliczyłbym je do kategorii „personal protection” – w sumie to mam na to swój własny, roboczy termin: Operator-Gentelman.

Pełna wersja artykułu w magazynie Strzał 1-2/2020

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter