STS-123 z międzynarodowym ładunkiem

 


Waldemar Zwierzchlejski


 

STS-123 

z międzynarodowym ładunkiem


Druga w tym roku wyprawa orbitalna amerykańskich promów kosmicznych miała wielkie znaczenie głównie dla Kanady i Japonii. Kanadyjczycy, którzy wcześniej dostarczyli serię bezawaryjnych manipulatorów do wahadłowców, a także „mechaniczną rękę” Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS), tym razem wysłali w jej kierunku „dłonie” – precyzyjny, zdwojony manipulator Dextre – ostatni już element, jaki kraj klonowego liścia zbudował dla potrzeb programów załogowych lotów kosmicznych. Japończycy natomiast, dopiero w tym locie rozpoczęli dostarczanie elementów składowych swego podniebnego laboratorium Kibo. Ze względu na ich rozmiary, wyniesione ono będzie w trzech oddzielnych lotach, a jego montaż zostanie zakończony w następnym roku.
 
 

 

 
Nominacje do załogi misji STS-123 NASA ogłosiła 29 stycznia 2007 r., dziesięć miesięcy przed zaplanowanym na grudzień startem. Weszli do niej: dowódca Dominic Gorie, pilot Gregory Johnson oraz czworo specjalistów
misji: Richard Linnehan, Robert Behnken, Michael Foreman oraz Takao Doi z Japonii. W chwili ogłaszania składu wiadomo już było, że dołączy do nich jeszcze jeden astronauta, którego nazwisko poznaliśmy już 12 lutego. Był nim Garrett Reisman, który miał zmienić Francuza Eyhartsa, uczestnika „mikroekspedycji”, jak nazwano trzy krótkie, dwumiesięczne wachty, pełnione na ISS przez drugich inżynierów pokładowych ekspedycji szesnastej. Jednak uprzedzając nieco fakty dodajmy, że w wyniku dwumiesięcznego poślizgu startu lotu STS-122, trójka ta spędziła na stacji różne okresy czasu – odpowiednio 120, 48 i 95 dni, zaś Reisman, który w międzyczasie został de facto członkiem ekspedycji siedemnastej, miast w końcu lutego, powrócił na Ziemię dopiero w czerwcu. Gdyby okazało się, że Reisman z jakichś przyczyn nie mógł polecieć, jego rolę wypełniłby dubler, którym był Timothy Kopra. Załoga promu stanowiła mieszankę doświadczenia (dwóch astronautów leciało na orbitę już po raz czwarty, a jeden po raz drugi) oraz konieczności – zapewnienia realizacji choć jednego lotu kosmicznego każdemu z członków nadmiernie w swoim czasie rozbudowanego korpusu astronautów NASA (trójka, a wliczając Reismana, nawet czwórka „żółtodziobów”).


Ciąg dalszy w numerze.


 

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter