Supermarine Walrus cz. II
Wiesław Sierociński
Supermarine Walrus
(cz. II)
Wybuch II wojny światowej oznaczał dla Walrusów w początek intensywnej służby na morzu, w roli samolotu do wszystkiego. Dzięki uniwersalności konstrukcji zakres jego obowiązków był rozległy, poczynając od korygowania ognia artyleryjskiego, poprzez wielogodzinne patrole w poszukiwaniu okrętów podwodnych i nawodnych przeciwnika, transport i ratownictwo, przerzuty agentów i rozpoznanie fotograficzne, do roli bombowca, w tym nurkującego.

Dla Walrusów wojna rozpoczęła się 31 sierpnia 1939 r. W obliczu narastającej groźby konfliktu dziewięć samolotów z 710. Dywizjonu wyruszyło na pokładzie okrętu-bazy HMS Albatross do Freetown w Sierra Leone. Osiem dni później rozpoczęły one służbę patrolową na wodach okalających Zachodnią Afrykę. W końcu roku 710. Dywizjon włączono w szeroko zakrojone poszukiwania nieznanego rajdera, którym ostatecznie okazał się być niemiecki pancernik kieszonkowy Admiral Graf Spee. Jedną z podstawowych funkcji Walrusa było korygowanie ognia artyleryjskiego macierzystego okrętu. Do czasu szerszego zastosowania radarów artyleryjskich, takie właśnie wykorzystanie samolotów bazujących na ciężkich okrętach było powszechną praktyką. Pierwszą akcją, w której Walrusy miały szansę odegrać taką rolę, była bitwa u ujścia La Platy w grudniu 1939 r. Z trójki brytyjskich krążowników (HMS Exeter, Ajax i Achilles), które stoczyły wówczas bój z Admirałem Graf Spee, w dwa Walrusy (K8341 i 8343) był wyposażony HMS Exeter. Przebieg bitwy sprawił, że oba ciężko uszkodzone odłamkami samoloty zostały zrzucone do morza i nie wzięły w niej udziału. Spośród pozostałych jednostek Walrusa (K8558) posiadał również HMNZS Achilles, jednak samolot akurat zdjęto z okrętu dla przeprowadzenia remontu. Także kolejnemu z Walrusów (L2236), bazującemu na krążowniku HMS Cumberland, nie było dane wziąć udziału w bitwie macierzysty okręt bowiem przechodził właśnie na Falklandach przegląd kotłów. Wszystkie zastąpił z powodzeniem wodnosamolot Seafox z 718. Eskadry Katapultowej znajdujący się na HMS Ajax.
W styczniu 1940 r. Lotnictwo Brytyjskiej Marynarki Wojennej (Fleet Air Arm – FAA) przeszło kolejną reorganizację. Wszystkie bazujące na okrętach jednostki katapultowe (oprócz 710. Dywizjonu) połączono we wspólny organizm o nazwie 700. Dywizjon Katapultowy. W chwili utworzenia posiadał on na stanie 42 Walrusy, 11 Seafoxów i 12 Swordfishy bazujących na 37 okrętach. Jego samoloty wzięły intensywny udział w kampanii norweskiej w kwietniu 1940 r. Operowały m.in. z pokładów krążowników HMS Effingham, Glasgow, Suffolk i Southampton. Odegrały znaczącą rolę zarówno podczas korygowania ognia artyleryjskiego, osłony konwojów czy też w patrolach przeciw okrętom podwodnym. Już w trakcie tej kampanii z całą ostrością ujawniła się podstawowa wada koncepcji samolotu katapultowego – możliwość przyjęcia go z powrotem na pokład okrętu. Doświadczyły tego dwa Walrusy z HMS Suffolk użyte w początkowej fazie walk do korygowania celności ostrzału zajętego przez Niemców lotniska w Stavanger. Podniesienie ich z wody po wykonaniu zadania wymagałoby zatrzymania okrętu, a to w sytuacji przewagi przeciwnika w powietrzu byłoby co najmniej ryzykowne. Z tego właśnie powodu zdecydowano, że oba samoloty, po wykonaniu zadania, odlecą do Aberdeen w Szkocji. Tak się też stało, przy czym dla zwiększenia zasięgu pozbawiono je podwozi. Lądując w bazie Invergordon, Walrus Mk I (L2284) pilotowany przez kpt. W. R. J. MacWhirtera miał za sobą pięć godzin w powietrzu – rekord długotrwałości lotu dla tego typu samolotu. Tworząc wspólny dywizjon dla wszystkich jednostek katapultowych, Admiralicja przewidziała utworzenie w razie potrzeby podobnego oddziału dla Walrusów bazujących na lądzie. Przydzielono mu, tymczasem tylko na papierze, numer 701. Konieczność taka rzeczywiście zaistniała wraz z aliancką inwazją w Norwegii. Brak lotnisk lądowych, zajętych wcześniej przez Niemców i trudne warunki komunikacyjne spowodowały, że 7 maja 1940 r. sześć zgromadzonych w Donibristle Walrusów uzyskało status 701. Dywizjonu Dwa dni później zaokrętowano je na pokład lotniskowca HMS Glorious i wysłano na pole bitwy. Rozpoczęły one działalność 18 maja operując pod dowództwem kmdr. por. Armoura z Harstad na Wyspach Vesteralen u ujścia Fiordu Ofot. Ich głównym przeznaczeniem był transport i łączność między rejonami zajętymi przez wojska alianckie, ale z powodzeniem realizowały również szereg zadań ofensywnych. Jeden z samolotów (P5702) został wkrótce po przybyciu zniszczony przez bombę, jednak do powrotu 9 czerwca do Anglii, na pokładzie lotniskowca HMS Ark Royal, dywizjon wykonał ponad 200 lotów komunikacyjnych, a pożegnał Norwegię 6 czerwca nalotem bombowym na zgrupowanie wojsk niemieckich w Solfolla w rejonie Narviku.
Po wyładowaniu samolotów 14 czerwca 1940 r. w Hatston 701. Dywizjon powrócił do Donibristle. Z jednostką tą i głównodowodzącym alianckich sił morskich adm. Clarkiem jest związane inne, niecodzienne dla realiów II wojny światowej, wydarzenie. W końcu maja 1940 r., tuż przed opuszczeniem Norwegii przez aliancką ekspedycję, odbył on na jednym z Walrusów lot inspekcyjny dla zorientowania się w położeniu wojsk. Na lot ten zabrał standardową dla Walrusa 9,1 kg bombę, którą po przewiezieniu na kolanach własnoręcznie zrzucił przez okno kabiny na linię kolejową do Narviku.
Klęska Francji w 1940 r. oznaczała nowy rozdział w dziejach Walrusa. Ewakuacja angielskiego korpusu ekspedycyjnego i morze pełne rozbitków z zatopionych statków oraz zestrzelonych samolotów zapoczątkowały wykorzystanie go w całkiem nowej roli – samolotu ratowniczego. Rola ta stała się podstawową w późniejszym okresie jego służby i przyniosła mu większą sławę, a z pewnością większą wdzięczność tych, którzy zetknęli się z nim czekając w wodzie na ratunek niż podstawowe działania, do których został stworzony.
W styczniu 1940 r. Lotnictwo Brytyjskiej Marynarki Wojennej (Fleet Air Arm – FAA) przeszło kolejną reorganizację. Wszystkie bazujące na okrętach jednostki katapultowe (oprócz 710. Dywizjonu) połączono we wspólny organizm o nazwie 700. Dywizjon Katapultowy. W chwili utworzenia posiadał on na stanie 42 Walrusy, 11 Seafoxów i 12 Swordfishy bazujących na 37 okrętach. Jego samoloty wzięły intensywny udział w kampanii norweskiej w kwietniu 1940 r. Operowały m.in. z pokładów krążowników HMS Effingham, Glasgow, Suffolk i Southampton. Odegrały znaczącą rolę zarówno podczas korygowania ognia artyleryjskiego, osłony konwojów czy też w patrolach przeciw okrętom podwodnym. Już w trakcie tej kampanii z całą ostrością ujawniła się podstawowa wada koncepcji samolotu katapultowego – możliwość przyjęcia go z powrotem na pokład okrętu. Doświadczyły tego dwa Walrusy z HMS Suffolk użyte w początkowej fazie walk do korygowania celności ostrzału zajętego przez Niemców lotniska w Stavanger. Podniesienie ich z wody po wykonaniu zadania wymagałoby zatrzymania okrętu, a to w sytuacji przewagi przeciwnika w powietrzu byłoby co najmniej ryzykowne. Z tego właśnie powodu zdecydowano, że oba samoloty, po wykonaniu zadania, odlecą do Aberdeen w Szkocji. Tak się też stało, przy czym dla zwiększenia zasięgu pozbawiono je podwozi. Lądując w bazie Invergordon, Walrus Mk I (L2284) pilotowany przez kpt. W. R. J. MacWhirtera miał za sobą pięć godzin w powietrzu – rekord długotrwałości lotu dla tego typu samolotu. Tworząc wspólny dywizjon dla wszystkich jednostek katapultowych, Admiralicja przewidziała utworzenie w razie potrzeby podobnego oddziału dla Walrusów bazujących na lądzie. Przydzielono mu, tymczasem tylko na papierze, numer 701. Konieczność taka rzeczywiście zaistniała wraz z aliancką inwazją w Norwegii. Brak lotnisk lądowych, zajętych wcześniej przez Niemców i trudne warunki komunikacyjne spowodowały, że 7 maja 1940 r. sześć zgromadzonych w Donibristle Walrusów uzyskało status 701. Dywizjonu Dwa dni później zaokrętowano je na pokład lotniskowca HMS Glorious i wysłano na pole bitwy. Rozpoczęły one działalność 18 maja operując pod dowództwem kmdr. por. Armoura z Harstad na Wyspach Vesteralen u ujścia Fiordu Ofot. Ich głównym przeznaczeniem był transport i łączność między rejonami zajętymi przez wojska alianckie, ale z powodzeniem realizowały również szereg zadań ofensywnych. Jeden z samolotów (P5702) został wkrótce po przybyciu zniszczony przez bombę, jednak do powrotu 9 czerwca do Anglii, na pokładzie lotniskowca HMS Ark Royal, dywizjon wykonał ponad 200 lotów komunikacyjnych, a pożegnał Norwegię 6 czerwca nalotem bombowym na zgrupowanie wojsk niemieckich w Solfolla w rejonie Narviku.
Po wyładowaniu samolotów 14 czerwca 1940 r. w Hatston 701. Dywizjon powrócił do Donibristle. Z jednostką tą i głównodowodzącym alianckich sił morskich adm. Clarkiem jest związane inne, niecodzienne dla realiów II wojny światowej, wydarzenie. W końcu maja 1940 r., tuż przed opuszczeniem Norwegii przez aliancką ekspedycję, odbył on na jednym z Walrusów lot inspekcyjny dla zorientowania się w położeniu wojsk. Na lot ten zabrał standardową dla Walrusa 9,1 kg bombę, którą po przewiezieniu na kolanach własnoręcznie zrzucił przez okno kabiny na linię kolejową do Narviku.
Klęska Francji w 1940 r. oznaczała nowy rozdział w dziejach Walrusa. Ewakuacja angielskiego korpusu ekspedycyjnego i morze pełne rozbitków z zatopionych statków oraz zestrzelonych samolotów zapoczątkowały wykorzystanie go w całkiem nowej roli – samolotu ratowniczego. Rola ta stała się podstawową w późniejszym okresie jego służby i przyniosła mu większą sławę, a z pewnością większą wdzięczność tych, którzy zetknęli się z nim czekając w wodzie na ratunek niż podstawowe działania, do których został stworzony.
Pełna wersja artykułu w magazynie Lotnictwo 5/2009