S&W CS9 Chiefs Special
Martin Helebrant
Falstart powrotnej fali:
S&W CS9 Chiefs Special
Ostatnie lata w przemyśle strzeleckim upływają pod hasłem powrotów słynnych marek – ale rzadko są to rzeczywiste powroty do słynnych konstrukcji z przeszłości. Znacznie częściej bywa to recyrkulacja samych nazw. Za prekursora tego trendu uznaje się – i słusznie – Smith & Wessona, ale ta moda zaczęła się jeszcze przed powstaniem serii M&P.

Jako się rzekło, prekursorem tego trendu był Smith & Wesson, u którego od 5 lat większość ostatniej oferty nosi nazwę Military & Police – słynnego rewolweru, którego konstrukcja z niewielkimi zmianami przetrwała w ofercie firmy cały wiek. Dzisiejszy M&P wrócił jako pistolet, by w kolejnych latach rozciągnąć się na klony AR-15 i – zakreśliwszy w ten sposób pełny krąg – na kilka rewolwerów. Po M&P przyszła ostatnio kolej na kolejną legendę S&W – Bodyguard, którego nazwa firmuje dziś najnowszą linię produktów firmy (STRZAŁ 2/10). Ta moda przyszła już do Europy – zrazu nieśmiało, jak w PPS Walthera, którego jeszcze wówczas nie przedstawiano wprost jako nowe wcielenie PPK. Dziś idea lewarowania nowych konstrukcji na zapas przeszłą chwałą, znalazła uznanie także w CZUB – wszystkie najnowsze modele broni wojskowej noszą takie „pożyczkowe” nazwy. Pistolet Duty ma z siedem-piątką wspólny jedynie nabój, co wcale nie przeszkadza mu nosić dumnie nazwy CZ 75 Duty. Nowy plastikowy peem nie przypomina Sa-61 w niczym oprócz nazwy: Skorpion Evo III. Właśnie przyszła wiadomość o tym, że nowym karabinem czeskiej armii został CZ S805A, przezwany z tej okazji – a jakże – Brenem. Nie każde jednak zapożyczenie nazewnicze przynosi jednak natychmiastową chwałę. Dowodem jest nazewniczy falstart S&W jeszcze pod starym, brytyjskim kierownictwem (STRZAŁ 4/07) w roku 1999: kompaktowy pistolet samopowtarzalny Chiefs Special. Nazwa wspaniała, słynna i przełomowa w historii firmy – a mimo to noszącemu ją pistoletowi poszło znacznie gorzej...
Pierwszy Chief’s Special
Pierwowzorem pistoletów serii CS był jak w przypadku M&P rewolwer – i też nie byle jaki. Jego pomysłodawcą był Carl Helstrom, pierwszy prezes S&W spoza rodziny Smithów. Zaraz po wojnie stworzył on koncepcję małego rewolweru służbowego dla funkcjonariuszy nieumundurowanych: łatwego do ukry cia, z krótką (2- lub 3- calową) lufą, 5-komorowym bębnem małej średnicy, ale na silny nabój .38 Spl. Rewolwery tego typu istniały już wcześniej, S&W produkował je na pochodzącym jeszcze z przełomu wieków szkielecie I, ale zwykle strzelały one słabszymi nabojami, w rodzaju .32 czy .38 S&W, albo miały (jak u Colta) sześcionabojowy bęben i trudno je było ukryć. Realizacja pomysłu Helstroma wymagałaby wprowadzenia zupełnie nowego typu szkieletu, pośredniego między mniejszym I a większym K, na którym bazował zasadniczy model rewolweru S&W do naboju .38 Spl, Military & Police. Konieczne na to nakłady sprawiły, że przygotowania do uruchomienia produkcji trwały przez kilka lat, w ciągu których pozostawał on jedynie interesującą ideą. Wreszcie w roku 1950 Helstrom przedstawił prototyp nowego rewolweru na konferencji Międzynarodowego Stowarzyszenia Naczelników Policji (International Chiefs of Police Association, ICPA) w Colorado Springs. Projekt spotkał się z wielkim zainteresowaniem szefów policji, którzy przegłosowali swoje poparcie dla niego – i tak pojawiła się nazwa Chief’s Special: „rewolwer dla szefa policji na nabój .38 Special”, dla odróżnienia od konkurencyjnego modelu Colta, Detective’s Special.