Kampania sycylijska 1674-1678

 


Piotr Olender


 

 

 

Kampania sycylijska 1674-1678

 

 

Po objęciu w 1661 roku bezpośredniej władzy we Francji przez Ludwika XIV, kraj ten wszedł na drogę ekspansji. Pierwszym celem Króla-Słońce stały się hiszpańskie Niderlandy, czyli katolicka część Niderlandów, która po roku 1648 pozostała przy Hiszpanii (dzisiejsza Belgia), co wywołało tzw. „wojnę dewolucyjną” prowadzoną w latach 1667-1668. Pomimo szeregu zwycięstw, wojna ta zakończyła się dla Francji jedynie częściowym sukcesem w postaci zajęcia Lille. Stało się tak głównie dzięki interwencji Holandii, która zaniepokojona agresywną polityką francuską podjęła ofensywę dyplomatyczną zmuszając Ludwika XIV do zawarcia w maju 1668 roku kompromisowego pokoju w Akwizgranie.



 

 



Interwencja holenderska znacząco pogorszyła stosunki tego państwa z Francją. Do tej pory Holendrzy za swego głównego przeciwnika uważali Anglików, teraz jednak coraz większe obawy kupieckiej republiki zaczęła budzić polityka zagraniczna Francji. Nic więc dziwnego, że pomimo dość pomyślnego przebiegu dla Holendrów toczącej się od 1665 roku drugiej wojny z Anglią, w lipcu 1667 zawarli oni kompromisowy (w sumie raczej korzystny dla Anglii) pokój w Bredzie, chcąc mieć wolną rękę wobec zagrożenia z południa. Postępowanie Holendrów było jak najbardziej słuszne, Król-Słońce nie mógł im bowiem wybaczyć interwencji z 1668 roku, co jednak równie istotne, do wojny parł nawet jego wpływowy pierwszy minister Jean-Baptiste Colbert, który za wszelką cenę chciał złamać potęgę ekonomiczną Holendrów widząc w niej zbyt wielką konkurencję dla handlu francuskiego. Podejmując odpowiednie przygotowania do wojny z Holandią, dyplomacji Ludwika XIV udało się pozyskać Anglię i Szwecję oraz zneutralizować cesarza Leopolda I Habsburga (panował 1658-1705) i książąt niemieckich, zapewniając sobie ich neutralność. Paradoksalnie, nie udało się Francuzom nakłonić do przymierza starego wroga Holandii – Hiszpanię, która obawiając się rosnącej potęgi francuskiej wyraźnie zmierzała do sojuszu z kupiecką republiką. W 1672 roku wojnę przeciwko Holandii równocześnie rozpoczęli Francuzi i Anglicy. Na morzu Holendrom udało się powstrzymać przeciwników w bitwach pod Solebay (u wybrzeży Suffolku, na wschodnim wybrzeżu Anglii, stoczonej 7 czerwca 1672 r.) i Texel (pierwsza od zachodu z Wysp Zachodniofryzyjskich, 21 sierpnia 1673 r.), na lądzie jednak ofensywę francuską zatrzymano jedynie dzięki desperackiemu posunięciu polegającemu na zerwaniu tam i zalaniu znacznej części kraju. Jednocześnie od władzy odsunięci zostali (a wkrótce potem zamordowani w rozruchach w Hadze) sprawujący ją do tej pory i skłonni do ustępstw wobec Francuzów bracia Johan i Cornelius de Witt. Zdesperowani Holendrzy powierzyli wówczas stery rządów Wilhelmowi III Orańskiemu, który objął stanowisko stathoudera (namiestnika). Nowy przywódca holenderski natychmiast rozpoczął działania dyplomatyczne mające na celu wyciagnięcie Holandii z dotychczasowej izolacji. W lutym 1674 roku doprowadził do zawarcia pokoju z Anglikami, w sierpniu zaś do zmontowania koalicji antyfrancuskiej złożonej, oprócz Holandii, z cesarza Leopolda I, Hiszpanii i Lotaryngii, do której wkrótce przystąpiła Dania i szereg państw niemieckich. W ten sposób Francja nagle znalazła się w stanie wojny z prawie całą zachodnią Europą! Ludwik XIV nie załamał się jednak i kontynuował działania ofensywne.

Wycofanie się z wojny Anglii, postawiło w trudnej sytuacji francuską eskadrę atlantycką liczącą około 30 liniowców, stanowiących siłę zbyt małą, by móc stawić czoła całej potędze floty holenderskiej. W rezultacie ta ostatnia uzyskała panowanie na morzu, nie wykorzystała go jednak właściwie. Co prawda w czerwcu 1674 roku na wody kanału La Manche wpłynęła potężna flota holenderska licząca 54 liniowce i 12 fregat, ale nie uzyskała ona wiele. Siły główne, liczące 36 liniowców pod dowództwem wadm. Cornelisa Trompa, rozpoczęły rajd wzdłuż wybrzeża francuskiego, i wysadziły desanty na BelleÎle oraz u ujścia Loary, zostały one jednak przez Francuzów odparte. Z kolei dywizjon adm. Michiela Adrienszoona de Ruytera, który po oddzieleniu się od sił głównych udał się na Antyle, poniósł ciężką porażkę podczas próby zajęcia Martyniki, tracąc prawie cały wysadzony na brzeg desant. Tymczasem nie mając szans na podjęcie skutecznych działań na Atlantyku i w kanale La Manche, dowództwo francuskie postanowiło wysłać część okrętów na Morze Śródziemne, aby wobec groźby wojny z Hiszpanią (wybuchła ona latem 1674 r.) wzmocnić tamtejsze siły. Na przełomie maja i czerwca Brest i Rochefort opuściło więc 10 okrętów liniowych pod dowództwem kadm. Jeana Baptiste de Valbelle’a i Raymonda de Cervant markiza de Preuilly d’Humiersa4. Pod koniec czerwca okręty te dotarły w rejon przylądka Spartel (Ras Aszakar) w Cieśninie Gibraltarskiej, gdzie dołączyły do sił głównych eskadry śródziemnomorskiej (18 okrętów) dowodzonych przez wadm. (i generała galer) Louisa de Rochechouarta ks. de Vivonne’a. Stamtąd połączona eskadra francuska udała się najpierw w kierunku Tangeru, a następnie docierając do zatoki Roses leżącej około 70 mil na północny wschód od Barcelony. Zagrożony przez podążającego w ślad za zespołem Valbelle’a i de Preuilly’ego Trompa, który pod koniec lata również wpłynął na Morze Śródziemne – 26 sierpnia jego eskadra dotarła do Kadyksu, w miesiąc później zaś kotwiczyła już w porcie w Barcelonie – Vivonne zdecydował się wkrótce opuścić wybrzeże hiszpańskie i 10 lipca zawinął ze swą eskadrą do Tulonu. W Barcelonie eskadra holenderska zabawiła do 8 października, po czym powróciła na Atlantyk 4 grudnia rzucając kotwice koło Texel. Tymczasem 11 sierpnia Vivonne ponownie wyszedł w morze na czele sześciu okrętów liniowych i jedenastu galer, docierając po czterech dniach w rejon Collioures po francuskiej stronie granicy. Następnego dnia w pobliżu San Felieu (Sant Feliu de Guixols, w połowie drogi do Barcelony) zespół Vivonne’a napotkał hiszpańską eskadrę złożoną z dziewięciu jednostek. Po dość chaotycznym starciu (w którym zresztą nie uczestniczyły wszystkie okręty) Francuzom udało się zdobyć hiszpański liniowiec San Pedro y San Pablo5. Pozostałe okręty hiszpańskie powróciły do Barcelony, gdzie zaczęły się zbierać główne siły floty, które jednak nie były w stanie podjąć działań do początku września. Dopiero 8 tm. udały się one, pod dowództwem adm. Enrique de Bazána markiza del Viso, do Cadaques koło zatoki Roses (21 okrętów i 19 galer), skąd zamierzały podjąć działania przeciwko wybrzeżom francuskim, hiszpańskie plany zniweczyły jednak wydarzenia na Sycylii.

 
Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 3/2010

Wróć

Koszyk
Facebook
Twitter