System Wisła po drugim etapie dialogu technicznego


Andrzej Kiński


 

 

 

System Wisła

 

 

po drugim etapie dialogu technicznego

 

 

 

W marcu br. w Inspektoracie Uzbrojenia odbył się cykl spotkań z podmiotami oferującymi Ministerstwu Obrony Narodowej dostawę przeciwlotniczego i przeciwrakietowego zestawu rakietowego średniego zasięgu Wisła w ramach drugiego etapu dialogu technicznego fazy analitycznokoncepcyjnej budowy nowego systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Biorąc pod uwagę jego zakres, obejmujący m.in. obszary współpracy z polskim przemysłem, możliwy zakres transferu technologii i związany z tymi aspektami podział kosztów pozyskania sprzętu, bez przesady można stwierdzić, że miał on kluczowe znaczenie dla całego programu budowy perspektywicznego wielowarstwowego systemu obrony powietrznej naszego kraju i faktycznego zaangażowania polskich podmiotów w najbardziej kosztowny projekt będący częścią składową tego przedsięwzięcia.

 

 

Drugi etap dialogu technicznego objął przede wszystkim następujące zagadnienia:
1. Zidentyfikowanie obszarów potencjalnej współpracy technologiczno-przemysłowej.
2. Określenie możliwości i ograniczeń w zakresie transferu wiedzy, technologii oraz produkcji.
3. Określenie zakresu praw własności intelektualnej
i przemysłowej (licencji).
4. Wstępne oszacowanie podziału kosztów pozyskania zestawów wynikających z zaproponowanej współpracy technologiczno-przemysłowej.
5. Określenie kosztu cyklu życia zestawów.

Do udziału w spotkaniach w ramach drugiego etapu dialogu technicznego zakwalifikowały się te same podmioty, które wzięły udział w jego pierwszym etapie, zrealizowanym pomiędzy 24 czerwca a 30 września 2013 r. Związany był on z oceną możliwości spełnienia przez oferentów wymagań taktyczno-technicznych dla zestawu Wisła, a także uzyskaniem informacji niezbędnych do przygotowania szczegółowych założeń programu, oszacowania jego kosztów i harmonogramu realizacji i określenia potencjalnego zakresu udziału w nim polskich przedsiębiorstw. Zgłosiło się do niego pięć podmiotów: koncern Thales, Polski Holding Obronny we współpracy z koncernem MBDA, koncern Raytheon, konsorcjum MEADS International, a także firmy z Izraela, reprezentowane przez rządową agencję SIBAT (Agencja Międzynarodowej Współpracy Obronnej Ministerstwa Obrony Izraela). To właśnie do nich IU wystosował zaproszenia do udziału w drugim etapie dialogu technicznego fazy analityczno-koncepcyjnej budowy nowego systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej i do 14 lutego br. miały one złożyć swe zgłoszenia do udziału. Ostatecznie jednak do rozmów przystąpiły cztery podmioty, ponieważ koncern Thales zdecydował się na połączenie swych sił z konsorcjum polskich przedsiębiorstw na czele z Polskim Holdingiem Obronnym Sp. z o.o. i ich partnerem – koncernem MBDA. Krok logiczny, tym bardziej, że – jako udziałowiec konsorcjum Eurosam – oferował Polsce zestaw SAMP/T, którego elementy były także przedmiotem oferty polskiego konsorcjum i europejskiego potentata rakietowego.

Chociaż – co nie może dziwić – szczegóły rozmów są niejawne, wszak omawiano m.in. „delikatne” sprawy transferu strategicznych technologii, zawsze ściśle kontrolowane i wymagające zgody na szczeblu rządowym, większość oferentów (wyjątkiem są firmy izraelskie) zorganizowało spotkania prasowe, na których zostały zaprezentowane informacje na temat ich propozycji, obejmujące także zagadnienia współpracy z polskim przemysłem obronnym i możliwego transferu technologii. Z punktu widzenia strategicznych interesów naszego kraju ten aspekt jest kluczowy – szczególnie w obecnej sytuacji geopolitycznej, ponieważ zadecyduje o rzeczywistym poziomie kontroli nad niezwykle kosztownym, a zarazem decydującym o możliwościach odparcia potencjalnej agresji systemie uzbrojenia, utrzymaniu miejsc pracy w polskim przemyśle obronnym (a być może nawet utworzeniu nowych), czy uzyskaniu przez tenże przemysł zdolności do rozwoju rozwiązań i technologii zapewniających mu osiągnięcie pozycji na rynku, jaką obecnie ma niewiele krajów świata. Na drugim biegunie jest bezpowrotna utrata mozolnie budowanych przez dziesięciolecia zdolności w sferze zaawansowanych technologii militarnych, konieczność zwolnienia części kadry inżynierskiej i wykwalifikowanych pracowników produkcji, a w efekcie sprowadzenie polskiego udziału w programie Wisła do dostawy podwozi do jego poszczególnych cześci, niektórych elementów systemu łączności, dowodzenia i kierowania ogniem, a być może pewnych urządzeń radiolokacyjnych, których łączna wartość nie przekroczy 20% wydatków poniesionych z tytułu realizacji programu Wisła przez polskie Ministerstwo Obrony Narodowej, a więc wszystkich podatników. Przeprowadzone, także na podstawie informacji uzyskanych w ramach pierwszego etapu dialogu technicznego fazy analityczno- koncepcyjnej, symulacje wskazują, że minimalnym akceptowalnym poziomem udziału krajowego przemysłu w programie Wisła jest 50% udziału w produkcji uzbrojenia i sprzętu mającego być przedmiotem dostaw (biorąc pod uwagę koszty). Taki zaś poziom polonizacji nie jest możliwy bez włączenia przedsiębiorstw polskiego przemysłu obronnego także do produkcji pocisków – głównego oręża każdego rakietowego zestawu przeciwlotniczego (patrz m.in. NTW 9 i 12/2013), a zarazem jego elementu kumulującego najbardziej zaawansowane rozwiązania techniczne i technologie. Co zatem mają w tej sprawie do zaoferowania pretendenci do roli dostawców Wisły? Na szczęście coraz więcej. Konsekwentne prezentowanie zdolności polskiego przemysłu do udziału w najważniejszych przedsięwzięciach związanych z modernizacją techniczną Sił Zbrojnych RP, szczególnie rządowym i wojskowym decydentom, a także politykom wszystkich opcji, przynosi rezultaty. Przekaz ten, jeśli jeszcze znajduje zrozumienie (czy też raczej jeśli nie może zostać zignorowany) wśród elit politycznych, trafia do oferentów i zmusza do modyfikacji swych propozycji w kierunku zwiększenia zakresu współpracy techniczno-przemysłowej z krajowymi podmiotami. Widać to wyraźnie choćby na podstawie analizy oficjalnych wypowiedzi przedstawicieli zachodnich koncernów na przestrzeni ostatniego roku. Co więcej, w niektórych przypadkach szeroki zakres współpracy z polskim przemysłem obronnym, nie tylko zresztą przy realizacji projektów przeciwlotniczych, znajduje oficjalnie wsparcie rządów państw, które „firmują” oferentów. Tak dzieje się choćby w przypadku rządu Republiki Francuskiej i oferty konsorcjum PHO, Thalesa i MBDA. To zaś nie pozostaje bez wpływu także na, dotąd niezwykle ostrożnych w swych deklaracjach, Amerykanów, czy też konsorcjum z dominującym udziałem podmiotów ze Stanów Zjednoczonych.

Poniżej przedstawiamy omówienie deklarowanego przez poszczególnych oferentów zakresu współpracy przemysłowej z polskimi podmiotami, opierając się wyłącznie na ich oficjalnych materiałach, a także wypowiedziach podczas konferencji prasowych, czy wywiadów udzielonych polskim mediom. Dotyczy to MBDA/Thales, konsorcjum MEADS i Raytheona, niestety – jak już wspomniano – nie ma analogicznych materiałów dotyczących oferty firm izraelskich.

 

Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 5/2014

Wróć

Koszyk
Facebook
Twitter