Szczeliny w pancerzu

 


Wojciech Mazur


 

 

 

 

Szczeliny w pancerzu

 

Programy zbrojeniowe brytyjskiej armii lądowej  w dobie „dziwnej wojny” – broń maszynowa, armaty przeciwpancerne i przeciwlotnicze

 

 

 

Wielka Brytania mogła uchodzić w roku 1939 za mocarstwo światowe i bez wątpienia tytuł ten należał jej się słusznie. Miał jednak dumny Albion nierównomiernie rozwinięte siły zbrojne, gdyż przy potężnej flocie i silnym lotnictwie armia lądowa wydawała się karłem. Wbrew pozorom armia Wielkiej Brytanii borykała się w 1939 roku z licznymi problemami, zaś jej planiści uważali, że w zakresie wyposażenia w szereg podstawowych środków walki cierpi ona na poważne braki.

 

Niespełna dwa dni po formalnym przystąpieniu Wielkiej Brytanii do wojny, która właśnie stawała się „drugą światową”, rankiem 5 września 1939 roku do Londynu dotarła depesza ulokowanej w Polsce brytyjskiej misji wojskowej. Sojusznik znad Wisły zwracał się z prośbą o znaczne dostawy sprzętu wojskowego, informując, że jego własne zakłady zbrojeniowe zostały sparaliżowane przez gwałtowne naloty Luftwaffe. W War Office z ulgą odnotowano, że większość pozycji z przekazanej listy obejmowała sprzęt, który dostarczyć mogli jedynie partnerzy z drugiej strony Kanału. W tych jednak stosunkowo nielicznych przypadkach,w których żądany materiał mógł pochodzić z własnych zasobów, niezwłocznie rozpoczęto prace nad oszacowaniem możliwości jego wyekspediowania na wschód. Prace te postępowały błyskawicznie – i już po paru godzinach pojawiły się ich pierwsze wyniki. W przygotowywanym zestawieniu najczęściej pojawiały się dwa słowa: „brak” oraz „niemożliwe”. W polskiej „czarnej legendzie” Września 1939 roku wstrzemięźliwość w kwestii sprzętowych dostaw stanowić ma jeden z koronnych dowodów na „zdradę” zachodnich sojuszników, przy czym kwestię faktycznych ich możliwości w tym względzie sprowadza się zazwyczaj do powtarzanych od dziesięcioleci ogólników. Tymczasem sprawie materiałowego wyposażenia armii brytyjskiej z tego okresu warto się bliżej przyjrzeć – i to co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze – by zweryfikować jej faktyczną zdolność bojową. Choć bowiem powszechnie wiadomo, że to nie Brytyjczycy mieli odegrać główną rolę w ewentualnym przełamaniu umocnień Wału Zachodniego, skłonni jesteśmy zapominać, jak wielką wagę do ich obecności oraz gotowości do działań przywiązywano w Paryżu oraz Vincennes – gdzie mieściła się główna kwatera gen. Gamelin. Po drugie – by spojrzeć, być może w nowym świetle, na wysiłki czynione przez II Rzeczpospolitą na tle zbrojeniowych przygotowań państwa o potencjale pod każdym niemal względem ogromnie ją przewyższającym. Oczywiście – pełny przegląd stanu zaopatrzenia w sprzęt ówczesnych brytyjskich sił lądowych oraz perspektyw jego poprawy nie jest możliwy do przeprowadzenia w ramach jednego artykułu. Skupić się przeto wypadnie na tych kategoriach, które w pierwszych miesiącach wojny w największym stopniu zaprzątały londyńskich planistów, a więc materiałach, których niedobór z różnych względów odczuwano szczególnie dotkliwie. Pamiętać przy tym należy, iż wspomniane problemy Brytyjczyków potęgowała konieczność dysponowania posiadanymi środkami w skali nieledwie globalnej. Choć bowiem najbardziej oczywistym ich adresatem były siły kierowanych do Francji British Expeditionary Force oraz oddziały mające bronić samych Wysp w razie ewentualnej (i spodziewanej już wówczas) niemieckiej inwazji, to nie sposób było też ignorować potrzeb zamorskich posiadłości Imperium czy coraz natarczywiej zabiegających o dostawy sprzętu zagranicznych odbiorców – tym bardziej, że wielu z nich w nowej wojennej rzeczywistości wyraźnie zyskiwało na znaczeniu.

Szczególne jednak zaniepokojenie budził nad Tamizą stan zaopatrzenia Siły Dziesięciu Dywizji (Force of Ten Divisions), jak określano niekiedy w trakcie sprzętowych debat wojska wysyłane na drugą stronę Kanału1). Tymczasem wedle obliczeń,uwzględniając jedynie sprzęt znajdujący się na wyposażeniu jednostek (tj. pomijając należne rezerwy i zapasy), oddziały te wedle etatów winny były otrzymać:

  • 9666 ręcznych karabinów maszynowych Bren (w nomenklaturze brytyjskiej – light machine guns),
  • 6069 karabinów przeciwpancernych,
  • 528 ciężkich karabinów maszynowych Vickers,
  • 194 moździerze 3-calowe oraz 1164 moździerze 2-calowe,
  • 270 egzemplarzy 25-mm przeciwpancernych działek piechoty,
  • 968 lekkich dział polowych,
  • 224 średnie działa polowe,
  • 48 ciężkich dział polowych i 6 dział artylerii najcięższej,
  • 624 armaty przeciwpancerne,
  • 420 lekkich i 288 ciężkich armat przeciwlotniczych,
  • 504 pojazdy opancerzone kawalerii dywizyjnej (włącznie z lekkimi czołgami i pojazdami rozpoznawczymi),
  • 355 000 masek przeciwgazowych.


 

Pełna wersja artykułu w magazynie Poligon 5/2012

Wróć

Koszyk
Facebook
Twitter