Tarcza Wenezueli już działa!
Tomasz Szulc
Tarcza Wenezueli już działa!
W Polsce od kilku lat mówi się o konieczności stworzenia nowego systemu obrony powietrznej, nazywanego potocznie Tarczą Polski. Jak dotąd jednak nawet liczne oficjalne wypowiedzi Bardzo Ważnych Osobistości nie przekładają się na jakiekolwiek zmiany stanu rzeczy w tej dziedzinie. Preliminowane na cały program środki są przy tym ewidentnie zbyt małe, a na dodatek nawet i one zostaną zapewne ograniczone. Tymczasem w Wenezueli droga „od pomysłu do przemysłu” była znacznie krótsza.
Pod koniec poprzedniej dekady prezydent Hugo Chávez zdecydował o potrzebie stworzenia nowoczesnego systemu obrony powietrznej kraju, a obecnie jego najważniejsze efektory są już rozmieszczane! Wenezuela dysponuje dzięki temu najnowocześniejszym uzbrojeniem przeciwlotniczym w Ameryce Południowej i nie zanosi się na to, żeby którykolwiek z krajów tego kontynentu zdołał jej w najbliższych latach dorównać. Wenezuelski sprzęt obrony powietrznej należy do najnowszych na świecie, a procentowy udział nowoczesnego uzbrojenia przeciwlotniczego jest w tym kraju wyższy, niż w arsenałach militarnych potęg!
Wenezuelczycy zdecydowali się na wybór oferty rosyjskiego koncernu Ałmaz-Antiej obejmującej kompleks środków bojowych, umożliwiających stworzenie wielowarstwowej struktury obrony powietrznej z częściowo nakładającymi się na siebie strefami rażenia poszczególnych środków ogniowych.
Najniższy poziom tworzą liczne zestawy przenośne 9K338 Igła-S, nieco starsze, szwedzkie RBS-70, dwuprowadnicowe wyrzutnie Atlas francuskich pocisków Mistral i dwulufowe 23 mm armaty ZU-23-2 w zmodernizowanej wersji M1 – z serwonapędami, nowoczesnym celownikiem i stolikiem startowym dla dwóch pocisków Igła. Te ostatnie to rosyjskie naśladownictwo polskiego Jodka-G – ich próby poligonowe zestawu zakończono w Rosji w 2009 r. Są też stosunkowo nieliczne armaty kalibru 40 mm w dwulufowych wieżach oraz – dość tajemnicze - izraelskie Baraki w wersji lądowej.
Drugi poziom tworzą, dostarczone najwcześniej, bo w 2011 r., systemy Peczora-2M, czyli głęboko zmodernizowane Newy-M. Co ciekawe, firma Ałmaz rozpoczęła prace nad tą modernizacją pod wpływem informacji o przeprowadzeniu podobnych prac w Polsce. Co jeszcze ciekawsze, kierunek i zakres modernizacji jest bardzo podobny do zrealizowanych w polskiej Newie-SC. Wszystkie komponenty systemu umieszczono na nośnikach samobieżnych, ale inaczej, niż w polskim wariancie, w którym wykorzystano jako nośniki wycofywany sprzęt kołowy i gąsienicowy (niezawodny i tani), zastosowano nowe, dedykowane, a więc drogie, samochody produkcji białoruskiej. Dwuprowadnicowa wyrzutnia 5P73-2M została zamontowana na MZKT-8021, kolumna antenowa radiolokatora SNR-125 (UNW-2M) na MZKT-80211, a stanowisko dowodzenia (UNK-2M) i sprzęt pomocniczy na MZKT-8022. Są do dyspozycji także zmodernizowane pociski 5W27DE o nieco lepszych osiągach i wydłużonym resursie. Niewątpliwą zaletą Peczory-2M jest jej relatywnie niska cena, gdyż większość komponentów pochodzi z wyprodukowanych przed 30–40 laty New-M. Główną wadą jest jednokanałowość – każdy radar może naprowadzać równocześnie rakiety tylko na jeden cel.
Trzeci poziom, to system 9K317M2E Buk-M2. Jego pojawienie się w Wenezueli było kompletnym zaskoczeniem, gdyż nie było o nim mowy w komunikatach dotyczących zawartych ze stroną rosyjską umów. System składa się z samobieżnych wyrzutni 9A317M2, pojazdów transportowo-ogniowych 9A316M2, radiolokatorów wykrywania i śledzenia 9S18M2 Kupoł oraz wozów dowodzenia 9S510M2. Wszystkie one zostały posadowione na kołowych, trzyosiowych nośnikach specjalnych rodziny MZKT-6922, produkowanych na Białorusi. Alternatywą mogły być nośniki gąsienicowe, produkowane w Rosji, ale najprawdopodobniej pojazdy białoruskie Wenezuela pozyskała po bardzo obniżonej cenie w rezultacie rozmów prezydentów Cháveza i Łukaszenki (to samo dotyczy nośników Peczory- 2M). System cechuje znacznie lepsza mobilność taktyczna od Peczory, a przede wszystkim jest on wielokanałowy. Każda wyrzutnia może naprowadzać równocześnie rakiety typu 9M317 na cztery cele, a w przypadku bardzo dużej liczby przeciwników, dodatkowe pociski można odpalać z wozów 9A316M2 nie tracąc czasu na ich przeładunek na wyrzutnie. Za pomocą rakiet Buka-M2 można zwalczać także taktyczne rakiety balistyczne.
Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 12/2013