Tragedia na Tail of the Bank

 


Wojciech Holicki


 

 

 

Zdarzyło się 70 lat temu (4)

 

Tragedia na Tail of the Bank

 

 

Podczas II wojny światowej nie raz zdarzyło się, że jakiś okręt został uszkodzony lub zatopiony przez własną torpedę – przykładami mogą być brytyjski krążownik lekki Trinidad czy amerykański okręt podwodny Tang. To, co pod koniec kwietnia 1940 roku przytrafiło się jednemu z francuskich niszczycieli było jednak jeszcze bardziej kuriozalne, bo pocisk odpalony został zupełnie przypadkowo i w ogóle nie znalazł się w wodzie, a na dodatek pechowy Maillé Brézé stał wówczas w porcie. Będące przyczyną zdarzenia gapiostwo któregoś z członków jego załogi miało bardzo tragiczne konsekwencje – strawiony przez ogień okręt spoczął na dnie, zginęło lub odniosło obrażenia ponad 70 marynarzy.


 

 


 
Maillé Brézé należał do sześciu jednostek typu Vauquelin, które weszły do służby w latach 1933-1934 i stanowiły czwartą, ostatnią grupę wśród określanych przez Francuzów jako „contre-torpilleurs 2400 tonnes”. Od swych bezpośrednich poprzedników, typu Aigle, różniły się w zasadzie tylko konfiguracją uzbrojenia torpedowego – zamiast przedniej wyrzutni trójrurowej otrzymały dwie „dwururki”, które zamontowano przy burtach na tym samym odcinku pokładu, za dziobową parą kominów (należy w tym miejscu dodać, że dwa ukończone dużo później niż pozostała czwórka „ptaków” Épervier i Milan były pod tym względem identyczne). Przyszły pechowiec został zbudowany w stoczni Ateliers et Chantiers de St. Nazaire – stępkę pod niego położono 9 października 1930 roku, wodowanie nastąpiło 9 listopada 1931, a wcielenie go do służby w Marine Nationale 25 kwietnia 1933 r. Tak jak w przypadku jednostek bliźniaczych nadana mu nazwa upamiętniała jedną z wybitniejszych postaci historii francuskiej marynarki, Jeana Armanda de Maillé, markiza de Brézé (1619-1646). Wywodził się on ze świetnie skoligaconej rodziny, był synem marszałka i siostrzeńcem kardynała Richelieu, dzięki wpływom którego w wieku… 17 lat został mianowany dowódcą eskadry atlantyckiej floty Ludwika XIV. Należał do ludzi o bardzo przeciętnym intelekcie, ale nie brakowało mu woli walki i osobistej odwagi. W 1640 roku jego formacja pokonała Hiszpanów pod Kadyksem, a dwa lata później wygrała bitwę koło Barcelony (w obu przypadkach miała przewagę liczebną, ale błędy młodzika sprawiły, że okazje do zadania przeciwnikowi dotkliwszych strat zostały zaprzepaszczone). Na początku września 1643 roku, po paru pomyślnych starciach w pobliżu Kartageny, Francuzi uzyskali panowanie nad zachodnią częścią Morza Śródziemnego. W 1646 Maillé-Brézé dowodził eskadrą walczącą u brzegów Włoch; zginął 14 czerwca w nierozstrzygniętej bitwie pod Orbetello (Toskania), trafiony kulą armatnią, która rozerwała go na pół.

 
Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 4/2010

Wróć

Koszyk
Facebook
Twitter