Trzy dekady Surefire

 


Leszek Erenfeicht


 

 

 

Trzy dekady Surefire

 


Amerykański producent latarek i akcesoriów taktycznych Surefire obchodzi trzydziestą rocznicę działalności, którą zaczynał jednak nie od latarek – a od pierwszego dostępnego w handlu laserowego „celownika”, czyli wskaźnika celu.



 

 


Stosownie do swego pierwszego produktu firma rozpoczęła działalność pod nazwą Laser Products Corporation, w skrócie LPC, w kalifornijskim Fountain Valley, 17 października 1979 roku. Weterani działań antyterrorystycznych po obu stronach Żelaznej Kurtyny zapewne jeszcze dobrze pamiętają tę nazwę – choć indagowana na tę okoliczność firma nie była w stanie znaleźć zapisów o sprzedaży swoich wyrobów do Polski przed 1989 rokiem. Jak jednak pamiętamy z historii choćby proszków do prania produkowanych w PRL, ich receptury i próbki do badań nie zawsze trafiały do nas prostymi drogami... Faktem jednak pozostaje, że pierwszym laserowym wskaźnikiem celu jaki miałem kiedykolwiek w rękach, była właśnie wielka rura celownika LPC zamocowana do AKMŁ warszawskich antyterrorystów, uczestniczących w wystawie rekrutacyjnej świeżo odnowionej policji w kawiarni „Niespodzianka” na MDM, w lecie roku 1990.

Skromne początki
Zanim jednak do tego doszło, LPC zaczynała od Modelu 7 LAR – Laser-Aimed Revolver, czyli rewolweru z celownikiem laserowym. Technika laserowa była wówczas w powijakach, toteż umieszczenie na broni lasera celowniczego, który dziś przyjmuje postać rurki wielkości naboju .22 LR, wymagało wówczas daleko idącej przebudowy całej broni. Był nią Colt Trooper na nabój .357 Magnum, przerobiony na dwururkę przez dodanie helowo-neonowego lasera w rurowej obudowie przypominającej tubus celownika op tycznego, przymocowanego do podstawy celownika i muszki nad właściwą lufą. W chwycie, pod mechanizmem spustowo-uderzeniowym, zamontowano gniazdo do przyłączenia ucharakteryzowanego na dalszą część rękojeści akumulatora, wystarczającego na 30 minut nieprzerwanej pracy lasera. Całość okrywała zmodyfikowana okładzina Pachmayr. Wielkość i sposób umieszczenia lasera wymusiła modyfikację kurka, który zaopatrzono w wystający na bok spod laserowego tubusa ogon. Tak prze tworzony laserowy rewolwer trafił na początku lat 80. do oddziałów SWAT policji, kupowały go wojskowe Siły Specjalne, a także oddziały antyterrorystyczne, z amerykańską Deltą na czele. Po LAR Model 7 w latach 1979-1984 LPC stworzyła jeszcze i wypuściła na rynek inne modele broni przystosowanej do zabudowy laserów, tworząc własne odmiany strzelby Remington 870, karabinu Ruger Mini-14 i pistoletu maszynowego HK MP5. W 1984 roku powstał pierwszy model celownika „autonomicznego”, zawierającego w jednej obudowie zarówno laser, jak akumulator, przeznaczony pierwotnie do montowania na karabinkach CAR-15 i wojskowych karabinach M16 bez rusznikarskich ingerencji w konstrukcję broni. Wraz z tym celownikiem powstał inny wielki wynalazek z dziedziny oświetlenia taktycznego  – chwilowy włącznik taśmowy. Do tej pory lasery LPC miały włączniki stałe, w postaci guzika lub przesuwanego przełącznika. Wraz z modelem „autonomicznym” pojawił się mocowany na broni (początkowo dwustronną taśmą klejącą lub taśmą Velcro, czyli rzepem, innym militarnym wynalazkiem lat 80.) włącznik w postaci prostokątnej gumowej listwy. Wewnątrz biegły dwie miedziane blaszki, rozdzielone pustą przestrzenią, a ściśnięcie gumowego prostokąta powodowało ich zetknięcie i zamknięcie obwodu, umożliwiając wysłanie impulsu laserowego trwającego do momentu zwolnienia nacisku. Pozwalało to używać lasera tylko wtedy, gdy był potrzebny do celowania, by świecąc bez przerwy nie zdradzać przedwcześnie swojej obecności i nie wyczerpywać ograniczonej pojemności akumulatora. Włącznik można było umieścić w do godnym miejscu na łożu lub chwycie broni, by włączać laser przy składaniu się do strzału, bez niepotrzebnego sięgania do wyłącznika na obudowie.


Pełna wersja artykułu w magazynie Strzał 5/2010

Wróć

Koszyk
Facebook
Twitter