Brytyjskie niszczyciele eskortowe typu Hunt
Łukasz Pacholski
Brytyjskie niszczyciele eskortowe
typu Hunt
W latach 30. XX wieku Royal Navy rozpoczęła szeroki program modernizacji floty swoich niszczycieli. Do służby miały trafić trzy ich podklasy – wielkie i silnie uzbrojone jednostki typu Tribal, wielozadaniowe typu J/K/N (i późniejsze) oraz mniejsze typu Hunt, przeznaczone do zadań eskortowych. Te ostatnie stanowiły odpowiedź na zapotrzebowanie floty, która chciała jednostek tanich w budowie, przeznaczonych do zadań patrolowo-eskortowych – niejako przeciwieństwo większych niszczycieli, które miały wykonywać misje w ramach tzw. fleet work, czyli osłony zespołów dużych okrętów oraz ofensywnych misji artyleryjsko-torpedowych.

Geneza
W połowie lat 30. rozpoczęto przymiarki do wprowadzenia do służby nowych niszczycieli. Ze względu na ówczesny stan rzeczy, na pierwszy ogień poszedł program budowy wielkich niszczycieli floty – w głównym przypadku miały one wykonywać zadania osłony dużych zespołów floty (jako przewodniki flotylli) oraz działać samodzielne. Była to odpowiedź na ogólnoświatową fascynację tzw. „superniszczycielami” – w przypadku floty brytyjskiej były to okręty typu Tribal, które zostaną przedstawione w MSiO w niedalekiej przyszłości. Z uwagi na koszty budowy, ich liczba została ograniczona z 31 do 27 sztuk (razem z jednostkami kanadyjskimi i australijskimi). dalszych latach podjęto decyzję odnośnie budowy dla floty nowych, wielozadaniowych, niszczycieli – miały one stanowić nową generację długiej serii A-I budowanej poprzednio. Odpowiedzią na to zapotrzebowanie były silnie uzbrojone i zaprojektowane z użyciem najnowszych osiągnięć technicznych okręty znane potem jako typ J/K/N oraz ich drugie wcielenie, czyli typ L/M. W obu przypadkach nie udało się jednak osiągnąć głównego celu, jaki stanowił podstawę ich opracowania – zmniejszenia kosztów budowy w stosunku do dużych Tribali. Średni koszt niszczyciela typu J/K/N wynosił około 610 tys. funtów szterlingów, a typu L/M ponad 700 tys. Czynniki te oraz wzrost napięcia międzynarodowego spowodowały, że na początku 1938 roku Admiralicja rozpoczęła rozważania nad zamówieniem mniejszych (i zarazem tańszych) okrętów tej klasy – w stosunku do wyżej wymienionych jednostek miały charakteryzować się słabszym uzbrojeniem, niższą prędkością i mniejszymi wymiarami. Miało to pozwolić na ograniczenie ceny, a dzięki temu masową budowę. To właśnie dla nich przewidziano zadania nie związane z fleet work: patrolowanie oraz eskortę konwojów. Wydarzeniem, które przyspieszyło prace nad opisywanymi tu okrętami, był kryzys monachijski w 1938 roku. Brytyjczycy zdali sobie wówczas sprawę ze zbliżającego się globalnego konfliktu i ze swojego nieprzygotowania do niego. Podjęte wtedy kroki miały pozwolić na osiągnięcie gotowości do wojny w 1940 roku. We wrześniu 1938 roku ruszyły intensywne prace, których celem było określenie wymagań taktyczno-technicznych dla nowych jednostek – Admiralicja na przygotowanie projektu dała Departamentowi Projektów Okrętów czas do 31 grudnia 1938 roku. Pierwszą sprawą, którą poruszono w kręgach decyzyjnych było uzbrojenie. Ze względu na zadania, jakie miały spełniać oraz mniejsze niż pozostałe niszczyciele wymiary postanowiono, że zrezygnuje się z instalacji na ich pokładach licznych stanowisk artylerii średniego kalibru oraz silnego uzbrojenia torpedowego. W toku dyskusji zdecydowano się na uniwersalną artylerię główną – w takiej kategorii można było zastosować dwa rozwiązania: armaty kal. 102 mm L/45 na podstawach HA/LA3 osłoniętych maskami lub 120 mm L/50 w zamkniętych stanowiskach wieżowych (na wzór niszczycieli typu L/M). Analizując obie możliwości zdecydowano się na to pierwsze; głównymi powodami były przede wszystkim koszty oraz fakt, że ich produkcja pozwalała na uzbrojenie każdej liczby okrętów. W trakcie przygotowywania wymagań taktyczno-technicznych popełniono wskutek pośpiechu jeden znaczny błąd w obliczeniach. Spowodował on poważne problemy ze statecznością pierwszych jednostek – co zostanie omówione w dalszej części artykułu. W połowie września 1938 roku Departament przygotował komplet wymagań taktyczno-technicznych nowego niszczyciela: jednostki miały być uzbrojone w cztery armaty kal. 102 mm na dwóch podstawach (po jednej na dziobie i rufie) oraz dwa stanowiska poczwórnie sprzężonych karabinów maszynowych kal. 12,7 mm Vickersa, na śródokręciu miała znaleźć się poczwórna wyrzutnia torped, a na rufie zrzutnie bomb głębinowych. Dodatkowo okręty miały mieć możliwość trałowania oraz stawiania min morskich. Prędkość maksymalną określono na 28-31 w., zaś zasięg na 3500 Mm przy prędkości 15 w. W celu poprawy stateczności okręty miały otrzymać płetwowe stabilizatory przechyłów (co zwiększyłoby celność uzbrojenia artyleryjskiego oraz poprawiłoby własności żeglugowe). Ze względu na ograniczenie kosztów, wyposażenie oraz standard wykończenia miało być spartańskie – okręty miały posłużyć wyłącznie w czasie działań wojennych.
W połowie lat 30. rozpoczęto przymiarki do wprowadzenia do służby nowych niszczycieli. Ze względu na ówczesny stan rzeczy, na pierwszy ogień poszedł program budowy wielkich niszczycieli floty – w głównym przypadku miały one wykonywać zadania osłony dużych zespołów floty (jako przewodniki flotylli) oraz działać samodzielne. Była to odpowiedź na ogólnoświatową fascynację tzw. „superniszczycielami” – w przypadku floty brytyjskiej były to okręty typu Tribal, które zostaną przedstawione w MSiO w niedalekiej przyszłości. Z uwagi na koszty budowy, ich liczba została ograniczona z 31 do 27 sztuk (razem z jednostkami kanadyjskimi i australijskimi). dalszych latach podjęto decyzję odnośnie budowy dla floty nowych, wielozadaniowych, niszczycieli – miały one stanowić nową generację długiej serii A-I budowanej poprzednio. Odpowiedzią na to zapotrzebowanie były silnie uzbrojone i zaprojektowane z użyciem najnowszych osiągnięć technicznych okręty znane potem jako typ J/K/N oraz ich drugie wcielenie, czyli typ L/M. W obu przypadkach nie udało się jednak osiągnąć głównego celu, jaki stanowił podstawę ich opracowania – zmniejszenia kosztów budowy w stosunku do dużych Tribali. Średni koszt niszczyciela typu J/K/N wynosił około 610 tys. funtów szterlingów, a typu L/M ponad 700 tys. Czynniki te oraz wzrost napięcia międzynarodowego spowodowały, że na początku 1938 roku Admiralicja rozpoczęła rozważania nad zamówieniem mniejszych (i zarazem tańszych) okrętów tej klasy – w stosunku do wyżej wymienionych jednostek miały charakteryzować się słabszym uzbrojeniem, niższą prędkością i mniejszymi wymiarami. Miało to pozwolić na ograniczenie ceny, a dzięki temu masową budowę. To właśnie dla nich przewidziano zadania nie związane z fleet work: patrolowanie oraz eskortę konwojów. Wydarzeniem, które przyspieszyło prace nad opisywanymi tu okrętami, był kryzys monachijski w 1938 roku. Brytyjczycy zdali sobie wówczas sprawę ze zbliżającego się globalnego konfliktu i ze swojego nieprzygotowania do niego. Podjęte wtedy kroki miały pozwolić na osiągnięcie gotowości do wojny w 1940 roku. We wrześniu 1938 roku ruszyły intensywne prace, których celem było określenie wymagań taktyczno-technicznych dla nowych jednostek – Admiralicja na przygotowanie projektu dała Departamentowi Projektów Okrętów czas do 31 grudnia 1938 roku. Pierwszą sprawą, którą poruszono w kręgach decyzyjnych było uzbrojenie. Ze względu na zadania, jakie miały spełniać oraz mniejsze niż pozostałe niszczyciele wymiary postanowiono, że zrezygnuje się z instalacji na ich pokładach licznych stanowisk artylerii średniego kalibru oraz silnego uzbrojenia torpedowego. W toku dyskusji zdecydowano się na uniwersalną artylerię główną – w takiej kategorii można było zastosować dwa rozwiązania: armaty kal. 102 mm L/45 na podstawach HA/LA3 osłoniętych maskami lub 120 mm L/50 w zamkniętych stanowiskach wieżowych (na wzór niszczycieli typu L/M). Analizując obie możliwości zdecydowano się na to pierwsze; głównymi powodami były przede wszystkim koszty oraz fakt, że ich produkcja pozwalała na uzbrojenie każdej liczby okrętów. W trakcie przygotowywania wymagań taktyczno-technicznych popełniono wskutek pośpiechu jeden znaczny błąd w obliczeniach. Spowodował on poważne problemy ze statecznością pierwszych jednostek – co zostanie omówione w dalszej części artykułu. W połowie września 1938 roku Departament przygotował komplet wymagań taktyczno-technicznych nowego niszczyciela: jednostki miały być uzbrojone w cztery armaty kal. 102 mm na dwóch podstawach (po jednej na dziobie i rufie) oraz dwa stanowiska poczwórnie sprzężonych karabinów maszynowych kal. 12,7 mm Vickersa, na śródokręciu miała znaleźć się poczwórna wyrzutnia torped, a na rufie zrzutnie bomb głębinowych. Dodatkowo okręty miały mieć możliwość trałowania oraz stawiania min morskich. Prędkość maksymalną określono na 28-31 w., zaś zasięg na 3500 Mm przy prędkości 15 w. W celu poprawy stateczności okręty miały otrzymać płetwowe stabilizatory przechyłów (co zwiększyłoby celność uzbrojenia artyleryjskiego oraz poprawiłoby własności żeglugowe). Ze względu na ograniczenie kosztów, wyposażenie oraz standard wykończenia miało być spartańskie – okręty miały posłużyć wyłącznie w czasie działań wojennych.

Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 4/2010