Pionierska misja „mlecznej krowy”

 


Mieczysław Jastrzębski


 

 

 

U 459

 

– pionierska misja „mlecznej krowy”

 

 

Wśród niemieckich podwodniaków okręty zaopatrzeniowe typu XIV, ze względu na dużą szerokość kadłuba zewnętrznego, małą zwrotność i sporą pojemność zbiorników paliwa, które przekazywały innym U-bootom, szybko zyskały miano „mlecznych krów” (niem. Milchkühe).

 



Wejście do służby
15 listopada 1941 roku o godzinie 11.20, przy molu Tirpitza w Kilonii, odbyła się uroczystość przyjęcia do służby U 459 – pierwszego z serii 10 zaopatrzeniowców podwodnych typu XIV, zbudowanego w tamtejszej stoczni Deutsche Werke AG. Komendę nad nim objął 48-letni kpt. mar. Georg von Wilamowitz-Moellendorf, wcześniej dowodzący małym U 2 (typ II A). Podczas I wojny światowej, do października 1914 roku, był podchorążym w sztabie dowództwa sił morskich na Bałtyku, następnie oficerem wachtowym – do lipca 1917 na ścigaczach torpedowych, zaś od sierpnia 1917 do grudnia 1918 na okrętach podwodnych (kolejno: U 46, U 82, U 95 i U 91). Dowódców „mlecznych krów” dobierano spośród najbardziej doświadczonych, starszych wiekiem, rozważnych oficerów – w przeciwieństwie do U-Bootów operacyjnych, którymi dowodzili młodzi, brawurowi komendanci. Następnego dnia okręt wyprowadzono z doku i rozpoczęły się próby wykonywane przez komisję odbiorczą U-Bootwaffe (UAK – Unterseeboots-Abnahme-Kommando) – poczynając od manewrowania. Testy były prowadzone wyjątkowo drobiazgowo i długotrwale, ponieważ U 459 był pierwszym z serii zaopatrzeniowców podwodnych. Wszelkie uwagi musiały być szybko wykorzystane w trwającej już budowie kolejnych jednostek: blisko osiągnięcia gotowości do wcielenia do służby był już U 460, w znacznym etapie zaawansowania były prace przy U 461-464 oraz rozpoczynano montaż U 487-490. Podczas prób załoga wykonywała instrukcje przebywających na pokładzie członków komisji. 24 listopada w bazie U-Bootów w Kilonii inspekcję okrętu przeprowadził Befehlshaber der Unterseeboote – głównodowodzący U-Bootami – wadm. Karl Dönitz wraz z grupą wyższych oficerów marynarki. Dalsze próby odbiorcze prowadzono w Zatoce Kilońskiej, w asyście okrętu sygnałowego. Już 11 grudnia wykonano pierwsze próbne przekazanie paliwa na U 704 (typu VII C). Doszło przy tym do ich niegroźnej kolizji; U 459 doznał uszkodzeń poszycia kadłuba między stępką i usterzeniem rufowym oraz systemu odpowietrzania balastów. Po trzydniowych naprawach na doku szkody usunięto i komisja stwierdziła gotowość do rozpoczęcia szkolenia, kończąc trwające miesiąc próby odbiorcze. W tym czasie Wilamowitz-Moellendorf sporządził listę wad natury technicznej, ale usunięcie tych problemów pozostawiono na późniejszy pobyt w stoczni w Kilonii w celu wykonania prac końcowych – standardowego dla wszystkich nowych U-Bootów etapu, po zakończeniu szkolenia na Bałtyku, tuż przed wcieleniem do flotylli frontowej.

Szkolenie
16 grudnia U-Boot wyruszył w dwudniowy rejs z Friedrichsort w Zatoce Kilońskiej, idąc kursem wschodnim, do Zatoki Gdańskiej. Jej wody pokrywała wówczas warstwa grubej kry, co spowodowało uszkodzenia mechanizmów sterów i śrub, a także wystąpiły usterki mechanizmów zmiany rozrządu obu diesli. Koniecznych napraw dokonano w Danziger Werft w ciągu trzech kolejnych dni, do 24 grudnia. Święta załoga spędziła w Gdańsku, cumując przy statku Messina, po czym 28 grudnia U-Boot przeszedł do Helu. Rozpoczęło się żmudne szkolenie prowadzone codziennie na wodach Zatoki Gdańskiej lub Puckiej. Właśnie tu, 7 stycznia, dokonano dwugodzinnej próby przekazywania paliwa na U 408 (VII C). Kolejny dzień spędzono znów w stoczni w Gdyni na usuwaniu problemów z turbosprężarkami silników wysokoprężnych oraz jednym z ogniw baterii akumulatorów, po czym kontynuowano szkolenie w morzu. Lista zastrzeżeń natury technicznej wydłużała się, ale ich usuwanie przewidziano w Kilonii. 19 stycznia temperatura wynosiła minus 8oC, morze pokrywała kra grubości 10-15 cm. „Mleczna krowa” wyruszyła w drogę do Szczecina, po drodze pobierając zaopatrzenie w Świnoujściu. Wody Zalewu Szczecińskiego pokrywała 20-30 cm warstwa kry, był 11-stopniowy mróz. Von Wilamowitz-Moellendorf zameldował się w bazie 4. Flotylli U-Bootów w Szczecinie po precyzyjne wytyczne dalszego szkolenia. Kolejny przemarsz po Zalewie Szczecińskim, następnego dnia, do Świnoujścia odbywał się już na holu lodołamacza. Temperatura wynosiła minus 12o, siła wiatru 1oB. 22 stycznia temperatura spadła do minus 16o. Zatoka Pomorska zamarzała, żegluga była niemożliwa, lodołamacze stały unieruchomione (podjęły jedynie akcję uwalniania z lodu uwięzionego U 163). Meldunki z obserwacji lotniczej nie dawały nadziei na poprawę warunków żeglugi. Po licznych rozmowach telefonicznych odbytych na różnych szczeblach dowodzenia, postanowiono że w tej sytuacji U 459 ma przejść, jak tylko pozwolą warunki, do stoczni w Kilonii. Nazajutrz o godzinie 09.00 temperatura wzrosła do minus 6o; U-Boot odcumował i ruszył w śladzie torowym lodołamacza Preussen na Zatokę Pomorską i dalej, już samodzielnie, przez szeroką na 9 Mm ławicę kry o grubości 15-20 cm, idąc kursem zachodnim „małą naprzód”. Krótko po północy przy Fehmarnbelt – u wejścia do Zatoki Kilońskiej nastąpiło spotkanie z eskortowcem i rano U 459 zacumował w Kilonii do okrętu-bazy Ubena (ex-statek pasażerski, zbud. 1928, 9523 BRT). Kolejne dwa dni trwał wyładunek zaopatrzenia (ciasne wnętrza U-Bootów musiały być opróżniane przed rozpoczęciem prac stoczniowych), po czym 27 stycznia okręt wszedł do stoczni. Drobiazgowy przegląd wykazał konieczność przeprowadzenia wielu napraw trwających aż do 13 marca. Po ukończeniu wszystkich prac, wykonywanych w pośpiechu ze względu na duże opóźnienie, uznany za sprawny okręt rozpoczął trwające tydzień pobieranie niezbędnego wyposażenia i przygotowanie do swojego debiutu w morskich operacjach zaopatrzeniowych. U 459 został przydzielony do nowo utworzonej 10. Flotylli U-Bootów z bazą w Lorient.

Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 9/2011

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter