UKM-2000, polski następca PKM

 


Leszek Erenfeicht, Mirosław Zahor


 

 

 

UKM-2000, polski następca PKM

 



Wejście do NATO postawiło Wojsko Polskie w niełatwej sytuacji wyboru nowego uzbrojenia, mającego działać w całkowicie odmiennych uwarunkowaniach strategicznych, taktycznych – i co najważniejsze dla eksploatacji najbardziej licznej w każdej armii broni strzeleckiej – logistycznych. Wśród użytkowanych typów broni proweniencji radzieckiej był uniwersalny karabin maszynowy PKM/PKMS – model naprawdę udany, któremu zdecydowano przedłużyć życie w nowych warunkach. W tym celu musiał jednak przejść modernizację znacznie wykraczającą poza face-lifting i zmianę naboju.



 

 


W połowie lat 60. armie państw-stron Układu Warszawskiego przystąpiły do wymiany generacyjnej produkowanych dotąd ciężkich karabinów maszynowych Goriunowa wz.43 (i zmodernizowanych SGM) pochodzących jeszcze z końcowej fazy II wojny światowej, na konstrukcje należącego do nowoczesnej klasy „uniwersalnych karabinów maszynowych”, w skrócie „ukm”. Ukaem nie był oczywiście dzieckiem ery kosmicznej, ale rozwinięciem koncepcji Einheitsmaschinengewehr forsowanej w Niemczech jeszcze od czasów poprzedniej wojny, gdy powstał pierwszy taki karabin – MG 16, rozwinięcie MG 08/15 (STRZAŁ 12/04). Choć za kajzera ukaem pozostał jedynie ciekawą koncepcją, armia III Rzeszy wprowadziła broń tego rodzaju na masową skalę, opierając siłę ognia niemieckiej piechoty na dwóch kolejnych typach, MG 34 (STRZAŁ 9/07) i MG 42 (STRZAŁ 10/08). Tym razem już żadna armia świata nie mogła sobie pozwolić na ignorowanie koncepcji, która udowodniła swoją użyteczność i po wojnie ukaemy zaczęły się szerzyć na świecie jak pożar stepu: pozostał na placu boju MG 42 (jako MG 42/59, MG1, MG2 i w końcu MG3), powstał belgijski MAG 58, czeski vz.59, amerykański M60. Armia Radziecka w drugiej połowie lat 50. także rozpoczęła prace nad karabinem tej klasy, jak zwykle w kilku biurach konstrukcyjnych jednocześnie. W 1961 roku ogłoszono zwycięzcę został nim iżewski zespół Kałasznikowa z karabinem PK/PKS. PK znaczyło Puliemiot Kałasznikowa, czyli karabin maszynowy Kałasznikowa, litera S (Stankowyj) oznaczała „ciężki” – a dosłownie „montowany na podstawie”, gdyż po rosyjsku stanok to „podstawa”. Już wcześniej pożegnano się z tradycyjną dla cekaemu w Rosji podstawą kołową z płytą pancerną, zastępując je w SGM trójnogiem Malinowskiego, łatwiejszym do upchnięcia w transporterze opancerzonym. Nadal jednak nie było pełnej akceptacji dla koncepcji uniwersalnego zastosowania w aspekcie indywidualnym: to znaczy doceniano zalety logistyczne całkowicie zamiennych erkaemu i cekaemu, ale nadal traktowano je jako odrębne rodzaje broni.

PK/PKS w Poznaniu
Między innymi dlatego do Polski trafiła w maju 1966 roku dokumentacja licencyjna jedynie cekaemu PKS, złożonego z karabinu PK i podstawy trójnożnej Stiepanowa 6T2, który miał zastąpić w produkcji poznańskich Zakładów Mechanicznych im. Hipolita Cegielskiego cekaem wz.43. Dopiero w październiku, po decyzji na mocy której Polska miała się specjalizować w ramach RWPG w produkcji czołgowych karabinów maszynowych, ściągnięto także dokumentację nowego czołgowego PKT, a wraz z nią pozostałych odmian nowego ukaemu: lekkiego PK i zewnętrznego pojazdowego PKB. PKT otrzymał najwyższy priorytet i wszedł do produkcji jako pierwszy, w maju 1968 roku. PK uruchomiono w grudniu 1968 roku, by zakończyć wytwarzanie już w 1974 roku. Produkcję PKS, na podstawach 6T2 dostarczanych przez Wifamę z Łodzi, uruchomiono ostatecznie dopiero w roku 1969 – i zakończono wraz z PK. Powodem tej decyzji był zakup w roku 1973 dokumentacji licencyjnej ulepszonych modeli PKM i PKMS. Tu warto dodać, że początkowo według założeń dowództwa Układu Warszawskiego, PK i PKS miały być, podobnie jak PKT, produktami niemal wyłącznie eksportowymi. Polska piechota miała zastąpić przestarzałe DP i DPM jako wsparcie ogniowe na poziomie drużyny piechoty erkaemami RPD (a w perspektywie RPK) na nabój pośredni, zaś PKS miał stanowić uzbrojenie batalionowego plutonu karabinów maszynowych, podobnie jak wcześniej ckm wz.43. Sztab Generalny WP odszedł jednak od tej struktury i znacznie wzmocnił siłę ognia drużyny, zastępując w niej erkaem na nabój pośredni uniwersalnym karabinem maszy nowym na nabój pełnej mocy i dodając do niego już na tym szczeblu podstawę (choć tylko w 3. drużynie plutonu) – a więc na dobrą sprawę wprowadzając w życie model uzbrojenia drużyny piechoty Wehrmachtu z roku 1945. Seryjną produkcję zmodernizowanych karabinów uruchomiono w październiku 1974 (PKM) i 1975 (PKMS) roku. Podobnie jak w przypadku PKT, wytwarzano je bez większych zmian aż do zakończenia produkcji zbrojeniowej w HCP. Tym razem jednak podstawy 6T5 do kompletowanych w Poznaniu PKMS pochodziły nie z produkcji krajowej, ale importu – najpierw z Węgier, potem Rumunii. Produkcja karabinów maszynowych w HCP nigdy nie była wielka, sięgała maksymalnie paru tysięcy sztuk rocznie. Gros wyrobów zbrojeniowych fabryki stanowiła amunicja artyleryjska, zwłaszcza łuski do niej. Dzisiejsza Fabryka Produkcji Specjalnej w Bolechowie, wyodrębniona z Tłoczni Metali Pressta to niegdysiejszy zakład HCP, który miał produkować łuski dla znacznej części Układu Warszawskiego. Produkcja „S” (czyli „specjalna”, czytaj zbrojeniowa) nigdy nie stanowiła podstawy egzystencji zakładu, który żył głównie z siłowni okrętowych oraz pojazdów szynowych. Na progu zmian i zasadniczej reorientacji kierunków polityki zagranicznej, zbrojeniówka była – zarówno przez dyrekcję, jak i załogę – postrzegana raczej jako „zemsta Stalina”: zawada w rozwoju i przykry obowiązek.


Pełna wersja artykułu w magazynie Strzał 3/2010

Wróć

Koszyk
Facebook
Twitter