Ukraińskie przeciwpancerne pociski kierowane
TOMASZ SZULC
Ukraińskie przeciwpancerne
pociski kierowane
Kiedy krótko po rozpadzie ZSRR ukraińska firma Łucz rozpoczęła prace nad przeciwpancernymi pociskami kierowanymi, reakcje światowych analityków były bardzo sceptyczne. Wskazywano, że firma z Kijowa nie ma żadnego doświadczenia w tym zakresie, Siły Zbrojne Ukrainy dysponują ogromnymi zapasami ppk produkcji radzieckiej, a światowy rynek jest nasycony podobnymi konstrukcjami. Przez około 10 lat wydawało się, że te opinie są słuszne i cały projekt skończy się fiaskiem. Ostatecznie jednak pociski znalazły nabywców – są produkowane, sprzedawane i doskonalone. Z coraz większym powodzeniem konkurują przede wszystkim z produktami rosyjskimi, co w świetle obecnego otwartego konfliktu między oboma krajami ma nie tylko handlowy wymiar.
KOMBAT
Pierwszy był przeciwpancerny pocisk kierowany R-211 Kombat, produkowany od 1999 r. i ujawniony światu w 2001 r. Jest to w zasadzie zaawansowana wersja rozwojowa dość już leciwej rakiety 9M112 Kobra. Ponieważ armaty czołgów radzieckich były ładowane amunicją dzieloną, postanowiono stworzyć pocisk dwuczęściowy, którego tylna część była połączona z ładunkiem miotającym, a zespolenie następowało na podajniku mechanizmu ładowania. W przedniej części znalazła się głowica kumulacyjna, silnik z czterema dyszami i cztery składane, metalowe stateczniki. W tylnej – przedział sterowania i cztery niewielkie, trapezowe stery aerodynamiczne, przemieszczone względem stateczników o 45°. Z tylną częścią pocisku był zespolony ładunek miotający 9D129. Pocisk 9M112 był naprowadzany kodowanymi impulsami radiowymi, wysyłanymi przez niewielką antenę aparatury 9S461, umieszczoną przed włazem celowniczego. Kierowanie odbywało się w trybie półautomatycznym. Siła jego głowicy kumulacyjnej wystarczała do przebicia pancerza większości ówczesnych czołgów (300 mm RHA pod kątem 60°, sprowadzona 600-700 mm RHA). Celność była zupełnie zadowalająca – w przypadku strzelania do celu odległego o 4 km i poruszającego się z prędkością do 60 km/h odchylenie od punktu celowania nie przekraczało zwykle 0,5 m!
Kompleks 9K112-1 został przyjęty na uzbrojenie razem ze, skonstruowanym w Charkowie i produkowanym na Ukrainie, czołgiem T-64B w 1976 r. W ramach modernizacji broni przeciwpancernej, prowadzonej w połowie lat 80. XX wieku, skonstruowano pocisk 9M128 Agona. Wprowadzony został do uzbrojenia w 1988 r., i wyposażony w tandemową głowicę kumulacyjną o masie 5 kg, zawierającą 2,1 kg materiału wybuchowego, dzięki czemu przebijalność wzrosła do 650 mm RHA pod kątem 60°. Wzrost rozmiarów głowicy bojowej spowodował konieczność przesunięcia linii podziału pocisku – tylna część objęła także sekcję stateczników aerodynamicznych. Przy okazji udoskonalono silnik marszowy, dzięki czemu średnia prędkość wzrosła o 15 m/s i zwiększono odporność układów: śledzenia oraz naprowadzania – na zakłócenia. Pocisk przystosowano do zwalczania celów poruszających się ze znacznie większą prędkością – w tym śmigłowców na wysokości do 500 m lecących z prędkością do 300 km/h.
Konstruując swój pierwszy ppk inżynierowie z firmy Progress (później zaczęło go firmować KB Łucz), współpracujący z producentem kierowanych pocisków „powietrze-powietrze”, zakładami Artem z Kijowa, zdecydowali się na wykorzystanie konfiguracji 9M128, ale dokonali w jego konstrukcji istotnej zmiany – zastosowali naprowadzanie w wiązce laserowej, wykorzystując rozwiązania stosowane w radzieckich ppk 9M119 Swir. W ten sposób pocisk R-211 może być odpalany ze wszystkich czołgów, dysponujących dotąd kierowanym uzbrojeniem w postaci systemów 9K119 i 9K120, a więc T-72B/S, T-90, T-80U/UD/UM i T-84. Ponieważ generujące modulowaną wiązkę laserową przyrządy celownicze 1G46 i 1K13 są produkowane na Ukrainie, można je zainstalować na modernizowanych T-64 i T-72 starszych wersji. Tandemowa głowica bojowa pocisku waży podobno aż 9 kg, a umieszczony w niej materiał wybuchowy – 3 kg, to odpowiednio o 80 i 50% więcej niż w przypadku radzieckiego pierwowzoru.
Kolejnym krokiem stało się opracowanie analogicznego do Kombata pocisku R-621-1 Konus kalibru 120 mm, zwiększającego atrakcyjność ukraińskiej oferty modernizacji czołgów państw wykorzystujących czołgi ze 120 mm armatą gładkolufową. Pocisk jest praktycznie kopią Kombata o nieznacznie mniejszej średnicy i został zespolony z łuską, odpowiadającą normom NATO. Jest o 3 kg lżejszy i nieznacznie szybszy – na odległość 5 km dolatuje w ciągu 16 sekund.
Nieco zaskakujące było pojawienie się w 2005 r. w ofercie eksportowej także podobnego pocisku kalibru 100 mm w dwóch wersjach: R-111 zespolonej z łuską dostosowaną do radzieckich armat czołgowych D-10T i Falah-2 z łuską do armaty niskociśnieniowej 2A70, stosowanej w bojowych wozach piechoty BMP-3. R-111 jest o kolejne 2 kg lżejszy, a czas lotu na maksymalną odległość – 5000 m – wynosi podobno 16 sekund. Falah-2 ma zasięg większy o 500 m, ale tak odległy cel osiąga aż po 21 sekundach lotu. Jest to też najlżejszy z pierwszej ukraińskiej generacji pocisków wywodzących się z Kobry – waży tylko 22 kg. Z racji mniejszej średnicy i masy ładunku kumulacyjnego gorsza musi być też jego przebijalność (co jednak nie znajduje potwierdzenia w dostępnych materiałach reklamowych). Niespójność oznaczeń tych pocisków wskazuje na ich opracowanie dla różnych odbiorców, wśród których może nie być Sił Zbrojnych Ukrainy, które nie używają BMP-3 i do niedawna planowały ostateczne wycofanie ze służby czołgów T-55. Na rynek wewnętrzny może natomiast trafić, ujawniony nieco później, bo w 2008 r. pocisk Stugna kalibru 100 mm, przystosowany do odpalania z gładkolufowych, przeciwpancernych armat MT-12. Nie ujawniono jednak dotąd wersji tej armaty wyposażonej w laserowy dalmierz/wskaźnik celu. Można przypuszczać, że miałby on przypominać radiolokacyjny system Ruta, opracowany m.in. dla tego działa jeszcze w czasach ZSRR. Jak dotąd tylko z prospektów dostępnych od 2012 r. jest znany kolejny pocisk z tej rodziny, przeznaczony do odpalania z czołgowych armat kalibru 115 mm U-5TS (2A20), stosowanych w czołgach T-62. Z rysunków sądząc, jest to faktycznie pocisk kalibru 100 mm zaopatrzony w dwa odrzucane pierścienie wiodące średnicy 115 mm, połączone z typową łuską naboju armaty U-5TS.
Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 9/2014