Historia rozwoju i użycia niemieckiej rakiety V-2

 


Igor Witkowski


 

 

 

Historia rozwoju i użycia

 

niemieckiej rakiety V-2

 

(cz.I)

 


Z czysto technicznego punktu widzenia rakieta V-2 była najciekawszą konstrukcją z grupy niemieckich broni odwetowych wprowadzonych do masowej produkcji. Chociaż była jednym ze szczytowych osiągnięć ówczesnej techniki, było to daleko idące rozwinięcie całkiem amatorskich rakiet z początku lat trzydziestych. Konstrukcja i sama koncepcja tak dalece wyprzedzały stan wiedzy w krajach alianckich, że tamtejsze służby bagatelizowały pierwsze meldunki wywiadowcze na temat V-2, wychodząc z założenia, że zbudowanie podobnej rakiety jest technicznie niewykonalne.


 
 

Rudolph Nebel, Klaus Riedel i „grupa miłośników rakietnictwa” skonstruowali w 1930 roku pierwszą rakietę badawczą nazwaną „Mirak”, co było skrótem słowa „Minimumrakete”. W grupie znajdował się nikomu jeszcze nie znany młody, osiemnastoletni baron Wernher von Braun. Do prób zapaleńcy wynajęli starą strzelnicę Reichswehry w Reinickendorfie na przedmieściach Berlina. Był wrzesień 1930 roku. Równocześnie konstruowano pierwszą rakietę na ciekły materiał pędny. Była to konstrukcja składająca się głównie z dwóch niewielkich zbiorników – paliwa i utleniacza, oraz silniczka umieszczonego powyżej między nimi. Chodziło o zweryfikowanie podstawowych założeń technicznych. Pierwsze wyniki nie były zbyt zachęcające, lecz po dokonaniu pewnych ulepszeń osiągano maksymalne wysokości lotu rzędu 1–1,5 km. „Repulsor”, bo tak rakietę nazwano, zapisał się w historii. Równocześnie w Departamencie Uzbrojenia Ministerstwa Reichswehry prowadzono prace nad pociskami rakietowymi. Próbowano skonstruować małe rakiety na paliwo stałe (laski prochu), o zasięgu do 8 km, które miały służyć do przenoszenia gazów bojowych. Reichswehra była bronią rakietową bardzo zainteresowana, jako że traktat wersalski zabraniał jej posiadania artylerii, rakiety przenoszące gazy bojowe traktowano zatem jako coś w rodzaju kluczowego potencjału odstraszającego. Z braku jakichkolwiek sukcesów badania zostały po pewnym czasie przerwane. Za to dwóm oficerom odpowiedzialnym za „zamrożony” dotychczas wariant na ciekły materiał pędny (major Ritter von Horstig i kapitan Walter Dornberger) udało się w związku z tym przeforsować ten kierunek prac, tym łatwiej że do przenoszenia środków bojowych były niezbędne rakiety o większym zasięgu – niestwarzające zbyt dużego zagrożenia dla własnych wojsk, a takie byłoby bardzo trudno w tym czasie zbudować w oparciu o proch. Brakowało jednak jakichkolwiek doświadczeń na tym nowym polu. Nawiązano więc niezwykły dla wojska „sojusz”, zwracając się do wspomnianej grupy amatorów, gdyż mimo wszystko dysponowali oni jakąś wiedzą i doświadczeniami. Szef Departamentu Uzbrojenia – płk Becker postawił jednak sprawę jasno: jeśli ludzie ci mają pracować dla wojska, to ich prace muszą być utrzymywane w tajemnicy, a to można będzie uzyskać tylko w odosobnieniu i w wypadku podpisania przez cywilów odpowiednich zobowiązań. Zgodę na spełnienie tych wymagań wyraził tylko von Braun. Studiował on w tym czasie na uniwersytecie berlińskim, na wydziale nauk wojskowych, gdzie później uzyskał doktorat z konstrukcji rakiet zasilanych ciekłymi materiałami pędnymi. Był wzorowym, zdolnym studentem w dziedzinie broni „V”, między innymi inżynierowie Walter Riedel i Pöhlmann. Już wtedy von Braun dał się poznać jako równie utalentowany, co pracowity naukowiec, potrafiący wypracowywać metodologię rozwiązywania problemów, a przy tym doskonały organizator, umiejący rozdzielać pracę. Nikt inny nie wniósł takiego wkładu w rozwój techniki rakietowej jak von Braun. Na razie jednak sporo jeszcze brakowało do późniejszych sukcesów...

Pierwszym „wojskowym” dziełem von Brauna był stosunkowo duży silnik zasilany 75% roztworem wodnym etanolu i ciekłym tlenem. Obliczeniowy ciąg 300 kg nie został jednak osiągnięty, gdyż silnik wybuchł na hamowni. Na szczęście obyło się bez ofiar. Po tym postanowiono skonstruować mniejszy model, o ciągu 20 kG, który wykonała firma Heylandt. Z tym nie było problemów. Inny naukowiec, Arthur Rudolph, analizując przyczyny eksplozji pierwszego z silników skonstruował ulepszony model, wykonany z miedzi, który pracował bez zastrzeżeń przez 60 sekund dając duży ciąg 330 kg. Grupa szybko zdobywała nowe doświadczenia i tworzyła podstawy do zbudowania pierwszej poważnej rakiety, a trzeba pamiętać, że działo się to na długo przed wybuchem wojny i sukcesem bojowym Vergeltungswaffen. W międzyczasie zabroniono prowadzenia „cywilnych” badań rakietowych, co spowodowało przystąpienie do zespołu wielu wahających się dotychczas fachowców, między innymi Nebela. W 1934 roku ruszył program zbrojeń, a badania nad rakietami zaczęły być traktowane przez wojsko bardzo poważnie i otoczono je ścisłą tajemnicą. Zespół von Brauna liczył wtedy ponad 50 specjalistów. W tym czasie Hitler wydał rozkaz dający Heereswaffenamtowi (nowo utworzonemu Urzędowi Uzbrojenia Wojsk Lądowych Wehrmachtu) pełnię odpowiedzialności i wyłączność jeśli, chodzi o prace dotyczące techniki rakietowej.
 
 
Pełna wersja artykułu w magazynie TW Historia 1/2011

Wróć

Koszyk
Facebook
Twitter