Visowisko A.D. 2014


WOJCIECH WEILER


 

 

 

 

„Na Tygrysy mają Visy”

 

 

Visowisko A.D. 2014

 

 

 

Takiej okazji nie mógł przepuścić żaden wielbiciel polskiej broni! Dwa tygodnie przed 70. rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego, na poznańskiej strzelnicy Wielkopolskiego Towarzystwa Sportowego „Tarcza ‘96” odbył się ogólnopolski zlot właścicieli i miłośników pistoletów, o których śpiewano w najsłynniejszej piosence powstańczej.

 

1

 

Zjechali się tu nie tylko kolekcjonerzy Visów i ich wielbiciele, ale także strzelcy pragnący wziąć udział w nawiązującym do tradycji międzywojennych turnieju strzeleckim „10 strzałów ku chwale Ojczyzny” – strzałów oddanych oczywiście z Visów, i to nie byle jakich Visów! Impreza, zorganizowana przez firmę rusznikarską Ryszarda Tobysa z Piotrowa Drugiego pod Poznaniem, Sekcję Kolekcjonersko-Historyczną ZKS z Warszawy, Towarzystwo Strzelecko-Historyczne „Fort” (także ze stolicy) oraz Klub Strzelecki „Garda” z Ostródy odbyła się pod patronatem honorowym Adama Gołembowskiego – Prezesa Zjednoczenia Kurkowych Bractw Strzeleckich RP, Andrzeja Turczyna – Prezesa Ruchu Obywatelskiego Miłośni ków Broni i – o dziwo – Tomasza Kwietnia, Prezesa Polskiego Związku Strzelectwa Sportowego: organizacji, o której można po wiedzieć dużo różnych rzeczy, ale na pewno nie to, że ma coś wspólnego z propagowaniem szerokiego ruchu strzeleckiego. Patronat medialny nad imprezą objął nasz magazyn o broni, a oprócz niego TVP Poznań (dzięki której krótką relację telewizyjną można było zobaczyć w ogólnopolskim Teleekspressie już kilka godzin po zakończeniu Visowiska) i gazeta Głos Wielkopolski.


Wystawa
Visowisko to wystawa o tyle nietypowa, że tu każdy jej gość mógł wziąć w rękę wszystkie eksponaty, a nie tylko patrzeć na nie przez szybę – jak na większości ekspozycji. Można więc było złożyć się z Visa i sprawdzić, jak się celuje przez jego mikroskopijne przyrządy, zobaczyć jak działa zwalniacz napiętego kurka i jak blokuje się zamek na zaczepie demontażowym, a jak na kurku w późnych pistoletach niemieckich czy pooglądać dokumenty, o jakich niejedno muzeum nie śmie nawet marzyć. Komisarzem wystawy był Artur Wołosz, a eksponaty na nią – pochodzące z kolekcji własnych – udostępniły panie Agata Grabowska i Karina Nowicka oraz panowie Andrzej Dobrowolski, Leszek Erenfeicht, Janusz Gałucki, Adam Krzyżaniak, Ryszard Krynicki, Piotr Nowicki, Krzysztof Pawela, Michał Pawela, Ryszard Tobys i Artur Wołosz.

Samych Visów było ponad 30, z czego 11 polskich przedwojennych, 2 polskie powojenne i 2 prototypowe, kalibru 11,43 mm – właśnie ukończone przez doskonale znanego naszym Czytelnikom wielkopolskiego rusznikarza, Ryszarda Tobysa. Z roku 1936 pochodziły 3 pistolety, w tym 2 naprawdę bardzo wczesne – o dwucyfrowym numerze 0048 i trzycyfrowym 0525. Rok 1937 reprezentowany był przez 4 Visy, z kolejnych dwóch lat produkcji polskiej były po 2 pistolety – w tym bardzo ciekawy z okresu produkcji mobilizacyjnej (z „deltą”), a więc poskładany z części odrzuconych wcześniej przez kontrolę techniczną jako niepełnowartościowe. Pistoletów niemieckich pełny przegląd: do wyboru, do koloru! I najwcześniejsze, składane jeszcze z polskich części, i wczesne, z serii bez prefiksów literowych (tzw. „pre-alfabet”, w tym ciekawy egzemplarz z odbiorami hitlerowskiej Kriegsmarine), i ze środka produkcji z oznaczeniami tzw. „pierwszego alfabetu”, wreszcie późne oraz bardzo późne powstałe u schyłku wojny, znaczone według „drugiego alfabetu”, bez zaczepu demontażowego i z uproszczonym urządzeniem powrotnym oraz magazynkiem. A najmłodszy z nich pochodził Z roku 1945, miał numer seryjny K435 i zmontowany został już po ewakuacji radomskiej fabryki do Austrii. Wyposażony był w kapitalne, poszukiwane przez kolekcjonerów drewniane okładki z łukowatymi nacięciami przeciwpoślizgowymi.

Począwszy od roku 1992 Zakłady Metalowe „Łucznik” S.A. w Radomiu wytworzyły niespełna 30 Visów na specjalne okazje, przeznaczonych dla szczególnych odbiorców. Pistolety zapakowane były w eleganckie drewniane kasetki, w komplecie miały wycior i zapasowy magazynek z numerem zgodnym z numerem broni. Dwa z takich Visów można było podziwiać w Poznaniu: egzemplarz nr A0007 z roku 1992 i A0013 z 1997. Niewielka rozpiętość numerów i aż pięcioletnia odległość w ich wyprodukowaniu pokazują wyraźnie, jak nieregularnie je wytwarzano.

I wreszcie dopiero co ukończone, ręcznie wykonane prototypowe Visy-Yeti (nr 0001 i 0002) kalibru 11,43 mm na nabój .45 ACP: zbudowane od podstaw przez Ryszarda Tobysa. Te można było nie tylko dotykać, ale także sprawdzić na strzelnicy.

 

Pełna wersja artykułu w magazynie Strzał Specjalny 5

Wróć

Koszyk
Facebook
Twitter