Wakacyjne cele ekologiczne

 


Martin Helebrant


 

 

 

Wakacyjne cele ekologiczne


 

Strzelectwo to przede wszystkim zabawa, pasja, a nie przykry obowiązek. W dzisiejszych pośpiesznych czasach coraz częściej klasyczne statyczne dyscypliny strzeleckie uzupełniane są  strzelaniami dynamicznymi, naśladującymi walkę z użyciem broni palnej. Jednak zanim zacznie się je uprawiać, nie od rzeczy byłoby nauczyć się  trafiać – a w tej dziedzinie nadal nikt nie wymyślił nic skuteczniejszego  od strzelania do celu. Nie musi to jednak być dość nudne strzelanie do papierowej tarczy...
 
 
 

 
Każdy z nas kiedyś miał na strzelnicy dzień, w którym doszedł do wniosku, że większą zabawę da strzelanie do blaszanych puszek, czy innego przygodnego przedmiotu. Człowiek już tak ma, że chętniej się bawi niż haruje. A do tego jest jeszcze odwieczna motywacja postępu – wrodzone homo sapiens lenistwo. Do papieru czy puszki trzeba chodzić. Co więcej, zwłoki puszki trzeba ze strzelnicy wynieść. I właśnie z owego wrodzonego lenistwa postanowiłem przeprowadzić eksperyment, mający pomóc wybrać najlepszy zastępczy cel reaktywny. Bo oczywiście najlepszym zasadniczym celem reaktywnym jest stalowy popper – ale kto raz przyniósł drania na strzelnicę i musiał potem targać z powrotem, ten wie, że to zadanie męczące. A co to za zabawa strzelanie do jednego poppera – niżej trzech nie ma po co broni wyjmować... Główne wymagania dla celu zastępczego były dwa: cel musiał wyraźnie reagować na trafienie i nie szkodzić przyrodzie, tak by można go było po zużyciu zostawić na kulochwycie do biodegradacji. Wszystko po to, by po wizycie na strzelnicy wracać z ładunkiem mniejszym, niż się na nią jechało. Dodatkowo ważne też było, by cel nie dawał się za łatwo trafić – a przez to szybko się nie znudził.


Pełna wersja artykułu w magazynie Strzał 7-8/2009

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter