Więcej o Kurgańcu i Bumierangu


Tomasz Szulc


 

 

 

 

Więcej o Kurgańcu i Bumierangu,

 

 

czyli o nowych rosyjskich

 

lądowych platformach bojowych

 

 

 

Przez ostatnich 20 lat rosyjski przemysł zbrojeniowy funkcjonował dzięki dwóm zjawiskom – wykorzystywaniu rozwiązań ze schyłkowych lat istnienia ZSRR, kiedy były jeszcze środki na wszechstronne badania, ale brakowało coraz bardziej woli politycznej, niezbędnej do wdrożenia ich wyników oraz niemal całkowitemu uzależnieniu funkcjonowania firm od eksportu, gdyż po 1990 r. Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej niemal wstrzymały zakupy. Z czasem zasoby gotowych rozwiązań i technologii zaczęły się jednak kończyć, a władze Rosji przystąpiły do ograniczania swobody rynkowej przedsiębiorstw, wskutek czego ich zyski z eksportu zaczęły spadać.

 

Koniec pierwszej dekady XXI wieku przyniósł zmiany w rosyjskim kompleksie wojskowo-przemysłowym. Po pierwsze, władze Rosji wznowiły finansowanie programów rozwojowych, mających doprowadzić do nadrobienia dwudziestoletniego opóźnienia w tej sferze. Po drugie, przemysł rosyjski musiał pilnie zaktualizować swoją ofertę eksportową, aby utrzymać choćby część swych dawnych udziałów w światowym rynku broni. Oba te zjawiska wpływają bardzo wyraźnie także na rozwój nowych rosyjskich lądowych platform bojowych.

 

Nowe wymagania
Stopniowo słabną przyzwyczajenia wykształcone w czasach, gdy potężna Armia Radziecka kupowała gigantyczne ilości wszelkich rodzajów uzbrojenia i sprzętu wojskowego. Umożliwiało to daleko posuniętą specjalizację: jedne pojazdy konstruowano jako „klasyczne” wozy bojowe, inne służyły jako nośniki uzbrojenia, jeszcze inne tworzono w celu instalacji sprzętu łączności i dowodzenia, a dodatkowo wojska inżynieryjne zamawiały dla siebie zupełnie odmienne pojazdy. Skutki takiej specjalizacji były zdecydowanie pozytywne, gdyż każda kategoria wozów bojowych była optymalizowana do konkretnych aplikacji. Oczywiście, finansowanie równoległego projektowania i produkcji wielu typów pojazdów o podobnych charakterystykach podnosiło znacząco koszty, a eksploatacja tak zróżnicowanego sprzętu bywała bardzo frustrująca (w jednym pododdziale było po kilka typów nośników, czasami w jednostkowych egzemplarzach).

Obecnie Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej to tylko blady cień dawnej potęgi Armii Radzieckiej. Liczba jednostek drastycznie zmalała, ich sprzęt jest coraz starszy i bardziej wyeksploatowany. Oznacza to potrzebę niemal równoczesnej wymiany prawie wszystkich jego typów, ale też i liczba potrzebnych pojazdów, a szczególnie wozów specjalistycznych, jest stosunkowo niewielka. Tego rodzaju potrzeby i ograniczenia ilościowe mogą prowadzić tylko do jednego wniosku: należy stworzyć bardzo ograniczoną liczbę uniwersalnych nośników, które posłużą jako baza dla niemal wszystkich typów wozów bojowych i pojazdów zabezpieczenia działań.

Wśród rosyjskich decydentów najwyraźniej brakuje zgodności co do tego, jak takie pojazdy mają wyglądać, a nawet skąd mają pochodzić. Dość silne jest lobby wzywające do zakupu sprzętu zagranicznego i stosownych licencji – pozornie powinno to skrócić okres oczekiwania na nowy sprzęt i zmniejszyć ryzyko otrzymania niepełnowartościowego uzbrojenia. W rzeczywistości zachodni sprzęt jest bardzo kosztowny, wymaga wysokiej kultury obsługi, a na dodatek rzadko zdecydowanie przewyższa pod względem osiągów już istniejące konstrukcje rosyjskie, a czasem i radzieckie. Grupa decydentów wojskowych opowiadająca się za zakupami w krajowych firmach jest natomiast najwyraźniej podatna na naciski polityczne, nawet ze strony lokalnych władz i oligarchów. Także politycy wyższych szczebli często podejmują ważkie decyzje w sprawach zamówień uzbrojenia kierując się względami dalekimi od racjonalizmu. Dlatego szereg kluczowych i niezbędnych programów zbrojeniowych rozwija się w sposób niekonsekwentny i niespójny. Dotyczy to także nowych transporterów opancerzonych i bojowych wozów piechoty. Armia Radziecka przodowała w świecie w dziedzinie bojowych wozów piechoty i do samego końca istnienia ZSRR użytkowała sprzęt wyprzedzający o co najmniej jedno pokolenie analogiczne konstrukcje zagraniczne. BMP-1, 2 i 3 były jednak pojazdami mało uniwersalnymi i na ich bazie powstały jedynie nieliczne wersje specjalne. Sytuacja w dziedzinie transporterów opancerzonych była nieco inna. Od końca lat 50. nie projektowano transporterów gąsienicowych, a pojazdy kołowe ewoluowały z niezbyt udanego BTR-60. Na ich bazie konstruowano sporo pojazdów specjalnych, głównie wozów łączności i dowodzenia. Działo się tak dlatego, że w ZSRR – z niejasnych powodów – nie opracowano specjalnych opancerzonych nośników kołowych.

Odziedziczony po supermocarstwie stan wyposażenia sił zbrojnych w znaczący sposób wpłynął na warunki rozwoju sprzętu pancernego w Rosji. Konstruktorzy mieli duże doświadczenie w projektowaniu zwykle udanych i często nowatorskich specjalizowanych pojazdów gąsienicowych, natomiast doświadczenia w zakresie pojazdów kołowych były znacznie mniejsze, a dostępne konstrukcje nie kwalifikowały się jako podstawa do dalszego rozwoju.

 

 

Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 01/2013

Wróć

Koszyk
Facebook
Twitter