Wielki spóźniony – M26 General Pershing Cz.1

Wielki spóźniony – M26 General Pershing   Cz.1

Paweł Żurkowski

 

Stany Zjednoczone Ameryki, neutralne w początkowym okresie II wojny światowej, posiadały w 1939 r. mniej czołgów niż Polska. Do tego amerykańskie czołgi były przeważnie uzbrojone tylko w karabiny maszynowe. Niemiecki Blitzkrieg był jednak obserwowany w USA uważnie i wywarł na amerykańskich wojskowych duże wrażenie. W 1940 r. utworzono samodzielny US Armored Corps. Bazując na rozbudowanym i wyjątkowo sprawnym przemyśle motoryzacyjnym zaczęto w rekordowym tempie nadrabiać, co najmniej kilkuletnie zaległości. W tym samym roku powstał, jeszcze nieco archaiczny, czołg średni M3 General Lee, rok później słynny M4 General Sherman, który miał stanowić kościec amerykańskich (i wielu alianckich) sił pancernych. Sherman miał jednak wady wynikające z pośpiesznej adaptacji istniejących w chwili projektowania elementów konstrukcyjnych (np. armata, lotniczy silnik gwiazdowy), dostępnych wielkoseryjnych metod produkcji oraz presji czasu. Dlatego nim jeszcze w 1942 r. przeszedł chrzest bojowy, rozpoczęto prace nad jego następcą, który zachowując jego zalety, miał być pozbawiony jego niedoskonałości.

Długie początki.

Proces rozwojowy, który doprowadził do powstania czołgu M26 General Pershing, rozpoczął się wiosną 1942 r. Amerykańscy obserwatorzy, analizując przebieg walk toczonych przez Brytyjczyków i Niemców na pustyni, doszli do wniosku, iż ostatecznie zaistnieje potrzeba posiadania czołgu lepszego niż M4 pod względem siły ognia, ruchliwości i pancernej osłony. Ciągły postęp w tych dziedzinach był oczywisty, chociaż na razie jeszcze uważano, że nie trzeba się śpieszyć. W założeniach koncepcyjnych konstrukcji nowego czołgu określono jej trzy charakterystyczne cechy, które właściwie nie uległy zmianie podczas całego procesu rozwojowego aż do pojawienia się finalnego produktu. Pierwszą z nich był zunifikowany, niższy kadłub o prostej konstrukcji bez sponsonów bocznych, umieszczony „między” gąsienicami, w którego wnętrzu nie przewidywano rozmieszczania jakiegokolwiek zbędnego wyposażenia (przeniesiono je do pojemników na błotnikach). Układ ten pozwalał na uzyskanie maksymalnie korzystnego stosunku masy opancerzenia do masy całkowitej pojazdu. Druga cecha wiązała się z wentylacją czołgu w warunkach bojowych. Zapewniała ją potężna dmuchawa wirnikowa umieszczona w stropie kadłuba między stanowiskami kierowców. Jej lokalizacja przyczyniła się do powstania charakterystycznego garbu w przedniej płycie kadłuba. Wreszcie trzecią była jednostka napędowa czołgu, którą mimo prób zastosowania różnych systemów układu napędowego cały czas stanowił benzynowy, 4-suwowy, chłodzony cieczą silnik Ford GAN w układzie V-8. Był rozwinięciem silnika Ford GAA stosowanego do napędu czołgów M4A3. W czasie rozwoju czołgu M26 w silniku wprowadzono dalsze zmiany i udoskonalenia, co pociągnęło za sobą zmianę oznaczenia na model GAF.

Pełna wersja artykułu w magazynie Poligon 1/2017

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter