Wirtualna flota, czyli recenzja gry „World of Warships”

Sławomir J. Lipiecki
Po medialnym sukcesie gry „World of Tanks”, białoruska firma Wargaming.net idąc za ciosem, postanowiła wzbogacić swój dorobek w zakresie komputerowych produkcji o tematyce wojennej. Tak oto narodził się ”World of Warplanes”, a także nie tak dawno „World of Warships”. Tym razem dostajemy możliwość objęcia dowództwa nad jednym z historycznych okrętów pierwszej połowy XX wieku. Walki toczone są w różnych trybach rozgrywki, m.in. w bitwach kooperacyjnych z komputerowym przeciwnikiem, czy starciach losowych lub rankingowych przeciw innym graczom. Datę wydania gry poprzedziła zakrojona na wyjątkowo szeroką skalę kampania medialna, zarówno w prasie, jak i w Internecie. Czy jednak naprawdę jest to produkt, na który czekali miłośnicy morza i okrętów?
Oprawa graficzna
Trzeba obiektywnie przyznać, że grafika w „World of Warships” stoi na bardzo wysokim poziomie, szczególnie jak na produkt przeznaczony do gry wyłącznie w sieci. Przy zastosowaniu opcji high resolution gra wygląda po prostu świetnie. Może nie jest to szczyt możliwości komputerów na miarę 2015 roku, tym niemniej, z mojej perspektywy całość wygląda naprawdę dobrze. Szczególnie godne uwagi są modele okrętów, miejscami dopracowane do tego stopnia, że nawet taki malkontent, jak ja nie ma się do czego przyczepić.
Dzięki współpracy firmy Wargaming.net z wieloma podmiotami tematycznymi, w tym m.in. USS Iowa Battleship Pacific Center w San Francisco, czy też naszym Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni, udało się stworzyć kilkanaście wiernie odwzorowanych modeli jednostek z pierwszej połowy XX wieku. Niedawne wprowadzenie do gry niszczyciela ORP „Błyskawica” jest nie tyle miłym akcentem skierowanym do polskich fanów okrętów, co ma wyraźny wydźwięk marketingowy.
Dostępnych jest także szereg okrętów, których nigdy nie zbudowano, jak choćby amerykańska „Montana”, tudzież wręcz pozostały w sferze science-fiction, jak choćby japoński „Izumo”. Spotyka się to z różnym odbiorem wśród graczy (mnie się osobiście ten pomysł nie podoba).
Bardzo dobrze prezentuje się dynamika wody, jej bryzgi na kadłubie okrętu, jak również pozostawiany za każdą idącą jednostką tzw. kilwater (przy dużych prędkościach fala dziobowa jest wyższa, a wodny warkocz z tyłu dłuższy).
Opracowanie graficzne nieba jest fenomenalne. Uwagę zwracają również zmienne warunki pogodowe – czasem zdarza się, że z jednej strony mamy zachodzące słońce, a z drugiej ciemno-bure cumulusy, rozdzierane co jakiś czas przez błyskawice. Generalnie całość otoczenia jest w pełni dynamiczna. Na okrętach odbijają refleksy świetlne (jednostki są – w zależności od pogody i kąta padania światła - mocno rozjaśnione z jednej strony, a przyciemnione z drugiej). Kłęby dymu unoszące się po wystrzale robią kapitalne wrażenie i są tym większe, im większy kaliber armat (większe ładunki miotające).
Przy tak pięknej grafice, wielkim rozczarowaniem jest natomiast system zobrazowania uszkodzeń okrętu. W mojej ocenie jest zdecydowanie za bardzo uproszczony. Przykładowo, trafiony pociskiem okręt na śródokręciu wygląda tak, jakby otrzymał uderzenie z obu burt jednocześnie. Ponadto, zniszczenia pod względem wizualnym od razu obejmują całą sekcję - zupełnie tak, jakby okręt był podzielony wyłącznie poprzecznie i tekstury zmieniały się na danej sekcji (po równo z każdej strony). Wygląd poważnie uszkodzonego okrętu od strony burty, w którą nie otrzymał ani jednego trafienia jest po prostu niedorzeczny.
Ponadto, na krytykę zasługują animacje przedstawiające proces tonięcia okrętu. Przede wszystkim jednostka idzie pod wodę zbyt szybko i niemal zawsze w taki sam sposób - przeważnie cała objęta spektakularnymi płomieniami (tylko czasem rozłamuje się lub powoli zsuwa pod powierzchnię na równej stępce). Regułą jest również, że podczas tonięcia cały czas obracają się śruby napędowe, a przecież w rzeczywistości nie zawsze tak jest. Co jednak najbardziej przeszkadza wizualnie, to fakt, że tonący – przy samym brzegu okręt – idzie cały pod wodę, jakby w tym miejscu była głębina.
Nie uwzględniono także kierunków falowania, które w realnym świecie często mają bardzo duży wpływ na zachowanie się okrętu w morzu i w konsekwencji czego, na jego zdolność do wykonania konkretnego zadania (tzw. dzielność morska). Generalnie, w grze zupełnie pominięto kwestię oddziaływania środowiska morskiego na okręt, a tematyka płycizn i mielizn dla twórców gry jest – delikatnie mówiąc – „na księżycu”. Takich smaczków nie było jednak, jak dotąd w żadnej innej produkcji o tej tematyce, zatem można na to „przymknąć oczy”.
Oprawa dźwiękowa
Osobliwe, że najmocniejszym punktem gry poświęconej okrętom jest muzyka – po prostu REWELACJA! Można jej słuchać długimi godzinami i na pewno szybko się nie znudzi.
Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 11-12/2015