Wisła w cieniu śmigłowców

Andrzej Kiński
21 kwietnia br. Prezydent RP Bronisław Komorowski ogłosił wyniki kolejnego etapu przetargu na śmigłowiec wielozadaniowy dla Sił Zbrojnych RP i poinformował o rekomendowaniu zestawu Patriot w postępowaniu na przeciwlotniczy i przeciwrakietowy zestaw rakietowy średniego zasięgu Wisła oraz trybie umowy międzyrządowej jako sposobu wynegocjowania warunków jego zakupu. O ile fakt, że informacje te – w imieniu rządu - przekazał opinii publicznej właśnie Prezydent RP mógł u niektórych wywołać zdziwienie i skojarzenie, że tak ważne wydarzenie usiłuje się wykorzystać jako wsparcie Bronisława Komorowskiego w trwającej kampanii przed wyborami prezydenckimi, to dla większości osób zajmujących się na co dzień polską obronnością, w tym i niżej podpisanego, same rozstrzygnięcia nie były zaskoczeniem. Właśnie parę: Caracal i Patriot już od lata ubiegłego roku wskazywano jako faworytów obu postępowań.
Co ciekawe, chociaż to właśnie Wisła jest największym, najważniejszym i najdroższym programem modernizacji technicznej SZ RP spośród aktualnie realizowanych – według MON tylko wartość akwizycji ma wynieść 16 miliardów złotych, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że rzeczywista wartość kontraktu będzie większa i przekroczy 20 miliardów – to przetarg śmigłowcowy wzbudził nieporównanie większe emocje, przede wszystkim za sprawą związkowców zakładów w Świdniku i Mielcu, wspieranych przez zarządy obu firm, kontestujących podjętą decyzję dopuszczającą do „sprawdzianów weryfikacyjnych” śmigłowiec zaoferowany przez Airbus Helicopters – H225M Caracal. Oczywiście, należy zrozumieć rozżalenie załóg obu firm z powodu niekorzystnego dla nich wyniku przetargu, ale na obecnym etapie postępowania trudno będzie – chyba że decyzją polityczną – podważyć rozstrzygnięcie MON, zaakceptowane przez Radę Ministrów. Gdyby przed kilkoma laty, przygotowując założenia do programu, uwzględniono konieczność zagwarantowania udziału w dostawach maszyn krajowych producentów (a przynajmniej jednego z nich) i z tą myślą skonstruowano wymagania do przetargu, można byłoby z pewnością zmniejszyć społeczne napięcie, i to bez naruszania zasad konkurencyjności.
Wisła – drugie Pendolino?
Porównanie elektrycznych zespołów trakcyjnych dużych prędkości do rakietowych zestawów przeciwlotniczych i przeciwrakietowych może się niektórym wydać nie na miejscu, ale tak naprawdę wiele pytań stawianych decydentom, którzy w 2011 r. podjęli decyzję o podpisaniu umowy na dostawę pociągów z włoską firmą, można postawić także w tym przypadku. Przede wszystkim dotyczy to procedury wyboru, braku zagwarantowania udziału krajowego przemysłu w realizacji dostaw, biorąc pod uwagę dysponowanie przez niego stosownymi kompetencjami (choć nie pełnymi do realizacji zamówienia), czy niedostosowanie do istniejącej infrastruktury. W przypadku Wisły takich pytań można jednak postawić znacznie więcej, wartość kontraktu będzie wielokrotnie wyższa, nie mówiąc o znaczeniu dla bezpieczeństwa narodowego. O ile jednak w przypadku Pendolino wszystko jest już „pozamiatane”, to negocjacje ze stroną amerykańską, określające warunki zakupu Patriota są jeszcze przed nami... Zanim jednak dojdziemy do wątpliwości, przybliżmy fakty.
Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 5/2015