Włoska tarcza. Niszczyciele typu Orizzonte

Włoska tarcza. Niszczyciele typu Orizzonte

Sławomir J. Lipiecki

Kwintesencją sił morskich Włoch są nowoczesne niszczyciele i fregaty rakietowe. Dwa udane niszczyciele przeciwlotnicze typu Orizzonte są – paradoksalnie – owocem fiaska programu projektu europejskiej fregaty NFR-90. Wówczas Francja, Wielka Brytania i Włochy uzgodniły wymagania, jakie ma spełniać nowa jednostka. Głównym zadaniem okrętów miała być obrona przeciwlotnicza. Z czasem z projektu wycofała się Wielka Brytania, jednak prace kontynuowano. Niszczyciele typu Orizzonte okazały się w praktyce drogie i skomplikowane w budowie. Z tego powodu zarówno Francja jak i Włochy zamówiły jedynie po dwie jednostki, swoje moce przerobowe kierując w stronę nieco tańszych fregat rakietowych typu FREMM.

Potęga morza śródziemnego

Współczesna Marina Militare jest nowoczesnym rodzajem sił zbrojnych, dysponującym okrętami wielu klas; od lotniskowców począwszy, poprzez śmigłowcowce desantowe-doki, zaawansowane technicznie niszczyciele i fregaty przeciwlotnicze oraz okręty podwodne, na specjalistycznych jednostkach pomocniczych kończąc. Siły morskie zgrupowane są w głównych bazach morskich w Tarencie (Apulia), La Spezii (Liguria) i Auguście (Sycylia). Uzupełniają je mniejsze ośrodki w Brindisi (Apulia), Cagliari (Sardynia) oraz Ankonie (Marche). Począwszy od restrukturyzacji włoskiej MW – 10 stycznia 2014 roku – jej stan osobowy jest stopniowo redukowany z początkowych 34 000 osób do docelowych 26 800. Proces ten zakończy się w 2025 roku. Zmniejszenie liczby personelu podyktowane jest przede wszystkim wprowadzaniem na stan coraz nowocześniejszych jednostek, nie wymagających już zbyt licznych załóg.

Głównymi zadaniami Marina Militare jest obrona żywotnych interesów państwa przed każdym rodzajem agresji. Obejmuje to m.in. ochronę morskich szlaków komunikacyjnych na wodach uznawanych za strategiczne dla Włoch (od Atlantyku do Morza Czarnego, od Zatoki Perskiej do Morza Arabskiego i Czerwonego). Dodatkowo włoska MW odpowiada za monitorowanie ruchu na wodach wyłącznej strefy ekonomicznej, prowadzenie operacji z zakresu ratownictwa morskiego (SAR) oraz udzielanie pomocy ofiarom klęsk żywiołowych. Prowadzenie szeroko zakrojonych operacji desantowych miało szczególnie wysoki priorytet w okresie tzw. zimnej wojny. Fakt ten – w połączeniu z konkretnymi wymaganiami co do współpracy z NATO oraz zmieniającą się sytuacją geopolityczną – spowodował wzrost wymagań co do konstrukcji dużych jednostek desantowych, zdolnych zabezpieczyć przerzut morzem wojska (w tym piechoty morskiej i pododdziałów sił specjalnych) wraz z pełnym przygotowaniem logistycznym takiej operacji, jak również prowadzenia misji stricte pokojowych w szerokim spektrum. Konieczność posiadania tak wyspecjalizowanych i przy tym – z racji wymagań – stosunkowo dużych okrętów dostrzeżono w Marina Militare już na początku lat 80. ubiegłego wieku.

Pokaźne siły morskie, dysponujące wyspecjalizowanymi jednostkami lotniczymi i desantowymi wymagają odpowiedniej eskorty ze szczególnym naciskiem na obronę przeciwlotniczą i zwalczanie okrętów podwodnych. W związku z tym postanowiono wybudować serię dużych fregat przeciwlotniczych w ramach europejskiego programu NFR 90. Przedstawione pod koniec 1985 roku studium projektu takich jednostek wskazywało, że mimo różnic w wymaganiach odnośnie wyposażenia i uzbrojenia przez uczestniczące w programie kraje, możliwe będzie opracowanie wspólnego projektu. Podpisanie porozumienia o rozpoczęciu fazy definicyjnej projektu nastąpiło 25 stycznia 1988 roku. Jak się później okazało. oczekiwania tak wielu partnerów nie były jednak możliwe do pogodzenia. Jako pierwsze wycofały się Stany Zjednoczone, które stwierdziły, że potrzebują znacznie większych jednostek i Wielka Brytania, która wskazywała, że projektowane fregaty nie spełniają oczekiwań jako następcy niszczycieli rakietowych Typu 42. Ostatecznie program NFR 90 upadł na początku lat 90. XX wieku.

Podobnym fiaskiem zakończył się europejski program zaawansowanego systemu rakiet plot. NAAWS. Powodem były również tarcia związane z odstąpieniem od prac nad opracowaniem i konstruowaniem okrętu czy systemów uzbrojenia. Dalsze prace kontynuowane były więc już tylko przez Francję i Włochy, które 7 września 1999 roku zadeklarowały kontynuowanie współpracy. Wielka Brytania próbowała jeszcze porozumienia z tymi krajami przy kolejnym wspólnym projekcie fregat wielozadaniowych CNGF (Common New Generation Frigate), uzbrojonych w zaawansowany system plot. PAAMS (Principal Anti Air Missile System). Dla Royal Navy proponowane okręty okazały się jednak zbyt małe, a ponadto Brytyjczycy skłaniali się raczej w kierunku rozwiązań własnych i amerykańskich. W związku z tym wycofali się także z tego programu (za wyjątkiem PAAMS). Francuzi i Włosi robili jednak swoje, w konsekwencji 16 października 2000 roku zawarte zostało porozumienie między konsorcjami Armaris (DCN i Thomson-CSF) i Orizzonte Sistemi Navale (Fincantieri i Finmeccanica) powołujące do życie spółkę joint venture – Horizon SAS, która stała się podmiotem odpowiedzialnym za budowę nowych niszczycieli rakietowych typu Horizon / Orizzonte.

Kontrakt na budowę czterech okrętów (po dwa dla każdej z flot) podpisano 27 października 2000 roku podczas paryskich targów Euronaval 2000. Co prawda planowano skonstruowanie czterech kolejnych jednostek tego typu (również po dwa dla obu flot), jednak z zamiaru tego szybko zrezygnowano. W praktyce niszczyciele typu Horizon/Orizzonte okazały się bowiem zbyt drogie i skomplikowane w budowie. Z tego powodu zarówno Francja jak i Włochy zamówiły jedynie po dwie jednostki, swoje moce przerobowe kierując w stronę nieco tańszych fregat rakietowych typu FREMM (FRégatE Multi-Mission). Budowa obu włoskich niszczycieli realizowana była przez należące do koncernu Fincantieri stocznie w Riva Trigoso i Muggiano koło La Specja. W pierwszej z nich realizowane były zasadnicze prace konstrukcyjne łącznie z montażem podstawowych systemów elektronicznych oraz części uzbrojenia. Po wodowaniu jednostki były transportowane na pokładzie barki do Muggiano w celu ostatecznego wyposażenia, integracji wszystkich urządzeń oraz przeprowadzenia prób morskich i testów systemów uzbrojenia.

Konstrukcja

Andrea Doria (D553) i bliźniaczy Caio Duilio (D554) oficjalnie weszły do linii w latach 2007-2009 z miejsca stając się najpotężniejszymi jednostkami Marina Militare. Te niemal 8000-tonowe okręty dosłownie „naszpikowane” są nowoczesnymi systemami radioelektronicznymi. Stosunkowo wysoka wolna burta, korzystny stosunek długości do szerokości i wysoki parametr metacentrum GM powodują, że okręty dysponują całkiem niezłą dzielnością morską. Oprócz standardowych stępek obłowych (przeciwprzechyłowych), ich kadłuby zaopatrzono w dodatkowe płetwowe stabilizatory (po dwa na każdej burcie). Kadłub oraz nadbudówki wykonano z tzw. ultrabloków i bloków. W przypadku jednostek francuskich uczestniczyła w tym m.in. firma Société de Montage Chaudronnerie et Tuyauterie (SMCT) z Saint Nazaire, która na mocy podpisanego w lutym 2003 roku kontraktu z DCN opiewającego na kwotę 3,5 mln euro dostarczyła po 7 bloków kadłuba o długości 16-20 m i wysokości 7 m oraz masie do 100 t.

Większość elementów blokowych wykonano całkowicie ze stali o podwyższonej wytrzymałości i/lub specjalnej (ulepszanej cieplnie). Dużo uwagi poświęcono przy tym zagadnieniom odporności na uszkodzenia i przetrwania na polu walki. Żywotne partie kadłuba otrzymały kompozytowy pancerz i osłony przeciwodłamkowe. Nie zrezygnowano przy tym całkowicie z możliwie jak największego ograniczenia skutecznej powierzchni odbicia radiolokacyjnego (SPO). Burty i boczne płaszczyzny nadbudówek (w tym szpardek) pochylono dośrodkowo pod odpowiednim kątem. Sprzęt pokładowy i środki ratunkowe (m.in. tratwy) ukryto za panelami szpardeku, tworząc bardzo „czystą”, zwartą nadbudowę, nieco podobną do francuskich fregat typu La Fayette (nie ma tu przypadku – projektanci wykorzystali masę doświadczeń wyniesionych przy budowie jednostek francuskich). Nawet hybrydowe łodzie motorowe typu Zodiac Hurricane 733 znalazły się w nadbudówce hangaru rufowego, za opuszczanymi bramami segmentowymi. Ponadto stanowiska obsad manewrowych umieszczono pod pokładem, a otwory na cumy zostały ukryte za specjalnymi pokrywami. Potężna przednia nadbudówka z anteną radaru EMPAR na szczycie również jest „oszczędnie” wyposażona na zewnątrz, a jej ściany boczne pochylono pod odpowiednim kątem.

Podwodna część kadłuba zabezpieczona została przeciwko oddziaływaniu fali uderzeniowej, powstałej w wyniku pobliskich wybuchów głowic torpedowych i min. Wnętrze kadłuba podzielono grodziami na 12 głównych sekcji szczelnych. Grodzie sekcyjne mają zwiększoną grubość poszycia, zapewniając także ochronę przeciwodłamkową. Z kolei poszycie grodzi lekkich jest miejscami podwójne, co również wpływa pozytywnie na ochronę bierną jednostek. Niszczyciele przystosowano do działania w warunkach skażenia bronią biologiczną, chemiczną i radiologiczną CBR (Chemical, Biological, Radiological). Wszystkie ważne pomieszczenia, w tym socjalne, umieszczono wewnątrz czterech gazoszczelnych cytadel, z których każda wchodzi w skład indywidualnej strefy kontroli uszkodzeń. Cytadele są całkowicie autonomiczne. Dysponują własnym system zasilania, wentylacji, klimatyzacji, wewnętrzną siecią łączności oraz systemem przeciwpożarowym.

Niszczyciele typu Orizzonte to całkiem spore jednostki jak na swoją klasę (choć w pewnym zakresie tożsame z nimi brytyjskie niszczyciele Typu 45 są od nich nieco większe). Długość całkowita kadłuba wynosi 152,9 m (501,6 stóp), szerokość maksymalna na owrężu 21,2 m (69 stóp), a zanurzenie przy wyporności normalnej 7,6 m (24,9 stóp). Pierwotnie planowana wyporność normalna wynosząca 6635 t. urosła w trakcie budowy do 7050 t. (bojowa sięga 7770 ton). Według projektu, stała załoga najnowszych brytyjskich niszczycieli miała składać się ze 193 osób (27 oficerów, 120 podoficerów oraz 46 marynarzy). W kalkulacjach tych uwzględniono jednak bezproblemowe zakwaterowanie dodatkowych 37 ludzi (np. pododdziału sił specjalnych, personelu medycznego i/lub ratowniczego).

Napęd niszczycieli został rozlokowany w układzie CODOG (Combined Diesel or Gas Turbine) i składa się m.in. z 2 turbin gazowych General Electric-Avio LM-2500 o mocy nominalnej 20 600 kW każda, 2 dwunastocylindrowych silników wysokoprężnych SEMT Pielstick 12 PA6 STC o mocy 4320 kW każdy, 4 agregatów wysokoprężnych Isotta Fraschini VL 1716 T2 ME o mocy 1600 kW każdy, 2 dwustopniowych przekładni redukcyjnych sprzężonych z wałami napędowymi zwieńczonymi pięciołopatowymi śrubami o zmiennym skoku. Kominy (mieszczące – obok wylotów spalin – także czerpnie powietrza turbin gazowych) zostały zamontowane oddzielnie, w znacznej odległości od siebie i dodatkowo przesunięte w stronę burt (przedni na lewą, a tylny na prawą). Każdy z nich jest bowiem przypisany do innej maszynowni, które mogą pracować całkowicie niezależnie, a w celu zminimalizowania ryzyka uszkodzenia obu (np. w przypadku pojedynczego trafienia rakietą), przesunięto je na przeciwległe burty.

Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 9/2018

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter