Włoskie lotnictwo torpedowe. Część 3. Po kapitulacji Włoch

Włoskie lotnictwo torpedowe. Część 3. Po kapitulacji Włoch

Marek Sobski

11 września dowództwo 3. Squadra Aerea (floty lotniczej) nakazało podległym jednostkom przelecieć na lotniska znajdujące się po alianckiej stronie frontu. Wśród tego exodusu musiały odnaleźć się załogi 34 torpedowych SM.79, ale liczyły się z przeciwdziałaniem ze strony byłych sojuszników. Dlatego misji nie wykonało dziesięć Savoi, w tym dwie zestrzelone przez niemieckie myśliwce. Inne włoskie maszyny zostały zmuszone do zawrócenia, a wśród nich ta pilotowana przez Capitano Carla Faggioniego, którego SM.79 z 278. Squadriglia/132° Gruppo A.S. na oparach paliwa musiał ponownie lądować na lotnisku Siena-Ampugnano. Personel i maszyny, którym udało się zbiec na południe, operowały dalej w ramach włoskiego lotnictwa współwalczącego po stronie aliantów, wykonując misje bombowe i transportowe.

Inicjatorem odtworzenia włoskiego lotnictwa torpedowego walczącego nadal po stronie Osi w ramach Aeronautica Nazionale Repubblicana (ANR) był Cap. Carlo Faggioni, który początkowo zebrał małą grupkę kolegów gotowych iść za nim tą drogą. W większości byli to specjaliści przebywający nadal pod koniec września 1943 roku we florenckiej Scuola di Applicazione dell'Aeronautica (istniejąca do dzisiaj szkoła dla personelu naziemnego włoskiego lotnictwa). Kolejnym krokiem Faggioniego było listowne zaproszenie znanych mu lotników i specjalistów technicznych do odbudowania formacji. Po powołaniu rządu Włoskiej Republiki Socjalnej (RSI) i jej sił zbrojnych wydarzenia nabrały rozpędu i niebawem powołano Comando del Gruppo Aerosiluranti z siedzibą w wspomnianej szkole we Florencji. Powstający dywizjon przyjął nazwę Gruppo „Buscaglia”, na cześć asa i kolegi Faggioniego, który zaginął, a jak wierzono zginął, w akcji bojowej pod koniec 1942 roku. W krótkim czasie (do 11 października) zgromadzono dziewięć SM.79 rozproszonych na lotniskach w Sienie, Florencji i Pizie, 20 pilotów, oficerów i podoficerów oraz tuzin lotników-specjalistów. Pod koniec października za zgodą Niemców dywizjonowi przydzielono lotnisko w Venegono, gdzie miały gromadzić się napływające samoloty i personel, a cała jednostka uzupełnić wyszkolenie i zgrać się. Za sprawą Ten. Col. Ernesta Botto (1 października spotkał się z Faggionim w Rzymie), podsekretarza ds. lotnictwa w rządzie RSI, dywizjonowi przyznano dalsze maszyny i potrzebne zaopatrzenie. Gromadzone samoloty stanowiły ciekawy konglomerat, gdyż niebawem dostarczono pierwsze fabrycznie nowe Savoie (tuzin w wersji bis z silnikami Alfa Romeo 128 R.C.18) oraz te przejęte przez Niemców po zawieszeniu broni. W październiku straconą jedną z maszyn, gdy S. Ten. Carlo Alberto De Felici porwał ją śmiertelnie raniąc pilota M.llo Giovanniego Riso i przeleciał na terytorium kontrolowane przez aliantów.15 listopada stracono w wypadku spowodowanym niepogodą jeden SM.79, który podczas przebazowania do Venegono rozbił się w rejonie Piacenzy. W wypadku zginęła cała załoga.

Mający już około 30 maszyn Gruppo (dywizjon) zorganizowano w trzy bojowe squadriglie ( eskadry), noszące numery 1.–3., oraz kolejną mającą zajmować się wyłącznie szkoleniem. Eskadrami bojowymi dowodzili odpowiednio Cap. Giuseppe Valerio, Ten. Irnerio Bertuzzi i Cap. Carlo Chinca. Pracami eskadry szkoleniowej, pozostającej w Venegono, kierował zaś Cap. Dante Magagnoli. To tam, po uzyskaniu zgody władz RSI oraz Niemców, rozpoczęło się właściwe formowanie dywizjonu. Lądowanie nocą i podobne elementy wyszkolenia szlifowano ponadto w Lonate Pozzolo, gdzie znajdowała się odpowiednia aparatura naprowadzająca. Pod koniec roku powołano także urząd inspektora lotnictwa torpedowego, który sprawował weteran tej specjalności Ten. Col. Arduino Buri. Od 1944 roku siedzibą operacyjną została Gorizia w północno-wschodnich Włoszech.

Pełna wersja artykułu w magazynie TW Historia 1/2021

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter