Włoskie śmigłowcowce

Marcin Chała
Z ostatniego konfliktu światowego Włochy wyszły jako kraj zdewastowany, nie inaczej było z niegdyś potężną flotą. O ile zaplecze i infrastruktura portowa po ustaniu działań przedstawiały bardzo opłakany stan, to siły morskie ostały się w zaskakująco dobrej formie. Związane to było z faktem prowadzenia dosyć ostrożnych działań wojennych. Podpisany 10 lutego 1947 r. traktat pokojowy zawierał klauzulę, która nakazywała przekazanie większości ocalałych okrętów jako reparacje wojenne zwycięskim państwom. Spośród wielu restrykcji jakie nałożono na Włochy warto w tym miejscu wspomnieć o zakazie wytwarzania i prowadzenia prób z bronią atomową, a także budowy i posiadania lotniskowców. Te niezbyt korzystne warunki nie obowiązywały jednak zbyt długo.
Szybko zmieniająca się sytuacja polityczna na świecie wywróciła dotychczasowy układ sił, a niedawny sojusznik stał się potężnym przeciwnikiem. W związku z tym uwagę amerykańskiego rządu zwrócił basen Morza Śródziemnego, który według analityków w niedalekiej przyszłości mógł stać się główną areną zmagań morskich pomiędzy dwoma największymi mocarstwami. Mając na uwadze strategiczne położenie Włoch nad tym akwenem, w porozumieniu z pozostałymi państwami zachodnimi podjęto w USA decyzję o złagodzeniu postanowień traktatu pokojowego oraz udzieleniu im pomocy militarnej. Niedługo później, w związku z realizacją planu Marshalla, Italia rozpoczęła rozmowy z USA w celu zwiększenia swoich gwarancji bezpieczeństwa. Amerykanie w kontaktach z Rzymem, nigdy nie ukrywali zainteresowania utrzymaniem na jego ziemiach swoich instalacji wojskowych, stąd też podjęto decyzję o kolejnym złagodzeniu postanowień traktatu pokojowego i włączeniu Włoch do programu wzajemnej pomocy obronnej (MDAP, Mutual Defence Assistance Programme).
4 kwietnia 1949 Rzym podpisał traktat północnoatlantycki, dołączając tym samym do państw założycieli NATO, które ostatecznie powstało 24 sierpnia tr. Decyzja ta pociągnęła za sobą niemal kompletne zniesienie całości obostrzeń traktatu pokojowego. Ostatecznie wszelkie zakazy wynikające z niego usunięto decyzją wszystkich zachodnich sojuszników w 1951 r., mimo obiekcji ze strony ZSRR. W tym samym roku włoska admiralicja zaprezentowała plan poważnego wzmocnienia potencjału Marina Militare poprzez przyjęcie do służby dwóch lotniskowców eskortowych. W trakcie rozmów z Amerykanami, otrzymali oni jednak propozycję w postaci tylko jednej takiej jednostki typu Commencement Bay i lotniskowca lekkiego typu Independence. Co ciekawe, Amerykanie już w 1950 r. zaoferowali Włochom 100 samolotów pokładowych S2C 5 Helldiver.
Starania Marina Militare mające na celu wzmocnienie swojego potencjału lotniczego, były wówczas skutecznie torpedowane przez pozostałe rodzaje wojsk. Do wydarzenia, które wyraźnie podkreśliło ich niechęć do planów marynarki wojennej doszło 20 grudnia 1952 r. Wówczas z pokładu lotniskowca USS Midway (CVA 41) wystartowały pierwsze dwa Helldivery w barwach Marina Militare, pilotowane przez lotników morskich. Po wylądowaniu na lotnisku w Neapolu, obaj zostali... aresztowani przez karabinierów na rozkaz oficera dyżurnego bazy lotniczej (notabene oficera wojsk powietrznych), za złamanie prawa ogłoszonego w 1937 r. przez Italo Balbo, marszałka włoskiego lotnictwa wojskowego. Ostatecznie wszelkie niesnaski pomiędzy poszczególnymi rodzajami sił zbrojnych zakończyła podpisana w marcu 1955 r. decyzja ministra obrony. Znalazł się tam m.in. fragment tekstu, że Marina Militare może posiadać i wykorzystywać (z pokładów okrętów i baz lądowych) jedynie śmigłowce, podczas gdy samoloty pozostaną w dyspozycji sił powietrznych i wojsk lądowych.
W tym samym roku, nowy szef sztabu Marina Militare, adm. Corso Pecori Giraldi, i jego „mózg”, adm. Aldo Cocchia, dyrektor specjalistycznego periodyku „Rivista Marittima”, rozpoczęli organizację lotnictwa morskiego w oparciu o przydzielone środki, mając do dyspozycji jedynie lekkie śmigłowce typu Agusta Bell AB 47G. Zdając sobie sprawę z możliwości jakie oferują przenoszone na pokładzie śmigłowce, szczególnie w dziedzinie wykrywania i zwalczania zanurzonych okrętów podwodnych, w 1956 r. zlecili oni opracowanie planów budowy okrętu zdolnego do przenoszenia co najmniej czterech wiropłatów. Zamiar ten ostatecznie zmaterializował się w postaci dwóch krążowników śmigłowcowych typu Andrea Doria.
Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 7-8/2015