Wozy serii „E” – ostatnia generacja czołgów Trzeciej Rzeszy

 


Igor Witkowski


 

 

 

Wozy serii „E”

 

– ostatnia generacja czołgów Trzeciej Rzeszy

 


Broń pancerna III Rzeszy jest zagadnieniem rzadko opisywanym jako przykład jednego z najważniejszych przełomów , jakie dokonały się w czasie wojny. Tak jednak było, chociaż dotyczyło to raczej lat 1944 i 1945. Powstałe wtedy projekty czasem kojarzą się z techniką z lat sześćdziesiątych czy nawet siedemdziesiątych, a nie z latami czterdziestymi. Bardzo znacznie wyprzedzały one analogiczne dokonania innych krajów, choć są to fakty bardzo mało znane. Tak jak w przypadku V-2, której projektowanie zakończono de facto już na początku wojny, a nikt nie zastanawiał się czym właściwie zespół z Peenemünde zajmował się w jej drugiej połowie, tak w przypadku broni pancernej większość autorów zajmujących się tą dziedziną nie formułowała pytania: co robiły biura projektowe po zakończeniu prac nad „Tygrysem Królewskim” i „Panterą”?
 

 


Rozwój niemieckiej broni pancernej w ostatnich latach II wojny światowej realizowano równolegle w trzech kierunkach:
1. Modernizowano czołgi już produkowane, przede wszystkim Pz. Kpfw. V Panther i Pz. Kpfw. VI Tiger.
2. Weryfikowano koncepcję czołgów superciężkich (prototypy czołgu Maus, projekt studialny czołgu Ratte, poza tym działa samobieżne Elefant 210 mm, Elefant 305 mm, Bär i inne)
3. Konstruowano prototypy wozów serii E, które reprezentowały zupełnie nową generację, opisaną dalej.

W tym miejscu przypomnę główne cechy modernizacji Pantery, rzadko wnikliwie opisywanej wersji Ausführung F. Powstała ona w ramach programu o oficjalnej nazwie Panther II, przez analogię do Tygrysa Królewskiego, wobec którego stosowano również nazwę Tiger II. Zdążono skompletować zaledwie dwa prototypy Ausf. F. Wprowadzono pewne udoskonalenia wynikające z doświadczeń frontowych, ale również parę zupełnie nowatorskich rozwiązań. Czołg miał inaczej, lepiej ukształtowany pancerz, a zupełnie nowa wieża miała być uzbrojona w znacznie zmodernizowaną wersję armaty (75 mm). Boczne ścianki kadłuba tworzyły pojedyńcze, proste i tym razem nachylone do środka płaszczyzny. Najciekawsza była skonstruowana przez firmę Rheinmetall wieża. Była znacznie mniejsza od standardowej i raczej przypominała ściętą piramidę, została ona nazwana Schmalturm, co można przetłumaczyć jako „wieża smukła”. Doświadczenia wojenne pokazywały, i zresztą nadal pokazują, że z grubsza połowa wszystkich trafień z broni przeciwpancernej dotyczy przodu wieży. W związku z tym za najwyższy priorytet uznano kwestię zmniejszenia jej przekroju czołowego, przy jednoczesnym pochyleniu ścian bocznych. Powierzchnia przedniej płyty pancernej w rzucie zmalała mniej więcej o jedną czwartą. To pozwoliło zwiększyć grubość opancerzenia do 120 mm. Szerokość przedniej płyty pancerza wynosiła 1,5 m u podstawy, a przy stropie zaledwie 95 cm. Ogólnie rzecz biorąc odmłodzona wieża wyglądała o wiele lepiej niż dotychczasowa... Jarzmo armaty było również mniejsze i tak zaprojektowane, aby zmniejszyć prawdopodobieństwo jej zaklinowania w przypadku trafienia. Jego osłona miała teraz kształt dzwonu – podobnie jak w zmodernizowanym Tygrysie – nie było już tak charakterystycznej dla Pantery poziomej osłony półkolistej. To jednak zaledwie drobny szczegół techniczny. Ogólnie bowiem główną zmianą był znaczny wzrost skuteczność uzbrojenia. Tu pojawiły się klasyczne zapowiedzi przyszłych trendów: oczywiście nie mogło zabraknąć celownika noktowizyjnego (FG-12.50). W obrębie wieży wprowadzono m.in.:
  • Główny celownik peryskopowy, z głowicą na dachu wieży (co zmniejszało prawdopodobieństwo zniszczenia głównego celownika przez odłamki pocisków trafiających w pancerz czołowy).
  • Wspomniany celownik (SzF-1 firmy Leitz) miał układ stabilizujący linię celowania w czasie jazdy – jednak tylko w płaszczyźnie pionowej. Ich produkcję seryjną zlecono w styczniu 1945 r.
  • Nowa armata 75 mm – KwK 44/2 zostałaby wyposażona w... układ zautomatyzowanego ładowania, nota bene miał on być seryjnie produkowany przez zakłady Skody w Pilźnie. Tam też (i w zakładach Kruppa) miały być produkowane same nowe armaty. Przygotowania do produkcji miały zostać zakończone w kwietniu 1945 r.
Dodatkiem do tych „nowinek” był dalmierz stereoskopowy, o bazie 1320 mm, którego obiektywy wystawały po bokach wieży, chronione półkolistymi osłonami odlewanymi. Po raz pierwszy pozwalałby on na dokładne określanie odległości do celu w całym zakresie donośności skutecznej armaty. Kolejną zmianą, która poważnie odbiłaby się na możliwościach bojowych, było stworzenie nowego silnika – Maybach HL-234 o mocy aż 850 KM (wobec 700 KM w wersji podstawowej). W ramach przygotowań do wojny chemicznej – będących kolejnym pomijanym motywem końcowej fazy wojny – czołg wyposażono w indykatory obecności bojowych środków trujących. Miały one postać płytek – czujników mocowanych do wieży. Ostatnią z nowości, już raczej nietypową dla czołgów ciekawostką, było wykonanie w wieży otworów do prowadzenia ognia z broni ręcznej załogi, a konkretnie z karabinków automatycznych MP-43/ MP-44. Może wydać się to dziwne czy nieistotne, jednak stanowiło to ciekawy symptom nowej taktyki, polegającej na większej koordynacji działań czołgów z piechotą, której pełniejszą ilustracją był wóz E-50 opisany dalej.
 
 
Pełna wersja artykułu w magazynie TW Historia 3/2011

Wróć

Koszyk
Facebook
Twitter