Wzrost obecności NATO w Europie środkowo-wschodniej


Maciej Szopa


 

 

 

Wzrost obecności NATO

 

 

w Europie środkowo-wschodniej

 

 

 

Pytanie – jak zachowałby się Sojusz Północnoatlantycki w przypadku jawnie agresywnego zachowania się Federacji Rosyjskiej, zadawano sobie w Polsce od czasu przystąpienia do NATO, a co najmniej od 2008 roku, kiedy ofiarą agresji Moskwy padła Gruzja. Wielu komentatorów, a nawet wojskowych pozostawało sceptycznych wobec faktycznej realizacji zobowiązań wynikających z art. 5 Karty Atlantyckiej, szukając analogii m.in. w niewiele wartymi gwarancjami sojuszniczymi udzielonymi Polsce przed II wojną światową przez Francję i Wielką Brytanię. Na koniec kwietnia br., w obliczu kryzysu ukraińskiego, można jednak zaryzykować twierdzenie, że NATO działa – o dziwo – jednak w sposób dość zdecydowany. W Europie Środkowo-Wschodniej pojawiły się kontyngenty sojusznicze, w tym nawet z krajów, których zupełnie byśmy o takie zaangażowanie nie podejrzewali.

 

 

Aneksja Krymu i wydarzenia na wschodnich terenach Ukrainy, choć – jak na razie – niemal bezkrwawe, są postrzegane przez państwa Sojuszu Północnoatlantyckiego jako agresja i pogwałcenie praw międzynarodowych respektowanych na kontynencie europejskim niemal przez wszystkich bez wyjątków od czasu zakończenia II wojny światowej. Po początkowym „wyrażeniu oburzenia”, NATO i sympatyzujące z sojuszem kraje rozpoczęły działania o charakterze militarnym – na razie polegającym na dyslokacji sił w rejon Europy Środkowo-Wschodniej. Nie wszystkie z tych ruchów mają charakter czysto symboliczny. Jak można się było spodziewać, w naszej części Europy pojawiło się najszybciej lotnictwo, ale w rejonie Morza Czarnego znalazły się także okręty wojenne zachodnich mocarstw. Zapowiadana jest także obecność poważniejszych sił lądowych.

 

Pierwsze ruchy
Pierwsze działania wojskowe NATO, które można uznać za reakcję na sytuację na Ukrainie, przypadają na 5 marca br., kiedy sekretarz obrony Stanów Zjednoczonych Chuck Hagel obiecał sojusznikom z Europy Środkowo-Wschodniej wsparcie wobec nieprzewidywalnego zachowania się Rosji. Przemawiając w amerykańskiej senackiej komisji obrony zapowiedział wzrost wojskowego wsparcia dla Polski, a także zwiększenie udziału USAF w NATO-wskiej misji Baltic Air Policing, co miało utwierdzić sojuszników w „poczuciu bezpieczeństwa”. Już następnego dnia w litewskiej bazie lotniczej w Szawlach wylądowało 6 myśliwców F-15C z 493. dywizjonu myśliwskiego 48. Skrzydła Myśliwskiego, bazującego w brytyjskim Lakenheath. Razem z myśliwcami w bazie pojawił się, wspierający je, latający tankowiec KC-135 Stratotanker. Myśliwce dołączyły do czterech maszyn tego samego typu pełniących dyżur nad krajami bałtyckimi od 3 stycznia br. W ramach kontyngentu „w standardowym składzie” miały one pozostawać na Litwie do końca kwietnia.

5 marca Hagel ogłosił także zwiększenie „militarnej współpracy z Polską” na bazie istniejących już procedur i działań Aviation Detachment – 10-osobowej amerykańskiej misji wojskowej, na stałe przebywającej w bazie w Łasku i wspierającej cokwartalne wizyty amerykańskich F-16 i C-130 Hercules. Od ponad roku Amerykanie ćwiczyli dzięki Av-Det z Polakami wyposażonymi w analogiczne statki powietrzne. Tym razem, zamiast planowanego przylotu kilku Herculesów, których załogi miały się szkolić z lotnikami z 33. Bazy Lotnictwa Transportowego w Powidzu, do bazy w Łasku przyleciało 13 marca 6 F-16C z, często wysyłanego w punkty zapalne na całym świecie, 555. dywizjonu myśliwskiego 31. Skrzydła Myśliwskiego z włoskiej bazy w Aviano. Jeszcze w tym samym tygodniu w Łasku wylądowało kolejnych 6 maszyn tej samej jednostki. Samoloty przyleciały bez uzbrojenia, jednak fakt jego dostarczenia może pozostawać nieujawniony, a jego ewentualne szybkie przetransportowanie – np. z magazynów w Niemczech – także nie stanowi problemu. W Polsce pojawiło się też 150 amerykańskich żołnierzy personelu naziemnego, niezbędnych do obsługi i ochrony maszyn. Dopiero 28 i 29 marca, na wcześniej planowane wspólne szkolenie, przyleciały do Powidza 3 samoloty C-130J Super Hercules z 37. dywizjonu transportowego 86. Skrzydła Transportu Powietrznego, stacjonującego w bazie Ramstein. Zgodnie z planem pozostawały tam przez dwa tygodnie.

Trzy dni przed przybyciem pierwszych amerykańskich myśliwców do Łasku NATO podjęło decyzję o rozpoczęciu dyżurów samolotów AWACS nad terytoriami Polski i Rumunii. Ich pełnienie rozpoczęły samoloty Boeing E-3 Sentry. Maszyny otrzymały rozkaz patrolowania wyłącznie nad terytoriami wymienionych państw bez wlatywania w obszary międzynarodowe (np. nad Morze Czarne). Umożliwiło to bezpieczne monitorowanie przestrzeni powietrznej nad Ukrainą nawet do 650 km w głąb jej terytorium. Nad Polskę jako pierwszy trafił brytyjski E-3D Sentry AEW.1 z bazy w Waddington, nad Rumunię NATOwski E-3A z niemieckiej bazy w Geilenkirchen. Patrole rozpoczęły się w dniach 12–13 marca.

 

Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 5/2014

Wróć

Koszyk
Facebook
Twitter