Zachodnia pomoc wojskowa dla Ukrainy

Mariusz Cielma
Od kilku miesięcy w zaciszach gabinetów polityków, ale i na forum publicznym trwa dyskusja, czy wesprzeć materiałowo ukraińskie struktury bezpieczeństwa, prowadzące działania operacyjne przeciwko separatystom i rosyjskim interwentom na terenie wschodniej Ukrainy. Do chwili obecnej dyskusje te nie przyniosły zasadniczych rozwiązań systemowych. Większość krajów sprzyjających obecnej ekipie rządzącej w Kijowie, zachowuje w tym względzie nadal dużą wstrzemięźliwość, tylko nieliczne decydują się na mocniejsze kroki, czy tylko deklaracje. Sam Kijów, w dużej mierze z racji braku dostatecznych środków i permanentnego deficytu czasu do przeszkolenia na nowy i tym samym nietypowy dla Ukraińców uzbrojenie i sprzęt wojskowy, dokonuje nadal tylko nielicznych zakupów zagranicznych.
Plany „westernizacji” Sił Zbrojnych Ukrainy i sił podległych Ministerstwu Spraw Wewnętrznych nie wynika z celów politycznych, jakimi byłoby dążenie do przyjęcia standardów NATO, czy – długofalowo - zamiar wstąpienia do NATO. To przede wszystkim konieczność zaspokojenia pilnych potrzeb jednostek działających w strefie ATO (operacji antyterrorystycznej), odczuwających brak nowoczesnych środków łączności i dowodzenia, systemów rozpoznania, ale i wyposażenia osobistego. Szczególnie, że strona przeciwna dysponuje dużo wydajniejszym zapleczem, na dodatek doskonale zna parametry techniczne sprzętu używanego przez Ukraińców, przez co skutecznie go neutralizuje, stosując powszechnie zakłócenia radioelektroniczne (z zakłócaniem sieci telefonii komórkowych i GPS włącznie). Obecnie tylko na wsparcie w takim zakresie, określanym medialnie jako „broń nieśmiercionośna”, Ukraińcy w praktyce mogą liczyć.
Zachód i SZ Ukrainy przed 2014 r.
Powszechnie znanym faktem jest niedoinwestowanie SZ Ukrainy i tym samym ich zaległości na polu pozyskiwania nowoczesnego uzbrojenia i sprzętu wojskowego, ale także w zakresie zmian organizacyjnych oraz szkolenia. Z drugiej strony powszechnie znane jest duże zaangażowanie Ukraińców w działania poza granicami kraju, głównie w ramach afrykańskich operacji Organizacji Narodów Zjednoczonych i, co jest szczególnie bliskie Polakom, w ramach Polsko-Ukraińskiego Batalionu Sił Pokojowych, czy dowodzonej przez naszych oficerów i operującej w Iraku, Wielonarodowej Dywizji Centrum-Południe. W związku z tymi operacjami w ukraińskim wojsku znalazły się pojazdy terenowe HMMWV. Około 2001 roku otrzymano ich około 50 ze Stanów Zjednoczonych, przede wszystkim w wersjach M1097A2 i M988. Wykorzystywano je m.in. w ramach polsko-ukraińskiego kontyngentu w Kosowie (misja KFOR), gdzie część z nich otrzymała dodatkową zabudowę nadwozia i montażu do 12,7 mm wkm NSWT. Pozostają one w wyposażeniu do dziś. Ich największym użytkownikiem pozostaje 95. Brygada Aeromobilna z Żytomierza, która wykorzystywała HMMWV także w działaniach we wschodniej Ukrainie.
Programy pomocowe dla SZ Ukrainy realizowali dotąd głównie Amerykanie, w ramach programu Foreign Military Financing (FMF). Dla przykładu, w latach 2009-2015, przekazano lub zaplanowano do przekazania wsparcie w wysokości blisko 47 milionów USD. W roku 2015 tylko 2 miliony USD, ale co pokaże dalsza część tekstu, to był tylko początek. Ukraińskie wojsko otrzymywało lub samodzielnie inwestowało przede wszystkim w nowoczesne systemy szkoleniowe, takie jak: MILES 2000 (Multiple Integrated Laser Engagement System), JCATS (Joint Conflict&Tactical Simulation), czy VBS 2 (Virtual Battle Space 2). Pozyskiwano także środki łączności, jak radiostacje Harris-5800H-MP dla marynarki wojennej, a które znalazły się między innymi w sewastopolskim dowództwie WMSU (ich dalszy los po aneksji Krymu przez Rosję jest nieznany). Uzbrojenia z Zachodu na praktycznie nie pozyskiwano, nawet dla jednostek specjalnych. W tym ostatnim wypadku warto odnotować, że komandosi WMSU, rozlokowani w Sewastopolu, dysponowali łodziami półsztywnymi Willard Sea Force 540 i 730, ale to sprzęt dostępny komercyjnie. Trochę inaczej było w przypadku oddziałów podległych Ministerstwu Spraw Wewnętrznych. Na ich potrzeby kupowano głównie środki łączności, wyposażenie optoelektroniczne i broń strzelecką. Większą aktywność przejawiał przemysł obronny, czego przykładem może być zakup w 2008 r. licencji na izraelskie karabinki IMI Tavor TAR-21 przez zakłady NWO Fort z Winnicy.
Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 4/2015