Zagłada fińskiego „kowala”
Wojciech Holicki
Zdarzyło się 70 lat temu (17)
Zagłada fińskiego „kowala”
Od wielu wieków w kręgu kultury chrześcijańskiej piątek uważano za dzień pechowy, niesprzyjający np. rozpoczęciu podróży; wśród liczb jego odpowiednikiem była trzynaście. Na początku ubiegłego wieku w krajach anglojęzycznych pojawił się przesąd o wyjątkowej pechowości piątku będącego trzynastym dniem miesiąca. Rozprzestrzenił się on, docierając między innymi i do Finlandii. Siedemdziesiąt lat temu przekonanie o tym, że wspomniana data jest feralna zyskało tam mocne potwierdzenie, bo w piątek 13 września zatonął wraz z większością swej załogi pancernik obrony wybrzeża Ilmarinen, okręt noszący imię nieśmiertelnego kowala, jednego z głównych bohaterów „Kalevali”, eposu narodowego Finów.

W planie niemieckiej inwazji na Związek Radziecki jednym z zadań wyznaczonych Grupie Armii „Północ” było zdobycie oddzielających Zatokę Ryską od pełnego morza Wysp Moonsundzkich, które w 1918 roku stały się częścią Estonii i w czerwcu 1940, tak jak reszta tego kraju, zostały zaanektowane przez Armię Czerwoną. Operacja, której nadano kryptonim „Beowulf”, miała dwa warianty. Pierwszym z nich był desant od zachodu, z północną Kurlandią jako punktem startu (czyli zasadniczo odtworzenie tej sprzed 24 lat), natomiast drugi przewidywał atak od strony lądu, z zachodniej Estonii, przypominający forsowanie bardzo szerokiej rzeki. Decyzja że realizowany będzie „Beowulf II”, nie oznaczała, iż Kriegsmarine pozostanie bezczynna. Dla wsparcia operacji utworzono zespół jednostek (jego trzon stanowiły krążowniki lekkie Emden, Köln i Leipzig oraz 2. Flotylla Torpedowców), rozlokowanych w łotewskich portach Lipawa (Liepaja) i Windawa (Ventspils) oraz fińskim Turku. Jej plan przewidywał, że lądowanie na największych wyspach archipelagu poprzedzą trzy, mające skłonić Rosjan do rozproszenia sił, symulacje desantów – w rejonie portu Kuresaare na Saremie („Südwind”), na zachodnim wybrzeżu Saremy („Westwind”) i na Hiumie od strony Finlandii („Nordwind”).
Przygotowania
Niemcy uznali, że w tej ostatniej mistyfikacji powinni wziąć udział Finowie i poczynili stosowne ustalenia ze sztabem głównym sojusznika. 7 września dowództwo fińskiej floty, mieszczące się w Turku, zostało poinformowane, iż zdobywanie Wysp Moonsundzkich rozpocznie się za cztery dni i do tego czasu konieczne jest poczynienie przygotowań do koncentracji sił u brzegów Utö. Dodano przy tym, że celem mającego nastąpić wkrótce wypadu będzie jedynie demonstracja siły dla zmylenia Rosjan, jednak nie można wykluczyć starcia z jednostkami nieprzyjaciela kursującymi między Wyspami Moonsundzkimi, Hanko i Kronsztadem. Z tego powodu konieczne jest przesunięcie w pobliże Bengtskär najsilniejszych jednostek floty, czyli bliźniaczych pancerników obrony wybrzeża Ilmarinen i Väinämöinen. Należy w tym miejscu wyjaśnić, że Turku oddzielone jest od otwartych wód przez Morze Archipelagowe, usiane niezliczonymi skalistymi wysepkami (szkierami), a ulokowane na Utö i Bengtskär latarnie morskie stanowią ważne punkty orientacyjne. Pierwsza z tych wysepek jest wśród zamieszkanych przez cały rok najbardziej wysuniętą na południe, znajduje się na niej malutki port o tej samej nazwie. Druga leży 16 Mm na południowy zachód od Hanko, a wspomniana latarnia morska, którą zbudowano w 1906 roku, jest najwyższą w krajach nordyckich (ma 52 m). 8 września okręty Kriegsmarine – były to stawiacz min Brummer (ex-norweski Olav Tryggvason, zdobyty w kwietniu 1940 r.) oraz pięć patrolowców pomocniczych (trawlerów uzbrojonych) – Vp-304, Vp-305, Vp-308, Vp-313 i Vp-314 – zakotwiczyły pod Utö. Nazajutrz przypłynęły – Ilmarinen, z dowódcą floty fińskiej, kmdr. Eero Raholą, na pokładzie, Väinämöinen, dwa patrolowce oraz trzy fińskie lodołamacze i para niemieckich holowników z pustymi barkami, które miały udawać jednostki desantowe. Niemiecki plan operacji „Nordwind” przewidywał, że jednostki biorące w niej udział znajdą się na tyle blisko przylądka Ristna na północno-zachodnim brzegu Hiumy, by zostać z pewnością zauważone przez wystawione tam posterunki obserwacyjne. Ponieważ dystans w linii prostej między nią i Utö wynosi około 30 Mm, oznaczało to pokonanie 25 w jedną stronę, więc przy prędkości marszowej fińskich pancerników, wynoszącej 11 w., wypad miał trwać niecałe pięć godzin. I właśnie to najprawdopodobniej przesądziło o tym, że Finowie, zdający sobie dobrze sprawę z ich wad (niewielka odporność na uszkodzenia bojowe i wynikająca z cech konstrukcyjnych kiepska stateczność na otwartych wodach), zdecydowali się na użycie swoich najcenniejszych jednostek.
Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 9/2011