Zakupy pojazdów użytkowych klas średniej i ciężkiej przez Siły Zbrojne RP w 2012 roku
Jarosław Brach
Zakupy pojazdów użytkowych
klas średniej i ciężkiej
przez Siły Zbrojne RP w 2012 roku
24 czerwca br. Inspektorat Uzbrojenia MON poinformował na swej stronie internetowej o zamiarze przeprowadzenia dialogu technicznego dotyczącego pozyskania samochodów ciężarowo- -osobowych wysokiej mobilności w wersji nieopancerzonej i opancerzonej. Docelowe potrzeby w zakresie takich pojazdów, które zastąpić mają przede wszystkim obecnie używane, Honkery i UAZ-y-469B/452 w specjalistycznych wersjach, określono na około 1600 sztuk do 2022 roku.
Tak duże zamówienia stanowią wypadkową kilku czynników. Pierwszym jest, pomimo kryzysu, przeznaczanie przez rząd znacznych kwot na obronność i istnienie tzw. kotwicy budżetowej, ustalającej budżet MON na 1,95% PKB roku poprzedniego. Skoro zatem rośnie PKB, powinny rosnąć polskie wydatki na zbrojenia. Z tym pierwszym elementem powiązane są dwa kolejne. Przede wszystkim realizowane są kolejne etapy programów modernizacji technicznej SZ RP. Do tego wciąż mamy znaczne potrzeby w zakresie wymiany generacyjnej parku uzbrojenia i sprzętu, gdyż nadal wiele pozycji znajdujących się w ewidencji to egzemplarze przestarzałe. Taka sytuacja występuje przykładowo w obszarze kołowych środków transportu, tak stosowanych w zabezpieczeniu logistycznym, jak i nośników specjalistycznych zabudów. Generalnie docelowo w tej kategorii w najbliższych latach wymienionych powinno być od 5000 do nawet 10 000 ciężarówek, na obecnie znajdujących się w ewidencji około 16 000. Ponieważ wartości te są pokaźne, nie dojdzie zapewne do wymiany w stosunku 1:1. Działania te dotyczyć więc będą, czy też powinny, rodzajów najbardziej potrzebnych i najliczniejszych. Tu priorytet trzeba nadać samochodom średniej ładowności i wysokiej mobilności taktycznej. Tym bardziej, że muszą one zostać wymienione jak najszybciej. Są najliczniejsze w wojsku, bo przykładowo samych Starów WP wciąż ma ponad 13 000. Do tego już kilka lat temu ustały dostawy ich bezpośrednich następców w postaci modeli Star 944 i 1466, a uruchomiony wreszcie po latach program modernizacji 266 do standardu najpierw 266M, później 266M2 rozwiązanie problemu tak naprawdę jedynie odsuwa w czasie. Przetarg na nowe auta oficjalnie jednak wciąż nie został ogłoszony, chociaż wojsko stosowne procedury próbuje uruchomić od co najmniej 5 lat. Sytuacja wygląda zatem coraz bardziej tak, jakby MON bał się ten przetarg zwyczajnie ogłosić i wziąć na siebie odpowiedzialność za ewentualny wybór. Bo pieniądze raczej są, o czym świadczą m.in. ubiegłoroczne zamówienia na drogie autokary turystyczne czy samochody ratowniczo-gaśnicze, w tym lotniskowe. Nie twierdzę tu bynajmniej, że tych aut czy autobusów wojsko nie powinno w ogóle zamawiać, ale przy ograniczonych zasobach finansowych trzeba rozsądnie wyznaczać priorytety i zamiast tego, co potrzebne, kupować to, co niezbędne. A do tej kategorii należą sukcesorzy Starów 660 i 266 oraz, w dalszej perspektywie – 944 i 1466. W tym kontekście należy zatem rozpatrywać ubiegłoroczne dostawy ciężarówek klas tonażowych średniej i ciężkiej oraz autobusów.
Największym dostawcą pod względem liczby przekazanych egzemplarzy była tyska spółka Auto-Hit (konkretnie jej biuro obrotu sprzętem specjalnym z Warszawy). W roku ubiegłym dostarczyła ona MON 491 samochodów, co stanowiło najlepszy wynik w jej historii. Spośród nich 133 należało do kategorii lekkiej, pozostałe 358 do średniej. Z kategorii lekkiej pochodziło: 10 samochodów sanitarnych wielonoszowych, zbudowanych w oparciu o terenowe podwozie Iveco DV M40E15 WM 4x4 oraz dostawcze Fiaty Ducato, przekazane w dwóch wykonaniach: samochodu ogólnego przeznaczenia małej ładowności Ducato 2.0 Multijet – 120 sztuk i 9-osobowego mikrobusa Ducato 3.0 Multijet – 3 sztuki.
W kategorii tonażowej średniej, od 6000 kg do 18 000 kg, dostawy objęły jedynie samochody Iveco Eurocargo, klasyfikowane jako szosowe samochody średniej ładowności i kupowane na podstawie wieloletniej umowy obejmującej lata 2008–2012. Ciężarówkę tę wojsko odebrało w dwóch kompletacjach: cięższej, 16-tonowej, z 250-konnym silnikiem – oznaczenie modelu Eurocargo ML160E25 oraz lżejszej, 15-tonowej, z mocniejszym, 300-konnym silnikiem – oznaczenie modelu ML150E30P. Tych pierwszych, klasyfikowanych jako samochód ogólnego przeznaczenia średniej ładowności i zaopatrzonych w tradycyjne skrzynie ładunkowe, SZ RP nabyły aż 351 sztuk, tych drugich, klasyfikowanych jako samochód chłodnia średniej ładowności, z zabudową typu chłodnia (autochłodnia), 7 sztuk. Tym samym w roku ubiegłym zakończyły się dostawy szosowych Eurocargo, odbywające się na podstawie wieloletniego kontraktu. Warto podkreślić, że samego wariantu Eurocargo ML160E25 SZ RP otrzymały tyle, ile niemal w ogóle zakupiły wszystkich ciężarówek klas średniej i ciężkiej w roku 2011.
Oceniając ubiegłoroczne dostawy tyskiej spółki należy wskazać na kilka niepokojących czynników. Przede wszystkim w roku ubiegłym MON nie zakupił żadnych samochodów klasy ciężkiej, zamawianych wcześniej, czyli szosowego Stralisa AT260S36Y/P oraz, należącego do specjalizowanego typoszeregu Trakker, ciężkiego ciągnika siodłowo-balastowego MP720W50WT 6x6. Brak dostaw tych odmian jest o tyle znaczący, że od lat są one jedynymi zamawianymi w swoich kategoriach sprzętu. Przy czym o ile jeszcze rezygnację z dostaw ciężkich Stralisów w pewien sposób kompensowała realizacja kontraktu na Eurocargo, o tyle Trakkerów nie da się zastąpić innym sprzętem. Poza tym Auto-Hit dokonuje głębokiej modyfikacji Trakkerów z bazowych podwozi w swoim zakładzie w Makowie Mazowieckim oraz łączy je z produkowanymi tamże, specjalnymi naczepami niskopodwoziowymi. A brak dostaw ciągników oznacza także brak zamówień na naczepy...
Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 08/2013