Zatopienie Cheon An
Maciej Nałęcz
Zatopienie Cheon An
26 marca na Morzu Żółtym znowu zrobiło się gorąco. W odległości 10 Mm od linii demarkacyjnej pomiędzy obiema Koreami niespodziewanie zatonęła korweta Cheon An. Śmierć 46 marynarzy okrzyknięto największą katastrofą współczesnej marynarki południowokoreańskiej.

Pierwsze doniesienia były sprzeczne, sensacyjne i jednocześnie, głównie ze strony przedstawicieli rządu Republiki Korei, stonowane. Już w kilka godzin po tragedii, w której uratowano jedynie 58 ze 104 marynarzy, za prawdopodobną przyczynę zatonięcia Cheon An uznano trafienie torpedy lub wejście na minę morską. Nie odrzucano również możliwości wybuchu wewnętrznego, czy wejścia na liczne w tym rejonie skały. Takie teorie zostały jednak dość szybko odrzucone po przesłuchaniach uratowanych członków załogi. Wybuch pozbawił korwetę zasilania. Jej dowódca, kmdr por. Choi Won-Il, w pierwszym raporcie złożonym przez telefon komórkowy opisując wypadek użył słowa „uderzenie”. Z oficjalnymi sądami wstrzymywano się jednak do momentu oględzin wraku. Tuż po zatopieniu w rejonie zdarzenia usłyszano wystrzały artyleryjskie. Najprawdopodobniej zaatakowano szybko przemieszczający się na radarze cel, który okazał się być stadem ptaków. W krótkim czasie doszło do nagłośnienia wypadku. Na prośbę strony południowokoreańskiej do poszukiwania wraku skierowano cztery okręty ze składu 7. Floty US Navy. Łącznie w akcji wzięły udział 24 okręty, liczne samoloty, trzy jednostki straży wybrzeża oraz kilkunastu nurków amerykańskich i południowokoreańskich, z których jeden zginął podczas akcji. Już 28 marca w rejonie operacji znalazły się trzy południowokoreańskie okręty, w tym dwa niszczyciele min z wyposażeniem do poszukiwania niewielkich obiektów podwodnych. Nurkowie szybko znaleźli wrak i ustalili po pobieżnych oględzinach, że przyczyną zatopienia była eksplozja, która praktycznie przepołowiła kadłub jednostki. Silny prąd morski w tym rejonie (o prędkości do 6 w.) porwał tonącą część dziobową na odległość ponad 3 Mm od miejsca wybuchu.
Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 8/2010