Zawody Call of Duty GTS B.R.A.S.S.

GTS B.R.A.S.S.
Są zawody i zawody – jedne to „zwykłe” zawody sportowe, inne to klasyczny tri-gun (czasem bardziej wykręcony, a czasem mniej), a jeszcze inne to strzeleckie imprezy obudowane fabułą, z niespotykanymi torami i dające strzelającym wiele frajdy. A do tego niektóre nawiązują do hitów komputerowych gier FPP, jak choćby „Call of duty”.
Październik 2010 roku. Z jednym kałachem i glockiem jedziemy na zawody. Żołnierz i informatyk, gorzowski dream team, któremu do zawodów trzybroniowych brakuje jeszcze strzelby, ale mamy kontakt w Poznaniu, który za drobną opłatą wypożyczy nam starego zajechanego Maverika. Pierwsze starty, ciułane punkty, błędy i kilka bezsensownych DQ. Radość przez łzy, bo przecież nie ukończyliśmy toru, nie dla nas medale i puchary. Braliśmy jednak udział w zawodach i daliśmy z siebie wszystko. Przez kolejne cztery lata zdobywaliśmy doświadczenie jako zawodnicy, później organizatorzy zawodów (początkowo dla znajomych, później szerszego grona), poznawaliśmy środowisko strzeleckie. W międzyczasie była praca, misje zagraniczne i „dozbrajanie” się w broń do celów sportowych. Okazało się również, że w Gorzowie jest więcej zapaleńców chcących uprawiać strzelectwo – część z nich posiadała już wcześniej broń kalibru .22LR. Potem dowiedzieliśmy się, że znajomy znajomego zna kogoś, kto był w klubie, który już nie istnieje, ale dalej strzelają statykę. Kilka spotkań, dziesiątki telefonów, przejście biurokratycznych procedur i udało się. Powstało Gorzowskie Towarzystwo Strzeleckie B.R.A.S.S. Nazwa to akronim utworzony od słów Breatch, Relax, Aim, Squeez, Shoot. Naszym założeniem od samego początku było strzelać dużo i jak najtaniej, zarówno statycznie, jak i dynamicznie. W B.R.A.S.S. każdy miał znaleźć coś dla siebie. W 2014 roku pojawił się pomysł na zawody inne niż wszystkie. Miały być niekoszerne, jak to wtedy nazywaliśmy. Bez ograniczeń z IPSC, LS i innych dobrze znanych lig sportowych. Bez przymusowej liczby strzałów, przedstawiania wcześniej, jak będzie wyglądał przebieg i wreszcie z dowolną liczbą amunicji i rodzajem broni. Pomysłodawcą i twórcą zawodów był Krzysiek Ilnicki, który przeniósł pomysły z wojskowych obiektów na cywilną strzelnicę. To on po doświadczeniach z misji oraz poligonów zorganizował pierwsze spotkania robocze i przekonywał innych członków do zmiany myślenia ze sportowej na taktyczną. Zmodyfikowane strzelania żołnierzy wykonywane przez cywilów. Dużo przeszkód, wysiłek fizyczny, długie tory i tyle sprzętu, ile uznasz za stosowne. Strzelec miał nie tylko iść po wyznaczonym, znanym mu schemacie i strzelać z oznaczonego miejsca, ale też myśleć taktycznie. Miał się poczuć jak na polu walki, jak w Call of Duty (CoD).
Pełna wersja artykułu w magazynie Strzał 7-8/2018